Nie milkną echa zamieszania wokół turnieju WTA 1000 w Montrealu. W finale trwającym zaledwie 49 minut Jessica Pegula pokonała Ludmiłę Samsonową 6:1, 6:0. Samsonowa miała tylko dwie godziny i 15 minut czasu na odpoczynek między półfinałem z Jeleną Rybakiną a spotkaniem decydującym o tytule. Rosjanka narzekała na harmonogram turnieju sparaliżowany przez deszcz i brak dachu nad kortami w Kanadzie.
Jeszcze mocniej grzmiała Jelena Rybakina. - Czuje się zniszczona z powodu planu turnieju i całej tej sytuacji. Nie jestem z tego powodu specjalnie zadowolona, ale tak właśnie jest. W takich sytuacjach tenisistki nie mogą wiele zrobić. Pogoda nie była pomocna. Nabawiłam się kilku kontuzji - powiedziała Rybakina, która dzień wcześniej skończyła mecz z Darią Kasatkiną o 3:00 w nocy po trzy i pół godzinach rywalizacji.
Najlepsze tenisistki świata są już w Cincinnati, gdzie w poniedziałek rozpoczął się kolejny turniej z serii WTA 1000. O słowa Jeleny Rybakiny została zapytana m.in. Iga Świątek. - Z pewnością pogoda jest czymś, czego tak naprawdę nie możemy przewidzieć, ale może powinniśmy bardziej skupić się na tym, co jest korzystne dla zdrowia tenisistek, ponieważ musimy rywalizować co tydzień - powiedziała liderka rankingu WTA.
Mecz Rybakiny z Kasatkiną zaczął się tak późno z powodu opadów deszczu, które zmusiły organizatorów do przesunięcia godziny rozpoczęcia meczu. W czerwcu w Paryżu tenisistka reprezentująca Kazachstan musiała wycofać się z rywalizacji z powodu problemów zdrowotnych i nadal dochodzi do pełni formy. Występ w Montrealu na pewno jej w tym nie pomógł.
Jelena Rybakina po półfinale z Ludmiłą Samsonową obwiniała WTA za decyzje dotyczące harmonogramu kanadyjskiego turnieju: "Myślę, że to było trochę nieprofesjonalne. Przywództwo w WTA jest na razie trochę słabe, ale mam nadzieję, że coś się zmieni, ponieważ w tym roku było wiele sytuacji, których tak naprawdę nie rozumiem."
W ten sposób mistrzyni Wimbledonu 2022 nawiązała między innymi do wiosennych imprez w Rzymie i Madrycie, gdzie wystąpiły podobne problemy organizacyjne, a mecze odbywały się w bardzo późnych porach. Występowała w nich Iga Świątek.
- W Rzymie i Madrycie rozegrałam cztery mecze, które zakończyły się blisko północy lub po niej - przypomniała Świątek. - Rozumiem, że musimy dostosować się do nadawców telewizyjnych, ale poprosiłam również WTA o przekazanie danych, aby zobaczyć, czy ludzie oglądają mecze, które zaczynają się po godzinie 22. Nic nie dostałam, a łatwiej byłoby wtedy ustalić, czy rywalizowanie tak późno ma sens - dodała nasza tenisistka.
W stolicy Hiszpanii Iga Świątek przegrała w finale z Aryną Sabalenką. Następnie obie udały się do Rzymu, gdzie Sabalenka przegrała już w pierwszym meczu z Sofią Kenin. Polka nawiązała do tamtego spotkania: "Aryna grała pierwszego dnia i szczerze powiedziała, że jest wyczerpana i nie może dojść do siebie po Madrycie. Trudno jest sobie z tym poradzić, kiedy musisz grać w środku nocy przez kilka tygodni".
Świątek opowiedziała także, jak wygląda w jej przypadku czas spędzony po zakończeniu takiego spotkania. - To nie jest tak, że kończymy mecz i idziemy spać po dwóch godzinach - przyznała. - Jestem szczęśliwa, jeśli pójdę spać cztery godziny po tym, jak skończę grać. Spotkanie z mediami, muszę się rozciągnąć po meczu, jedzenie, a potem zejście z adrenaliny, które też nie jest łatwe - wymieniła.
Iga Świątek zwróciła się również do dziennikarzy na konferencji prasowej. - Słyszę od ludzi wokół, że oglądają zawsze pierwszy mecz danej sesji nocnej, ale nie wiem, czy zostają na drugi. A wy oglądacie te mecze? - pytała obecnych na sali dziennikarzy. Szybko dodała: "To znaczy musicie, to głupie pytanie. Czy lubicie oglądać takie spotkania?".
Chyba każdy dziennikarz odpowie naszej tenisistce, że dla nas praca w tak późnych warunkach również nie jest komfortowa. Co dopiero dla tenisistek, które np. jak Rybakina i Kasatkina wracają do hotelu właściwie nad ranem. WTA ma o czym myśleć, skoro najlepsze tenisistki kobiecych rozgrywek ponownie podnoszą ten temat.
Iga Świątek zagra w Cincinnati swój pierwszy mecz przeciwko Danielle Collins lub Anastazji Pawluczenkowej. Z Amerykanką wygrała ostatnio w Montrealu. Z Collins/Pawluczenkową zmierzy się prawdopodobnie w środę.