Tair Sarmanow to 15-latek, który w juniorskim rankingu ITF zajmował 1053. miejsce. Niedawno wziął udział w jednym z turniejów niższej rangi w Kazachstanie i zachwycił tenisowy świat. Tym samym pokazał, że nieprawdopodobne zagrania mogą zaprezentować również tenisiści spoza czołówki światowego rankingu.
Do niesamowitej sytuacji doszło podczas trzeciego gema meczu, w którym grał Sarmanow. Po dłuższej wymianie 15-latek zagrał kiepskiego woleja na stronę rywala i wydawało się, że mocny smecz zakończy grę. Kazach podszedł jednak pod samą siatkę i wystawił rakietę do góry.
Dzięki temu Sarmanow, niczym blokujący siatkarz, zablokował zagranie, ponieważ piłka trafiła właśnie w rakietę i spadła na stronie rywala. Po wszystkim Kazach przeprosił i oddalił się od siatki, a nagranie chwilę później się urwało. Nie wiadomo, komu arbiter przyznał punkt i czy akcja 15-latka była legalna.
"W życiu nie widziałem takiego punktu. Jeden zawodnik ma zamiar uderzyć nad głową, stojąc blisko siatki, a drugi zawodnik ustawia swoją rakietę w linii z przeciwnikiem, aby całkowicie zablokować zagranie. Nie jestem pewien, czy to w ogóle jest legalne, ale na pewno kreatywne" - czytamy na profilu The Tennis Letter.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Nagranie z nieprawdopodobnej akcji zebrało już prawie 300 tysięcy wyświetleń w portalu Twitter. Kibice w komentarzach debatują, który z zawodników powinien zdobyć punkt i czy zagranie Taira Sarmanowa było zgodne z przepisami. Jeśli Kazach nie przełożył rakiety na stronę rywala, to prawdopodobnie on był zwycięzcą akcji.