Żal patrzeć, jak Hurkacz się męczy. To dlatego w Wielkim Szlemie jest cieniem samego siebie

Dominik Senkowski
Dlaczego Hubert Hurkacz rozgrywa kapitalne mecze z Novakiem Djokoviciem i Carlosem Alcarazem, aby potem zaliczyć klapę w Wielkim Szlemie? Coraz częściej można odnieść wrażenie, że Polak potrzebuje zmian, by wykorzystywać potencjał. O problemach mentalnych mówią już nie tylko eksperci, lecz także sam trener Hurkacza. Jak temu zaradzić? - zastanawia się Dominik Senkowski ze Sport.pl.
US Open Tennis
Fot. Jason DeCrow / AP Photo

Hubert Hurkacz przegrał w drugiej rundzie US Open z Jackiem Draperem 2:6, 4:6, 5:7. Polak wyglądał od połowy meczu źle fizycznie, ledwo stał na nogach. Potrzebował pomocy fizjoterapeuty, a później lekarza. W końcówce zaczął grać nieco lepiej, ale nie był już w stanie odwrócić losów rywalizacji. 

Zobacz wideo Była numer 1 uważa, że Iga Świątek może przenieść wszystko z mączki na trawę. Trener Igi: Zgadzam się, jak najbardziej

Nasz tenisista po meczu przyznał, że w trakcie gry poczuł się gorzej. Komentujący w Eurosporcie Dawid Celt zwrócił jednak uwagę także na inny problem. - Myślę, że stres także odegrał bardzo dużą rolę - mówił ekspert. Kolejny raz Hubert Hurkacz nie był w stanie pokazać pełni potencjału w imprezie wielkoszlemowej.

Nawet trener o tym mówi 

W US Open piąty raz w karierze odpadł w drugiej rundzie. Nigdy nie przeszedł tego etapu. A nadzieje w tym roku były spore, bo tuż przed imprezą w Nowym Jorku Hurkacz dotarł do półfinału zawodów rangi ATP 1000 w Cincinnati, gdzie odpadł dopiero po pasjonującym boju z liderem rankingu Carlosem Alcarazem.

Na Instagramie trener Maciej Synówka, aktualnie pracujący jako komentator i ekspert w Eurosporcie, przypomniał słowa Craiga Boyntona, amerykańskiego opiekuna Huberta Hurkacza. - Hubert ma tendencje do wywierania na sobie presji - tak miał powiedzieć Boynton w wywiadzie w kontekście wielkoszlemowych występów Hurkacza.

Słowa trenera potwierdzają podejrzenia kibiców i dziennikarzy. Powracają pytania, co w takiej sytuacji można jeszcze zrobić. Hubert Hurkacz jest prawdopodobnie najlepszym polskim tenisistą w historii, przebił nawet sukcesy Wojciecha Fibaka, ale potencjał pozwala mu wciąż na dużo lepsze wyniki niż te, które uzyskuje - zwłaszcza w Wielkim Szlemie.

Co można zmienić?

Być może Hubert Hurkacz - o ile jeszcze tego nie robi, ale nic na ten temat nie wiemy - powinien częściej korzystać ze współpracy ze specjalistą. Podróżowanie z psychologiem nie jest powszechne w tenisowym tourze. Kwestie mentalne są jednak na tyle ważne w przypadku Hurkacza - mówi o tym nawet jego własny trener - że podobne pytania pojawiały się i będą pojawiać w środowisku tenisowym.

Możliwe są też inne rozwiązania. Sandra Zaniewska, która współpracuje od niedawna z ukraińską tenisistką Martą Kostiuk, tak odpowiedziała na temat pracy z psychologiem: "Marta współpracuje z takim specjalistą, ale mam przekonanie, że to też rola trenera. Na korcie trenuję razem z zawodniczką, a psychologa tam nie ma. Duża część mentalnej strony należy do pracy trenera. Tego nie da się wyłączyć z pracy szkoleniowca".

Ważne dylematy pojawiają się przed teamem Huberta Hurkacza, ale i przed samym zawodnikiem. Czy kontynuować obecny model współpracy z trenerem Craigiem Boyntonem? Amerykanin doprowadził Polaka do wielkich sukcesów: dziewiąte miejsce na świecie (dwa lata temu), półfinał Wimbledonu, sześć wygranych turniejów ATP, występ w ATP Finals. To gigantyczne osiągnięcia.

Z drugiej strony współpraca trwa już piąty sezon, a obecny jest najgorszy w karierze Hurkacza. Jedno zwycięstwo turniejowe w Marsylii na początku roku w imprezie ATP 250 czy czwarta runda Wimbledonu i dobry mecz przeciwko Novakowi Djokoviciowi na pewno nie zadowalają naszego tenisisty. Zbyt często Hubert Hurkacz gra poniżej możliwości, zwłaszcza w tych najważniejszych startach.

Jak wyciągnąć więcej z Hurkacza

Być może Hurkacz potrzebuje świeżej krwi w zespole. Może byłego uznanego zawodnika, który nie tyle zastąpiłby Craiga Boyntona, ile mógłby go po prostu wesprzeć. Hurkacz ma 26 lat - dopiero i już. Tenisiści grają dziś nawet do czterdziestki, ale nie wiadomo, czy Polakowi zdrowie na to pozwoli. A poza tym żal marnować taki potencjał i dłużej czekać na przebudzenie.

Hurkacz potrafi momentami serwować jak najlepszy tenisista na świecie. Wykorzystywać swoje kapitalne warunki fizyczne, zagrywać mocno, szybko, ale i celnie. Dać się przełamać Djokoviciowi na Wimbledonie w długim spotkaniu tylko raz, podczas gdy Serb uchodzi za najlepszego returnującego zawodnika na świecie. Problem w tym, że potem przychodzą mecze z niżej sklasyfikowanymi rywalami, gdy Polak traci serwis nie raz, a wielokrotnie. Nie podaje wtedy tak skutecznie. Serwis za rzadko jest jego atutem. 

Gołym okiem widać, że są pewne blokady, które nie pozwalają Hurkaczowi rozwinąć skrzydeł. I nie mam tu na myśli jego charakteru, bo można być kulturalnym, młodym człowiekiem na korcie i odnosić sukcesy. Nie trzeba być łobuzem typu Nicka Kyrgiosa, by osiągać dobre wyniki. Charakter Australijczykowi raczej przeszkadza, niż pomaga. 

Hurkacz zachowuje się elegancko nie tylko w stosunku do rywali czy kibiców, lecz także dziennikarzy. W tym roku po konferencji prasowej po przegranej w trzeciej rundzie Roland Garros podziękował za współpracę, każdemu z polskich dziennikarzy podał rękę. Życzyliśmy mu powodzenia. To nie są standardowe zachowania w świecie sportu i autentycznie trudno go nie lubić. Nikt mnie nie przekona, że taka postawa Hurkacza ma wpływ na gorsze czy lepsze wyniki. Nie w tym przecież rzecz. 

Hurkaczowi na pewno nie można też odmówić ambicji, bo każdy profesjonalny sportowiec chce wygrywać zawsze i wszędzie (albo prawie każdy). Nasz tenisista od małego zasuwa na treningach, wybił się z kraju, w którym nie ma turniejów rangi głównej ATP, a kolejny tenisista w rankingu męskim jest poza top 200. Hurkacz jest dziś 17.

Trudno się nie martwić 

Nieraz słyszałem teorie, że gdy Novak Djoković, Rafael Nadal i Roger Federer zakończą kariery, to pojawi się szansa dla zawodników z drugiego rzędu - jak Hubert Hurkacz. Problem w tym, że nasz zawodnik nie przegrywa w Wielkim Szlemie jedynie z Djokoviciem, a częściej z rywalami pokroju Jack Draper (123.).

Z całym szacunkiem Brytyjczyka trzeba obiektywnie ocenić, że Polak ma od niego większy potencjał. Problem w tym, że za rzadko go wykorzystuje, nawet jeśli w tym konkretnym meczu przeszkodziły mu problemy zdrowotne. Problemy, które potrafią być też powiązane ze sferą mentalną (np. te żołądkowe).

W pierwszej rundzie US Open ze Szwajcarem Markiem Andreą Hueslerem (97. ATP) Hubert Hurkacz przed ponad pół meczu wyglądał niewiele lepiej niż z Draperem, a kłopotów fizycznych nie zgłaszał. Trudno się tym wszystkim nie martwić. A wszyscy kibice tenisa w Polsce powinni trzymać za niego kciuki.

Dominik Senkowski
Więcej o: