Uwaga, uwaga! Ostrzeżenie dla Igi Świątek. "Ściana, króliczek Duracella"

Łukasz Jachimiak
Sara Sorribes Tormo i Iga Świątek
AP

"Sara Sorribes Tormo gra w tenisa, jakby była króliczkiem Duracella" - pisała o Hiszpance oficjalna strona WTA w ubiegłym sezonie. Tenisowa ściana, jak mówi się o najbliższej rywalce Igi Świątek, doznała ostatnio kilku pęknięć. Ale i tak to może być trudna przeszkoda dla liderki światowego rankingu w drugiej rundzie Wimbledonu. Mecz w środę około godziny 16. Relacja na żywo na Sport.pl

Sara Sorribes Tormo to 26-latka, która dziś jest 84. na liście WTA, ale ma tenis lepszy niż aktualny ranking. Przed chwilą była w czwartej rundzie Roland Garros w singlu i w ćwierćfinale w deblu. A w światowym rankingu była już nawet 32. (półtora roku temu).

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć"

Głośno o Sorribes było ostatnio po tym jak przyczyniła się do dyskwalifikacji Japonki Miyu Kato. W trzeciej rundzie debla na Roland Garros Sorribes i Maria Bouzkova grały z Miyu Kato i Aldilą Sutjiadi. Pierwszego seta Hiszpanka i Czeszka wygrały 7:6, a w drugim przegrywały 1:3, gdy Kato niechcący uderzyła piłką dziewczynkę do ich podawania.

Dziecko płakało, a ona się śmiała. "To wszystko, co mam zamiar powiedzieć"

Sorribes i Bouzkova domagały się od sędziego, by zgodnie z przepisami zdyskwalifikował za to rywalki. Sędzia się wahał, w końcu podjął właśnie taką decyzję, a zwyciężczynie nie potrafiły w tej trudnej sytuacji pohamować się przed okazywaniem radości. Obie były mocno krytykowane za śmiech, który zbiegł się w czasie z płaczem poszkodowanego dziecka.

- Dla mnie i dla Marii trudne jest to wszystko, co ludzie mówią. Przecież my nie zrobiłyśmy nic złego. Nie my podjęłyśmy decyzję o dyskwalifikacji rywalek, my się martwiłyśmy płaczącym dzieckiem i to zgłaszałyśmy. To wszystko, co mam zamiar powiedzieć na ten temat - tak Sorribes próbowała się później bronić.

Mimo wszystko Hiszpanka na pewno dobrze wspomina niedawny Roland Garros. W końcu osiągnęła w nim najlepszy wynik w historii swoich wielkoszlemowych startów. A przede wszystkim udowodniła sobie, że w końcu pokonała kłopoty, które się za nią ciągnęły.

Grała z pękniętą stopą. Przez półtora miesiąca!

- Moje ciało mówiło: "musisz się zatrzymać", a ja nie chciałam się zatrzymać. W końcu poszłam do szpitala. Miałam problem ze wstawaniem z łóżka, nie mogłam trenować, nie mogłam wyjść na kort - opowiadała w marcu ubiegłego roku, wspominając wydarzenia z końcówki roku 2021.

Skrajne zmęczenie czy nawet wypalenie było dla Hiszpanki czymś kompletnie nowym i niespodziewanym. Córka trenerki tenisa i piłkarza na kortach była od zawsze. I zawsze miała się za tenisistkę, która woli grać mecze trzygodzinne niż dwugodzinne, bo bazując na znakomitym przygotowaniu fizycznym na długim dystansie zyskiwała przewagę nad przeciwniczkami.

Oficjalna strona WTA podaje, że Sorribes grała trzy z 10 najdłuższych meczów 2021 roku i dwa z pięciu najdłuższych meczów ubiegłego sezonu. W pierwszej rundzie trwającego Wimbledonu Hiszpanka szybko - w godzinę i 41 minut - wygrała z Włoszką Martiną Trevisan 6:3, 6:1. Iga Świątek spędziła na korcie tylko o 20 minut mniej w wygranym 6:1, 6:3 meczu z Chinką Zhu Lin. Oczywiście to Iga jest zdecydowaną faworytką spotkania z Sorribes. Ale ciekawe dla wszystkich jest na ile rywalka-maratonka będzie w stanie faworytce się postawić.

Sorribes dowodów wytrzymałości dała już tak wiele, że nie sposób ją skreślić. W maju 2022 roku złamała żebro w trakcie meczu z Nurią Parrizas-Diaz w Rzymie. Tego spotkania siłą rzeczy nie dokończyła, ale ponownie grała już miesiąc później. Gdy w sierpniu podczas turnieju w Cincinnati poczuła ból w stopie, na wszelki wypadek nie sprawdzała, co się stało. Dopiero półtora miesiąca później okazało się, że trzy turnieje rozegrała ze złamaną kością łódeczkowatą w prawej stopie.

W takim stanie Sorribes potrafiła wygrać na przykład trwający trzy godziny i 57 minut mecz z solidną Camilą Osorio. I choć po trzech miesiącach chodzenia o kulach i w specjalnym bucie twierdziła, że nauczyła się żyć nie tylko tenisem, bo przez ten czas po prostu grać w niego nie mogła, to już w trakcie Roland Garros mówiła dziennikarce piszącej dla WTA, że kiedy zbliża się kolejny mecz, to pracuje na 200 procent i od swojego fizjoterapeuty słyszy: "Sara, musisz się uspokoić, bo już za dwie godziny grasz mecz".

Hiszpania ceni Igę, ale Hiszpania ma nadzieję

W tym roku Sorribes grała trwający aż trzy godziny i 51 minut mecz z Beatriz Haddad Maią. To był trzeci najdłuższy mecz kobiet w historii Roland Garros. To była czwarta runda przegrana przez Hiszpankę 7:6, 3:6, 5:7. Ale, o dziwo, było to jej taki jedyny maraton w bieżącym sezonie.

W sumie w 2023 roku Sorribes grała niewiele - z 21 meczów 14 wygrała i siedem przegrała. To tyle co nic przy bilansie Igi Świątek, która rozegrała już aż 45 meczów i aż 39 wygrała.

Iga ma też przewagę nad Hiszpanką w graniu na trawie. Tak, na tej nawierzchni Polka nie czuje się pewnie, ale w bieżącym roku wygrała na niej już cztery mecze. I żadnego nie przegrała. A Sorribes weszła na trawę dopiero na Wimbledonie. Generalnie londyński turniej nie jest dla Hiszpanki miejscem sukcesów. Gra w nim po raz szósty, po raz czwarty jest w drugiej rundzie, ale nigdy nie była dalej. I oby tak zostało. Nawet jeśli przeciw Idze pokaże tę swoją słynną waleczność i zmusi Świątek do wysiłku większego niż w pierwszej rundzie Chinka Zhu Lin.

Hiszpanie na kłopoty Igi mają nadzieję. "Sorribes popełniła tylko 13 niewymuszonych błędów i pewnie awansowała do drugiej rundy. Teraz zmierzy się ze światową jedynką, ale pozytywne jest to, że dla Igi Świątek Wimbledon to najgorszy turniej wielkoszlemowy. Ona w swoich trzech startach nie doszła dalej niż do 1/8 finału" - pisze "As". A Sorribes na łamach tego dziennika mówi nawet, że trawę lubi i że najgorzej byłoby grać z Jeleną Ostapenko, bo ona mogłaby tak szybko wygrać 6:0, że nawet można by było tego nie zauważyć.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...