Coco Vanderweghe w przeszłości prezentowała się kapitalnie na światowych kortach. Już w 2008 roku wygrała juniorskie US Open, a w 2017 roku dotarła do półfinałów wielkoszlemowych US Open i Australian Open. Dzięki temu była nawet na dziewiątym miejscu rankingu WTA. Ponadto nowojorską imprezę wygrała w 2018 roku w grze podwójnej w parze z Ashleigh Barty. Teraz na tych samych kortach pożegnała się z profesjonalnym tenisem.
Po dawnej formie Coco Vanderweghe w ostatnich latach nie było śladu. 31-latka kończy karierę na 289. miejscu w światowym rankingu i po kiepskich meczach. Na US Open nie przebrnęła kwalifikacji singlowych, gdzie przegrała 0:6, 2:6 z Evą Lys (143. WTA).
Jej ostatnią szansą na stylowe pożegnanie była gra podwójna, ale w parze z Sofią Kenin (101. WTA) przegrały w pierwszej rundzie z Cristiną Bucsą (65. WTA) i Alexandrą Panovą 6:7(7), 4:6. Organizatorzy pozwolili pożegnać się Amerykance w środowy wieczór i w mediach społecznościowych umieścili materiał wideo. Na nim widzimy zawodniczkę, która macha do oklaskujących ją kibiców.
Fani z pewnością zapamiętają wygrane Vanderweghe w holenderskim ’s-Hertogenbosch w 2014 i 2016 roku oraz półfinały i ćwierćfinały turniejów wielkoszlemowych. Nie sposób zapomnieć również o wielu wybrykach Amerykanki na korcie.
Często podczas jej meczów można było zaobserwować prowokacje w stronę rywali, żarliwe dyskusje z sędziami oraz łamanie rakiet. Niekiedy komentowano również jej brak szacunku dla zawodniczek z mniejszymi osiągnięciami i niższym miejscem w rankingu.
O awanturniczym charakterze Coco Vanderweghe przekonała się również Maja Chwalińska. Polka podczas meczu eliminacyjnego do zeszłorocznego Wimbledonu, trafiła Amerykankę piłką przy siatce i choć od razu przeprosiła, usłyszała, że jest "żałosną osobą".
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
W latach 2013-2015 trenerem Coco Vanderweghe był Polak - Maciej Synówka. W tym czasie udało jej się wygrać jeden turniej rangi WTA.