Iga Świątek w piątek pewnie awansowała do IV rundy Wimbledonu, wyrównując już swój najlepszy wynik na tej imprezie. W sobotę śladem Polki chciała podążyć jej największa rywalka - Białorusinka Aryna Sabalenka. Druga tenisistka światowego rankingu mierzyła się z Rosjanką Anną Blinkową (WTA 40), która niedawno przegrała ze Świątek w dwóch setach w niemieckim Bad Homburg. Sabalenka była zdecydowaną faworytką tej konfrontacji, ale już w piątkowym meczu z Warwarą Graczewą miała sporo problemów i Blinkowa nie musiała stać na straconej pozycji.
Ale żeby nawiązać walkę i sprawić kłopoty Arynie Sabalence, nie można rozpocząć meczu tak, jak to zrobiła w sobotę Anna Blinkowa. 25-letnia Rosjanka grała od początku niezwykle nerwowo, zupełnie nie radziła sobie w serwisie, a Sabalenka z takich okazji korzysta bardzo bezwzględnie. Już przy pierwszej okazji przełamała przeciwniczkę do zera i wygrywając też dwa gemy serwisowe wyszła na prowadzenie 3:0.
W kolejnym gemie przy serwisie rywalki Białorusinka prowadziła już 40:15, ale gdy miała dwa break pointy, Blinowa zaliczyła efektownym zrywem. Nie dość, że najpierw posłała dwa wygrywające serwisy, a potem grając odważnie i ofensywnie odwróciła losy gema, to jeszcze w kolejnym przełamała Sabalenkę do 30 i mogło się wydawać, że wraca do gry.
Nic bardziej mylnego, bo ta dobra gra Blinkowej utrzymywała się tylko przez chwilę. Sabalenka odpowiedziała w dobrym stylu. W żadnym z trzech kolejnych gemów nie pozwoliła rywalce nawet nawiązać walki, oddała jej tylko cztery małe punkty i wygrała pierwszą partię 6:2.
Grając z Aryną Sabalenką trzeba mieć dłuższe momenty dobrej gry niż tego dnia miała Anna Blinkowa. Rosjanka popełniała też mnóstwo bardzo prostych błędów, którymi wkładała sobie kij w szprychy w ważnych momentach, nie potrafiąc też sobie pomóc serwisem.
Mimo to Blinkowej udało się przełamać w drugim secie Sabalenkę na 2:1, ale co z tego, skoro w kolejnym gemie znów przeszkodziła sobie m.in. szóstym podwójnym błędem serwisowym i szybko zrobiło się 2:2. A Sabalenka, choć też nie ustrzegła się licznych błędów, w ważnych momentach potrafiła sobie ustawić grę dobrym podaniem. W ten sposób wygrywała gemy zarówno przy własnym serwisie, jak i przy podaniu rywalki.
Łącznie wygrała cztery gemy z rzędu, choć te przy własnym podaniu musiała rozstrzygać dopiero na przewagi, bo i sama miała momenty sporej dekoncentracji. W wygranym gemie na 5:2, który trwał aż 22 punkty i 15 minut, Sabalenka obroniła aż czterech break pointów. To oczywiście na koniec dało jej zwycięstwo, bo Blinkowa potrafiła jedynie przerwać serię rywalki wygranym gemem serwisowym.
Aryna Sabalenka pewnie pokonała Annę Blinkową 6:2, 6:3 i bez większego trudu awansowała do IV rundy Wimbledonu. W niej zmierzy się z kolejną Rosjanką Jekatieriną Aleksandrową (WTA 21), która pokonała Węgierkę Dalmę Galfi (WTA 129) 6:0, 6:4.