Iga Świątek od 64 tygodni nieprzerwanie dominuje na światowych listach kobiecego tenisa. Odkąd 3 kwietnia 2022 r. objęła prowadzenie w rankingu WTA, żadna tenisistka nie potrafiła zbliżyć się do jej poziomu. Raszynianka w tym czasie przeżywała oczywiście lepsze i słabsze momenty, ale zawsze jej liderowanie pozostawało niezagrożone.
Ubiegły rok zakończyła z dorobkiem 11085 punktów. Jednakże początek obecnego sezonu nie należał do wymarzonych. Świątek odpadła już w 1/8 finału Australian Open, a potem nie radziła już sobie tak dobrze jak przed rokiem, dlatego jej przewaga zaczęła spadać. W końcu w kwietniu po raz pierwszy od sierpnia 2022 r. punktacja Świątek poleciała w dół poniżej granicy 9000 punktów.
Lekkie odbicie nastąpiło na początku kolejnego miesiąca, ale już 21 maja Polka znów miała na koncie "tylko" 8940 punktów. Ten stan utrzymywał się do środy. Wtedy to 22-latka pokonała w drugiej rundzie turnieju WTA 250 w Bad Homburg Szwajcarkę Jil Teichmann (129. WTA) i już na pewno zainkasuje co najmniej 60 punktów. To oznacza, że po 38 dniach ponownie dobiła równo do granicy 9000.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Na tym jednak nie koniec. Świątek wciąż może pokusić się o pełną pulę i zgarnąć 280 punktów. Wystarczy, że sięgnie po kolejny tytuł. Następną przeszkodą na tej drodze będzie starcie z Rosjanką Anną Blinkową (39. WTA), do którego dojdzie w czwartek. Na ten moment przewaga naszej tenisistki nad drugą w rankingu Aryną Sabalenką urosła do 934 punktów. Po meczu z Blinkową może to już być 984, a w przypadku ewentualnego zwycięstwa w finale - aż 1154.
Dorobek Świątek w rankingu WTA może się znacznie zwiększyć w przypadku korzystnego wyniku w Wimbledonie. Za zwycięstwo może dostać 2000 punktów, za finał 1300, a za półfinał - 780.