Marketa Vondrousova przystępowała do Wimbledonu jako 42. zawodniczka rankingu WTA i nie była rozstawiona w turnieju. Aby wygrać turniej, musiała pokonać wiele wyżej notowanych zawodniczek lub też liczyć na ich potknięcia.
Czeszka w II rundzie pokonała Wieronikę Kudiermietową (12. WTA), a jeszcze większą sensację sprawiła w ćwierćfinale, gdzie okazała się lepsza od Jessiki Peguli (4. WTA). W półfinale mogła trafić na Igę Świątek (1. WTA), ale zagrała z pogromczynią Polki, czyli Eliną Switoliną (76. WTA). Po ograniu jej została pierwszą w historii nierozstawioną zawodniczką, która w erze open awansowała do finału w Londynie.
W nim zmierzyła się z Ons Jabeur (6. WTA), która wcześniej wyeliminowała Arynę Sabalenkę (2. WTA) czy Jelenę Rybakinę (3. WTA). Vondrousova pokonała ją 6:4, 6:4 i została pierwszą czeską triumfatorką Wimbledonu od 2014 r. Wtedy zwyciężyła Petra Kvitova (ta wcześniej wywalczyła tytuł w 2011 r.). W dodatku z wyliczeń Opta Ace wynika, że od czasu wprowadzenia rankingu WTA nigdy nie zdarzyło się, aby tak nisko notowana zawodniczka wygrała londyńskie zawody. "Niesamowite" - podkreślono.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Dla Vondrousovej jest to zdecydowanie największy sukces w karierze. W przeszłości tylko raz wystąpiła w wielkoszlemowym finale, w 2019 r. przegrała 1:6, 3:6 z Ashleigh Barty w Roland Garros. Dzięki triumfowi w Wimbledonie zyska 2000 punktów do rankingu WTA i w najnowszym zestawieniu będzie zajmować 10. pozycję, najwyższą w historii.