Hubert Hurkacz znowu tego nie zrobił, choć teraz już wszyscy byli przekonani, że da radę. W drugiej rundzie US Open 17. tenisista świata przegrał gładko - 2:6, 4:6, 5:7 - z notowanym na 123. miejscu Jackiem Draperem. Tego naprawdę nie spodziewał się nikt, mimo że Hurkacz w żadnym ze swych pięciu wcześniejszych występów w Nowym Jorku nie wyszedł poza drugą rundę.
Dwa dni temu Hubert Hurkacz pokonał Szwajcara Hueslera 4:6, 5:7, 7:6, 6:3, 6:1. W pierwszej rundzie nasz 17. tenisista świata był potwornie spięty, ale w ostatniej chwili zdołał opanować nerwy i ostatecznie pokazał, że jest dużo lepszy od rywala notowanego na 97. miejscu w rankingu ATP. Co się stało, że w drugiej rundzie Hurkacza dopadła jeszcze większa niemoc? Tego nie rozumie chyba nikt.
Berrettini albo Rublew. Eksperci już czekali na wielki mecz Hurkacza
- To był niesamowity wysiłek Hurkacza. Ta wygrana doda mu dużo pewności siebie. Ostatnio gra bardzo dobrze, przecież w Cincinnati miał piłkę meczową w spotkaniu z Carlosem Alcarazem. Jestem pewny, że teraz Hubert będzie już dużo spokojniejszy - komentował dla Sport.pl ekspert Eurosportu, a kiedyś lider światowego rankingu, Mats Wilander.
Swoje spostrzeżenia dotyczące Hurkacza przekazał nam też kolega Wilandera ze stacji, a kiedyś rywal z kortów - Alex Corretja. - Uważam, że Hurkacz dojdzie w US Open co najmniej do czwartej rundy. Czekam na jego mecz w tej fazie z Andriejem Rublowem albo z Matteo Berrettinim - mówił były numer 2 światowego rankingu.
Tych opinii nawet nie cytowaliśmy przed meczem Hurkacza z Draperem. Pomysł był taki, żeby do Wilandera czy Corretji wrócić przed naprawdę dużym wyzwaniem dla Hurkacza. My też po ostatnich dobrych występach Polaka liczyliśmy co najmniej na czwartą rundę z jego udziałem. Niestety, w drugiej rundzie Hurkacz zagrał słabiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.
49 wielbłądów Hurkacza. Lekarz nie pomógł
W zaledwie trzech setach trwających w sumie tylko dwie godziny i dziewięć minut Hurkacz popełnił aż 49 niewymuszonych błędów (przy 22 rywala. Natomiast kończących uderzeń Polak miał 32, a Brytyjczyk 26). Hurkaczowi nie wychodziło nic - źle się ustawiał do uderzeń i dlatego wyrzucał piłki daleko w aut, nie czuł, kiedy warto pójść do siatki, nawet serwował słabo i aż pięć razy dał się rywalowi przełamać. Tak naprawdę na początku trzeciego seta pojawiło się nawet zagrożenie, że tego meczu nie dokończy. Przy stanie 2:6, 4:6, 2:1 Hurkacz poprosił o pomoc lekarską. Przez kilka minut Polak chował bladą, zmęczoną twarz w ręcznik. Po przyjściu lekarza widzieliśmy tylko krótką rozmowę i żadnej interwencji specjalisty - Hurkaczowi ani nie podano żadnych leków, ani nawet nie zmierzono ciśnienia. O kontuzji raczej nie było mowy, fizjoterapeuty nie wezwano. Wygląda na to, że Hurkaczowi po prostu brakowało energii. Trudno zgadywać z jakiego powodu.
Kumulacja złego samopoczucia i złego tenisa sprawiła, że Hurkacz znów kończy turniej wielkoszlemowy dużo szybciej, niż mógłby, gdyby wykorzystywał swój potencjał. Przecież on dopiero co w świetnym stylu wygrywał w Cincinnati ze Stefanosem Tsitsipasem, tam i w Toronto grał świetne, minimalnie przegrane, mecze z Carlosem Alcarazem, a nawet dobrze spisał się na Wimbledonie, gdzie odpadł w czwartej rundzie po zaciętym meczu z Novakiem Djokoviciem, a wcześniej pewnie pokonał m.in. Lorenzo Musettiego.
Niestety, Wimbledon to tak naprawdę jedyny wielkoszlemowy turniej, w którym Hurkacz potrafił osiągnąć niezłe wyniki.
- Tam był w: 1 rundzie, 3 rundzie, półfinale, 1 rundzie i 4 rundzie
Bilans Hurkacza w innych imprezach wielkoszlemowych wygląda mizernie.
- Australian Open: 1 runda, 2 runda, 1 runda, 2 runda, 4 runda
- Roland Garros: 2 runda, 1 runda, 1 runda, 1 runda, 4 runda, 3 runda
- US Open: 2 runda, 1 runda, 2 runda, 2 runda, 2 runda, 2 runda
Hurkacz właśnie skończył swój 22 wielkoszlemowy turniej w karierze. Tylko cztery razy został w tych turniejach do drugiego tygodnia, czyli awansował minimum do czwartej rundy. Przez pięć lat regularnego występowania w turniejach wielkoszlemowych Hurkacz rozegrał w nich 48 meczów - 26 wygrał i 22 przegrał. To są wyniki przeciętne. Wielka szkoda, że znów nie nastąpił przełom, na jaki bardzo liczyliśmy. I - jak widać - którego spodziewali się naprawdę znakomici eksperci.