Iga Świątek nagle poprosiła trenera o radę. Pokazała, że jest perfekcjonistką

Łukasz Jachimiak
Tomasz Wiktorowski i Iga Świątek
screeny z Canal + Online

Widzieliśmy jak Iga Świątek rządzi na korcie, a jednocześnie słyszeliśmy, że bardzo chce grać jeszcze lepiej. Wygrany 6:3, 6:2 z Aliną Blinkową ćwierćfinał turnieju WTA 250 w Bad Homburgu najlepsza tenisistka świata potraktowała przede wszystkim jako okazję do nauki innej jazdy. Widać, że i tę na trawie Iga chce i może opanować.

Tylko pięć niewymuszonych błędów przy 11 kończących uderzeniach, do tego bardzo dobry serwis, przyspieszenie w połowie seta, przełamanie rywalki do zera (na 4:2) i odjazd, i kontrola sytuacji już do końca partii - tak Iga Świątek rozegrała pierwszego seta meczu z Anną Blinkową. Ale najlepszej tenisistce świata to nie wystarcza. Widząc jej naprawdę dobrą grę, jednocześnie słyszeliśmy, że ona chciałaby grać jeszcze lepiej.

Zobacz wideo Iga Świątek wie, co zrobić na trawie. "Średnio 10 centymetrów niżej"

Gdy tylko pojawiała się okazja, by wymienić spostrzeżenia z trenerem, Iga to robiła.

- Z głębi jakoś nie mogę utrzymać płasko. Zagrałam kilka razy płasko i to wyleciało, w sensie zagrałam w taśmę kilka razy - mówiła Świątek do Tomasza Wiktorowskiego podczas jednej z przerw.

- Jak dobiegasz do bekhendu, to domykaj lewą stroną, lewą ręką, bo ci ucieka - radził trener.

Iga Świątek bywa zbyt zamaszysta

Tenisowy żargon wytłumaczył Dawid Celt, który komentował mecz na antenie Canal+. Kapitan reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup wyjaśnił, że Idze przytrafiają się na trawie bekhendowe błędy, bo ona czasami trudne, szybkie piłki niepotrzebnie chce odgrywać z pełnego zamachu, przez co traci stabilność pozycji.

Oczywiście granie z pełnego zamachu to natura liderki światowego rankingu. To coś, co definiuje jej ofensywny styl, co wpisuje się w hasło "Jazda", z którym Świątek pędzi po coraz więcej sukcesów. Ale Iga wie, że na trawie trzeba jeździć trochę inaczej i wyraźnie bardzo chce i tę jazdę opanować.

Wynik dobry, a gra jeszcze lepsza

Pierwszego seta z Blinkową, numerem 39 rankingu WTA, Świątek wygrała pewnie. Już on mógł się podobać. Ale w drugim - po wprowadzeniu wskazówek od trenera i po zyskaniu jeszcze większej pewności siebie - Iga nie dała już rywalce absolutnie żadnych szans.

W pierwszym secie Iga zagrała 11 winnerów i miała pięć niewymuszonych błędów, natomiast w drugim ten stosunek wyniósł aż 13:2! W pierwszym secie Iga wygrała 35 punktów, a Blinkowa 24, natomiast w drugim było 26:12 dla Polki. Rosjanka była zupełnie bezradna od momentu, w którym prowadziła 2:1 - od tego stanu Świątek wygrała wszystkie pięć gemów do końca meczu, a z 22 rozegranych akcji przegrała zaledwie dwie!

Iga skończyła mecz z 24 winnerami i siedmioma niewymuszonymi błędami. Zapis Blinkowej to 7:13. Świątek wygrała 61 punktów, a Rosjanka 36. Iga miała 75 proc. skuteczności pierwszego podania, a jej rywalka - 48 proc. To była deklasacja. Wynik 6:3, 6:2 nie oddaje w pełni ogromnej przewagi, jaką miała Świątek.

Był pierwszy ćwierćfinał, jest pierwszy półfinał, a za chwilę Wimbledon

Ta przewaga jest ważna, bo pokazuje, że królowa mączki i kortów twardych czuje się coraz lepiej również na trawie. To był dopiero 18. mecz Igi na tej nawierzchni w jej dorosłej karierze. I 12. wygrany.

W piątek Świątek zagra swój pierwszy półfinał (z 65. w rankingu WTA Włoszką Lucią Bronzetti) turnieju na trawie. Po pierwszym ćwierćfinale. W Bad Homburgu są widoki na pierwszy tytuł na trawie dla najlepszej tenisistki świata. A to na pewno dodałoby Idze i pewności, i jeszcze większej ochoty do gry w zielone tuż przed startującym już w poniedziałek 3 lipca Wimbledonem.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...