Carlos Alcaraz (1. ATP) sensacyjnie przegrał w ćwierćfinale turnieju ATP w Toronto z Tommym Paulem (14. ATP) 3:6, 6:4, 3:6. Tym samym Amerykanin przerwał niesamowitą serię Alcaraza, który był niepokonany od czerwca i do tego meczu podchodził z bilansem 48 wygranych i czterech porażek w 2023 roku. - Mogę śmiało stwierdzić, że jest jednym z najlepszych graczy na świecie. Nie ma co do tego wątpliwości - komplementował po meczu rywala hiszpański tenisista.
Jak to klasycznie już bywa w przypadku Carlosa Alcaraza, tak i w meczu z Paulem nie zabrakło spektakularnych wymian i punktów. Jedna z nich nastąpiła w drugim secie w gemie serwisowym Alcaraza, gdy było 2:3 i 40:0.
Lider światowego rankingu chciał rozegrać akcję serwis-wolej, ale nadział się na świetny return Paula, który po chwili przelobował Alcaraza. Cóż to jednak dla niego? Zagrał piłkę między nogami w taki sposób, że ta poleciała w sam narożnik po drugiej stronie kortu. - To jest niesamowite. Oczywiście, że mu wyszło. Szczerze, czy on ma oczy z tyłu głowy? - zachwycali się komentatorzy Tennis TV.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
To nie pierwszy raz, gdy Alcaraz popisał się zagraniem zza pleców w turnieju w Toronto. W wygranym meczu trzeciej rundy z Hubertem Hurkaczem (17. ATP) 3:6, 7:6, 7:6 fantastycznie biegał po korcie i odbijał niemalże wszystkie zagrania polskiego tenisisty. Wtedy Hurkacz skończył akcję mocnym smeczem.
Jednak każdą z tych akcji przebija punkt zdobyty przez Alcaraza w półfinałowym meczu Rolanda Garrosa przeciwko Novakowi Djokoviciowi (2. ATP). Wydawało się, że Serb wygrał akcję, gdy Hiszpan zagrał zza pleców, co na profilu US Open skwitowano krótko - "to inny poziom".