Iga Świątek jak drezyna i Iga Świątek jak TGV. Tak się wyciąga wnioski!

Jak wygrać seta, popełniając w nim aż 15 niewymuszonych błędów? W pierwszej rundzie Roland Garros instruktaż dała Iga Świątek. Królowa paryskiej mączki w tę edycję swojego ulubionego turnieju wjechała jak drezyna, a mimo to potrafiła rozpędzić się jak TGV i pokonać Cristinę Bucsę 6:4, 6:0.

W styczniu w trzeciej rundzie Australian Open Iga Świątek wygrywała z Cristiną Bucsą 6:0, 5:0, gdy pochodzącą z Mołdawii Hiszpanka wyszarpała jedynego gema. Dzięki temu nie odjechała na rowerze, jak w tenisie mówi się o porażce 0:6, 0:6.

Zobacz wideo Na czym polega fenomen Igi Świątek w Roland Garros

Po gładkiej wygranej Igi z Australii teraz absolutnie nikt nie dawał Bucsie szans na sukces. A nawet - prawdę mówiąc - na nawiązanie z Polką walki. Tymczasem 70. tenisistka światowego rankingu WTA prowadziła przez długi czas pierwszego seta. Bucsa aż dwa razy przełamała serwis Świątek, wykorzystując przede wszystkim niecierpliwość naszej numer jeden. W wygranej finalnie partii 6:4 Świątek popełniła aż 15 niewymuszonych błędów. Z całą pewnością nie była zadowolona z jakości swojego tenisa, gdy udała się na krótką przerwę do szatni.

Ale po tej przerwie oglądaliśmy już zupełnie inną Igę Świątek. Najlepsza tenisistka świata mając świadomość prowadzenia z łatwością przyspieszyła i grała już w takim tempie, którego rywalka nie umiała osiągnąć. To po prostu nie był poziom walecznej Bucsy. Ona w drugim secie wygrała zaledwie siedem akcji, a w pierwszym aż 31. W tej pierwszej partii - trwającej 51 minut - Świątek jechała jak drezyna, natomiast w drugim secie to już była firmowa "Jazda" - przy Hiszpance mającej najlepsze chwile za sobą Polka wyglądała jak pędzące TGV (train à grande vitesse - pociąg dużych prędkości).

W meczu trwającym w sumie godzinę i 13 minut każdy z setów wyglądał jakby był z całkiem innego spotkania. W pierwszym, rozciągniętym aż na 51 minut Iga popełniła wspomnianych 15 niewymuszonych błędów, a w drugim - tylko cztery. W tej drugiej, błyskawicznej, 22-minutowej, partii Bucsa zanotowała tylko jedno kończące uderzenie (w pierwszym secie miała cztery winnery, a Iga po dziewięć w każdym). I to świetnie pokazuje, na jak niewiele pozwoliła jej wtedy Świątek.

Dzień po urodzinach będzie jak w dzień przed urodzinami

Do drugiej rundy swojego piątego Roland Garros w karierze (w 2019 roku osiągnęła czwartą rundę, w 2020 roku wygrała, rok później doszła do ćwierćfinału i w 2021 roku znów zdobyła tytuł) Iga Świątek wjechała dzień przed swoimi 22. urodzinami. Najpewniej dzień po nich zmierzy się ze 102. w rankingu WTA Amerykanką Claire Liu.

Oczywiście Iga znów będzie murowaną faworytką. A mecz z Bucsą przypomniał, że w tej roli Świątek potrafi się świetnie odnaleźć, nawet jeśli początkowo nie wszystko idzie po jej myśli.

Więcej o: