Fatalna seria Karoliny Pliskovej (18. WTA) rozpoczęła się 21 kwietnia tego roku. Wtedy dwukrotna finalistka turniejów wielkoszlemowych (US Open 2016 i Wimbledon 2021) przegrała w ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie z najlepszą tenisistką świata - Igą Świątek 6:4, 1:6, 2:6.
Potem Karolina Pliskova w trzech turniejach z rzędu przegrywała już w pierwszym spotkaniu. Najpierw była liderka światowego rankingu WTA (została nią w lipcu 2017 roku) uległa w Rzymie - Węgierce Annie Bondar (106. WTA) 6:7 (5:7), 2:6. Potem w drugim turnieju wielkoszlemowym w tym roku - Roland Garros w I rundzie została wyeliminowana przez Amerykankę Sloane Stephens (37. WTA), przegrywając 0:6, 4:6.
Teraz Karolina Pliskova rozegrała pierwszy mecz w tym sezonie na kortach trawiastych - w WTA 500 w Berlinie. I znów zaliczyła falstart. Czeszka w godzinę, 16 minut przegrała ze swoją rodaczką, rozstawioną w imprezie z "7" - Petrą Kvitovą (9. WTA) 3:6, 4:6. Pliskovej nie pomógł fakt, że miała więcej asów (12-7) i lepszą procent skuteczności trafionych pierwszych serwisów (67-57 proc.). W pierwszym secie Pliskova dwa razy straciła swoje podanie, a tylko raz przełamała rywalkę. O losach drugiej partii zadecydowało tylko jedno przełamanie - przy stanie 2:2. Kvitova w drugim secie w pięciu swoich gemach serwisowych straciła tylko osiem punktów.
Petra Kvitova w 1/8 finału zmierzy się ze zwyciężczynią meczu: Rebeka Masarova (67. WTA, Hiszpania) - Nadia Podoroska (86. WTA, Argentyna).