Iga Świątek w sobotnim finale Rolanda Garrosa po raz kolejny udowodniła, że jest prawdziwą królową Paryża. W decydującym meczu pokonała Karolinę Muchovą i trzeci raz w karierze sięgnęła po trofeum w stolicy Francji. Tym samym w wieku 22 lat ma już tyle samo wygranych turniejów w Paryżu co wielka Serena Williams.
Świątek w Paryżu czarowała nie tylko na kortach Rolanda Garrosa, ale także na sesji zdjęciowej ze swoim upragnionym trofeum. Ta odbyła się w niedzielę pod wieżą Eiffla. Polka zaprezentowała się w klasycznej, czarnej sukience, jak się okazuje... polskiej marki. Tenisistka kolejny raz tym samym udowodniła, że wspiera swój kraj, ale też naszych projektantów.
Na specjalną sesję w centrum stolicy Francji Polka wybrała model Palenia Mini od domu mody Le Brand. Znamy też cenę tej sukienki. Jak się okazuje, zawodniczka zdecydowanie postawiła na skromność. Jak przekazał "Fakt", kreacja kosztuje... 790 złotych, co jak na strój od dość znanego projektanta, nie jest wielkim wydatkiem.
Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl
Efekty sesji zdjęciowej Polki można obserwować m.in. w jej mediach społecznościowych czy na oficjalnych kontach Rolanda Garrosa. Trzeba przyznać, że fotografie robią wrażenie.
Tuż po zakończeniu sobotniego meczu i odebraniu trofeum Iga Świątek nie kryła wzruszenia. Na konferencji prasowej podziękowała swojemu teamowi. - Jestem ogromnie wdzięczna mojej drużynie. Dzięki wiedzy Macieja (Ryszczuk - trener przygotowania fizycznego - przyp.red.) w ogóle wyszłam tutaj na pierwszy mecz po kontuzji w Rzymie, a wcześniej po problemach w Indian Wells. Nie byłam pewna, jak tutaj będzie. Daria (Abramowicz - psycholog - przyp. red.) też mi pomagała w cięższych momentach, bo turniej wielkoszlemowy jest długi i stresujący. Do tego oczywiście też wsparcie Tomka (Wiktorowskiego - główny trener - przyp.red.). Bez nich nie byłoby mnie tutaj - przyznała.
- Ten turniej na pewno nie był łatwy, mimo że niektóre mecze szły gładko. Poza kortem czułam dużą presję. Powrót tutaj jako obrończyni tytułu nie należał do komfortowych - dodała raszynianka.