Świątek przegrała seta. Wtedy włączyła tryb turbo. Była nie do powstrzymania

Iga Świątek przegrała pierwszego seta, ale potem włączyła absolutny tryb turbo i pokonała Tatjanę Marię 5:7, 6:2, 6:0 w swoim pierwszym meczu na trawie w tym roku.
Iga Świątek
Zrzut ekranu z transmisji w C+

Blisko półtorej godziny musiały czekać na rozpoczęcie meczu I rundy ATP 250 w Bad Homburg, Iga Świątek (1. WTA) oraz Tatjana Maria (58. WTA). To efekt tego, że mocno przedłużył się poprzedni pojedynek: Bianca Andreescu (Kanada, 51. WTA) - Sonay Kartal (Wielka Brytania, 264. WTA), który trwał aż dwie i pół godziny. Dla Niemki to była pewnie dobra informacja, bo miała więcej czasu na odpoczynek po tym, jak jeszcze w niedzielę grała z Ashlyn Krueger w finale challengera we Włoszech.

Zobacz wideo Była numer 1 uważa, że Iga Świątek może przenieść wszystko z mączki na trawę. Trener Igi: Zgadzam się, jak najbardziej

Kapitalny początek meczu Igi Świątek, a potem kosztowna chwila słabości

Iga Świątek rozpoczęła mecz kapitalnie i błyskawicznie objęła prowadzenie 2:0. Polka miała nawet serię aż dziewięciu wygranych punktów z rzędu. Liderka światowego rankingu co chwilę popisywała się kapitalnymi winnerami z forhendu, często atakowała, to ona chciała dominować w niemal każdej akcji i dyktować warunki na korcie. To Świątek miała więcej kończących uderzeń. Niemka ograniczyła się na początku tylko do bardzo dobrego serwisu. Właśnie w ten sposób Maria zdobywała najwięcej punktów. Głównie dzięki temu elementowi wygrywała swoje gemy serwisowe.

To jednak Niemkę budowało i od połowy seta zaczęła grać zdecydowanie lepiej. Męczyła Polkę slajsami, potrafiła skutecznie iść do siatki i wymusić nieudane loby rywalki, po których z łatwością smeczowała. Niemka udowadniała, że na trawie grać potrafi. Ma przecież na niej 68 proc. zwycięstw w 95 rozegranych meczach (64-31), a w ubiegłym sezonie była rewelacją Wimbledonu, w którym dotarła do półfinału. Pomagała też jej Polka, która popełniała sporo niewymuszonych błędów. Właśnie po trzech takich błędach straciła po raz pierwszy swoje podanie (na 4:4). Potem znów przegrała swoje podanie przy stanie 5:6 i nie doprowadziła do tie-breaka. Przegrała seta 5:7 w 48 minut.

Tryb turbo Igi Świątek od drugiej partii

Podrażniona Iga Świątek kapitalnie rozpoczęła drugiego seta. Wygrała pierwsze dziewięć akcji! Polka znów zepchnęła rywalkę do defensywy i grała bardzo ofensywnie. Ozdobą tej partii był kapitalny forhend Świątek na zakończenie piątego gema. Dzięki temu przełamała rywalkę i prowadziła aż 4:1. Polka wygrała wszystkie dziesięć akcji po swoim pierwszym serwisie! Zresztą, w czterech swoich gemach serwisowych w tym secie przegrała zaledwie trzy punkty i miała aż 88 proc. wygranych punktów po pierwszym podaniu! (Niemka tylko 50 proc.)

- Jest inicjatywa, jest ofensywa, jest siła. Uważam, że jeśli Świątek dołoży jeszcze trochę więcej cierpliwości, to w tym roku polubi grę na trawę - pisał wtedy Łukasz Jachmiak, dziennikarz Sport.pl na Twitterze.

Po trzecim secie trudno było z tymi słowami się nie zgodzić. Polka grała w nim bowiem wyśmienicie. Zdecydowanie lepiej poruszała się na korcie od rywalki, kapitalnie mijała, gdy Niemka szła do siatki, miała więcej winnerów i mniej niewymuszonych błędów. W tej partii nie straciła żadnego gema! Maria już nie miała żadnych atutów, a jej skuteczność wygranych punktów po pierwszym i drugim serwisie spadła drastycznie (odpowiednio 33 i 13 proc.). W tym secie Polka wygrała 25 punktów, a Niemka tylko dziesięć.

Iga Świątek w 1/8 finału zmierzy się ze Szwajcarką Jul Teichmann (129. WTA), która pokonała Amerykankę Claire Liu (95. WTA) 3:6, 6:3, 6:4.

Więcej o: