Zagraniczne media od jakiegoś czasu pisały o związku serbskiej tenisistki Olgi Danilović ze słoweńskim bramkarzem Janem Oblakiem. Ich romans miał rozpocząć się od turnieju Rolanda Garrosa na przełomie maja i czerwca. Bramkarz Atletico Madryt został zauważony na trybunach podczas jednego z meczów Olgi, a paparazzi wyśledzili potem, że dwójka sportowców udała się razem na lotnisko. Danilović i Oblak zostali przyłapani, ich związek ujawnili swoimi zdjęciami właśnie fotoreporterzy.
Niedawno piękna tenisistka postanowiła potwierdzić doniesienia mediów i na swoje InstaStory wrzuciła zdjęcie z nowym ukochanym. Jej relacja z zawodnikiem Atletico przynosi zresztą dobre efekty. Serbka zanotowała swój najlepszy wynik w karierze we wspomnianym Roland Garros - pokonała Włoszkę Jasmine Paolini 6:2, 7:5 i po raz pierwszy w karierze awansowała do trzeciej rundy Wielkiego Szlema.
Zapytana o to, w jakim stopniu jej związek ze znanym słoweńskim piłkarzem przyczynił się do jej ostatniej dyspozycji, Danilovic zdradziła w rozmowie z "Mozzart Sport". - Kiedy czujesz się dobrze, wszystko staje się piękniejsze, łatwiejsze i lepsze. Tak to wygląda, kiedy czujesz się spełniony pod każdym względem. Ale przede wszystkim spędzam dużo czasu na korcie i na siłowni. Zgadzam się z tym, że jeśli poza kortem dzieje się dobrze, to na korcie może być lepiej – powiedziała.
Wiosną, przed Roland Garros, Danilović wygrała turniej ITF w Madrycie. W stolicy Hiszpanii pokonała pięć rywalek, a w finale tego turnieju ograła Sarę Sorribes Tormo. Danilović za to zwycięstwo zarobiła 100 tysięcy dolarów. Co ciekawe, podczas imprezy ITF nie straciła ani jednego seta.
Jej ostatnie wyniki mogą świadczyć o pewnym odrodzeniu formy. 22-latka w ostatnim czasie wskoczyła do pierwszej setki rankingu WTA, w którym obecnie zajmuje 94. miejsce. Potrzebowała aż pięciu lat, żeby wrócić do najlepszej setki.