• Link został skopiowany

Finalistka Wimbledonu "mogłaby już zakończyć karierę". Wymowne słowa

Dominik Senkowski
Marketa Vondrousova miała już tyle problemów zdrowotnych, że zdaniem czeskiego dziennikarza Jaroslava Plasila "wielu na jej miejscu mogłoby już zakończyć karierę". A jednak nie poddała się, na Wimbledonie przeszła właśnie do historii, a w sobotę powalczy w finale turnieju.
Fot. Alberto Pezzali / AP

Marketa Vondrousova będzie rywalką Ons Jabeur w sobotnim finale Wimbledonu. Czeszka przeszła już do historii londyńskiej imprezy wielkoszlemowej. Została pierwszą nierozstawioną tenisistką w erze open tenisa (od 1968 roku), która dotarła do wimbledońskiego finału. 

Zobacz wideo Była numer 1 uważa, że Iga Świątek może przenieść wszystko z mączki na trawę. Trener Igi: Zgadzam się, jak najbardziej

Środowisko tenisowe jest zaskoczone sukcesem Vondrousovej. Podobnie reagują czescy dziennikarze. - Dziwi nas fakt, że Marketa odnosi takie sukcesy na Wimbledonie, bo wcześniej nie radziła sobie najlepiej na tej nawierzchni - mówi Jaroslav Plasil z Czech Radio. Do tej pory tylko raz przeszła w Londynie drugą rundę. 

Narvatilova pomyliła się

- Nawet Martina Navratilova (Amerykanka czeskiego pochodzenia, legenda tenisa - przyp.red) powiedziała nam w Londynie, że przewidywała odwrotne wyniki. Stawiała na wygraną Karoliny Muchovej na Wimbledonie i jak najlepszy wynik Markety Vondrousovej w Roland Garros. Stało się inaczej - to Muchova doszła do finału w Paryżu, a Vondrousova powalczy o tytuł na trawie - śmieje się Plasil.

Czeski kobiecy tenis stoi na bardzo wysokim poziomie. Aż dziewięć zawodniczek z tego kraju klasyfikowanych jest pierwszej "setce" rankingu WTA. Gdy w ostatnich miesiącach Barbora Krejcikova jest w słabszej formie, jej miejsce zajęły Muchova i Vondrousova. 

- Marketa jest bardzo utalentowaną tenisistką, skuteczną na wszystkich nawierzchniach. Musiała tylko w to uwierzyć - przekonuje nasz rozmówca. Jej wyniki mówią same za siebie.

2019 roku Vondrousova doszła do finału Roland Garros, gdzie przegrała z Ash Barty. Dwa lata później sięgnęła po olimpijskie srebro, przegrywając w Tokio z Belindą Bencic. Teraz jest co najmniej finalistką Wimbledonu. Sukcesy na ziemi, trawie i kortach twardych mogą imponować. 

Nie poddała się 

Na tej ostatniej nawierzchni Czeszka ma niebawem wystąpić w ramach turnieju BNP Paribas Warsaw Open. Impreza startuje 24 lipca. Pytanie tylko, czy tenisistka urodzona w Sokolovie nie zdecyduje się na dłuższy odpoczynek po Londynie. Tym bardziej że powinna szczególnie dbać o zdrowie.

24-latka przeżyła już wiele kontuzji. Ostatnia dotyczyła nadgarstka i wykluczyła ją z gry na prawie pół poprzedniego sezonu. Nadgarstek przeszkadzał jej także po sukcesie w Paryżu sprzed czterech lat, a kilka miesięcy później kostką. Wielu tenisistów na jej miejscu, mając tyle problemów zdrowotnych, mogłoby już zakończyć kariery. Ona jedna się nie poddała - mówi Plasil.

Podobny przypadek jak Karoliny Muchowej, która także od lat walczy z urazami. Rodaczki różnią się jednak tym, że w momencie powrotu na kort Voundrousova jest konkretniejsza w osiąganiu spektakularnych sukcesów. W sobotę w meczu z Ons Jabeur też nie jest bez szans. 

Kto wygra?

- Jej szanse są większe niż gdyby miała rywalizować z Aryną Sabalenką. Z Białorusinką nie wygrała od pięciu lat i byłoby jej trudniej ze względu na jej styl gry. Moim zdaniem tytuł zgarnie ta z tenisistek, która szybciej poradzi sobie z emocjami, jakie będą im towarzyszyć - kończy nasz rozmówca.

Vondrousova wygrała dwa ostatnie pojedynki z Jabeur. Oba zespoły rozegrane już w tym sezonie: w drugiej rundzie Australian Open oraz imprezie WTA 1000 w Indian Wells. Być może Tunezyjka bardziej zasługuje na wygraną w Londynie, bo po drodze pokonała m.in. obrończynię tytułu Jelenę Rybakinę oraz wiceliderkę rankingu Arynę Sabalenkę. To jednak w sobotnim finale nie będzie miało żadnego znaczenia.

Dominik Senkowski
Więcej o: