Iga Świątek zdradziła swój przepis. Dzięki temu wygrywa

- Tego w tenisie nie ma sensu robić, bo trzeba być gotowym tylko na kolejny mecz - przestrzega Iga Świątek i tłumaczy, jak należy podchodzić do wielkich turniejów. Jej metoda sprawdza się znakomicie. - Staram się robić na każdym turnieju - podkreśla.
Iga Świątek
Fot. Alastair Grant / AP Photo

Iga Świątek w środę awansowała do trzeciej rundy Wimbledonu. Tym razem w godzinę i dziesięć minut ograła Sarę Torribes Tormo (84. WTA) 6:2, 6:0. 22-latka na wimbledońskiej trawie co najmniej wyrównała wynik sprzed roku. Jej najlepszym osiągnięciem w tym turnieju wciąż pozostaje czwarta runda z roku 2021.

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć"

Iga Świątek zdradza swój sposób na wielkie turnieje. "To przynosiło mi najlepsze rezultaty"

Można więc odnieść wrażenie, że Wimbledon jest najmniej lubianym przez Świątek turniejem wielkoszlemowym. Nie oznacza to, że nie ma z nim dobrych wspomnień. To właśnie tu zrobiło się o niej bardzo głośno. Dokładnie pięć lat temu Polka wygrała jego juniorską edycję. - Na pewno o tym pamiętam, bo ktoś mi ciągle o tym przypomina. To jednak zupełnie inny świat, inny poziom. To był dla mnie pierwszy wygrany ważny turniej. Zebrałam wtedy dużo doświadczenia, ale gra w seniorskim Wimbledonie jest zupełnie inna - zauważyła Świątek w wywiadzie dla Polsatu Sport.

Polka zdradziła także, jakie podejście do zawodów jest w jej przypadku kluczem do sukcesu. Okazuje się, że sama nie analizuje drabinki i nie patrzy na to, z kim ewentualnie mogłaby zagrać w późniejszych rundach. - Kompletnie nie wybiegam w przyszłość, raczej jestem skoncentrowana tylko na kolejnym meczu. Zawsze na turniejach, gdy robiłam wszystko "step by step" to przynosiło mi to najlepsze rezultaty. Mogłam się wtedy najlepiej skoncentrować i nie tracić energii na myślenie, co będzie dalej. Tego w tenisie nie ma sensu robić, bo trzeba być gotowym tylko na kolejny mecz. I tak staram się robić na każdym turnieju - wyznała.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

Tenisistka dwie pierwsze rundy przeszła dość gładko. Wciąż jednak nie wiadomo, z kim zagra w trzeciej. O możliwość sprawdzenia się z pierwszą rakietą świata powalczą Francuska Diane Parry (96. WTA) z Chorwatką Petrą Martić (29. WTA). Panie zmierzą się w czwartek o godz. 12:00.

Więcej o: