Martyn Pawelski od grudnia do marca skupiał się na rywalizacji w egipskim Szarm el-Szejk. 19-latek wygrał tam nawet dwa turnieje, które odbywają się niemal na okrągło. Pokazywał świetną formę i dostał się na 657. miejsce w rankingu ATP. Awans o niemal 500 pozycji nie zmienił jednak jego planów. Kwiecień i maj to miesiące, które poświęcił maturze i przygotowaniom do niej.
Przerwa Pawelskiego trwała dziewięć tygodni, ale powrót jest niezwykle imponujący. W serbskiej miejscowości Kursumlijska Banja był rozstawiony z dziewiątką. W pierwszej rundzie trafił na Lucio Rattiego, którego pokonał 6:1, 7:6 (7:4), a następnie ograł Erika Arutiuniana 7:6 (7:5), 6:2.
Prawdziwe wyzwanie czekało go w ćwierćfinale, gdzie czekał na niego rozstawiony jako numer jeden turnieju Samuel Vincent Ruggeri. Włoch w rankingu ATP zajmuje 390. miejsce i był zdecydowanym faworytem. Polak pokazał się jednak z najlepszej strony już w pierwszym secie. Obaj zawodnicy pewnie wygrywali swoje podania, a walka była wyrównana. Doprowadziła ich do wyniku 6:5 i rozstrzygnięcia w tie-breaku.
W decydującym gemie to Pawelski pokazał charakter. Przegrywał już 4:6, a rywal miał piłkę setową. 19-latek wygrał jednak kolejne cztery punkty i to on cieszył się z wygranej. Podobnie było już w drugim secie. Tam znów Włoch prowadził 4:2 i wydawało się, że doprowadzi do kolejnego seta. Jednak 19-latek najpierw wyrównał, a później konsekwentnie wygrywał swoje podania i doprowadził do kolejnej dogrywki. Tam przegrywał 1:3 i 4:5, by finalnie wygrać 7:5 i zameldować się w półfinale.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Pokaz siły i charakteru doprowadził Martyna Pawelskiego do półfinału, gdzie zmierzy się ze zwycięzcą starcia Węgra Petera Fajty z Kolumbijczykiem Johanem Rodriguezem. W drugim meczu 1/2 finału znalazł się inny Polak. Paweł Ciaś wygrał z Matthew Dellavedovą 6:2, 6:3.