Finalistka tegorocznego Australian Open miała w stolicy Włoch trochę szczęścia, gdyż w aż dwóch pojedynkach jej rywalki nie dokończyły spotkania. Najpierw w ćwierćfinale z kortu zeszła Iga Świątek (1. WTA), która w końcówce drugiego seta doznała kontuzji uda. Następnie w finale zdrowie nie pozwoliło kontynuować gry Anhelinie Kalininie (25. WTA). Ukrainka skreczowała przy stanie 4:6, 0:1 i Elena Rybakina mogła cieszyć się z piątego triumfu w imprezie WTA.
To jej drugie trofeum na kortach ziemnych. Pierwsze miało miejsce blisko cztery lata temu w Bukareszcie. Dotychczas w Rzymie nie szło jej zbyt dobrze, ale w tym roku w osiągnięciu zwycięstwa pomogła jej pogoda. Zwykle w stolicy Włoch zmagała się z alergią, która utrudniała jej grę na optymalnym poziomie. - Przyjechałam tutaj bez żadnych oczekiwań, ponieważ tak naprawdę w Rzymie zawsze musiałam walczyć z alergią. Z reguły jest tu zawsze bardzo gorąco, ale tym razem cały czas padał deszcz, więc pomogło mi to przetrwać - wyznała czwarta rakieta świata w rozmowie z "WTA Insider".
23-letnia Kazaszka przyzwyczaiła do okazałych wyników na innych nawierzchniach, zdecydowanie szybszych, o czym świadczy zwycięstwo na Wimbledonie w zeszłym roku. Triumf w Rzymie z pewnością spowoduje, że Rybakina stanie się jedną z faworytek nadchodzącego Roland Garros. - Teraz celem jest zachowanie zdrowia fizycznego. Jeśli tak się stanie, to wiem, że poradzę sobie dobrze w Paryżu - powiedziała Kazaszka. - Zawsze czułam, że mogę dobrze grać na glinie, ale nigdy nie miałam wystarczająco dużo czasu na przygotowania. Jako dziecko też nie spędzałam dużo czasu na tej nawierzchni - dodała.
Drugi turniej wielkoszlemowy w tym roku rozpocznie się 29 maja i potrwa przez następne dwa tygodnie. Tytułu bronić będzie Iga Świątek, liderka światowego rankingu, która w Paryżu triumfowała rok oraz trzy lata temu. W 2021 roku Polka przegrała w ćwierćfinale z Marią Sakkari.