Mecz finałowy pomiędzy Anheliną Kalininą (25. WTA) a Jeleną Rybakiną (4. WTA) podczas WTA 1000 w Rzymie przyniósł ze sobą sporo kontrowersji. Mecz rozpoczął się dopiero po godzinie 23:00 w sobotę, chociaż obie zawodniczki miały za sobą trudne półfinały, w których grały do późnych godzin dzień wcześniej. Organizatorzy tłumaczyli tę decyzję faktem, ze zarówno Kalinina, jak i Rybakina wyraziły na to zgodę i nie chciały przenosić meczu na niedzielne popołudnie. Okazuje się, że kłamali, a fani są wściekli.
- Powiedzieli nam, że nie ma innej opcji, bo w niedzielę terminarz spotkań jest już pełny. Nie mogli nas przenieść na jutro - powiedziała po meczu Anhelina Kalinina, zapytana o późną godzinę rozgrywania spotkania. Tym samym ujawniła, że organizatorzy oszukali fanów i najzwyczajniej potraktowali kobiecy finał po macoszemu. Nie przenieśli go na słoneczną niedzielę, kiedy rozgrywano finał męskiego debla i gry pojedynczej, a kazali siedzieć fanom w niezbyt przyjemnej atmosferze nocy.
Kibice mogli być rozgoryczeni, ponieważ mecz rozegrano zbyt późno i trwał on jedynie godzinę z powodu kontuzji Kalininy. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy komentujące wyznanie Ukrainki oraz decyzję zarządców turnieju.
"Och, na litość boską – więc w zasadzie okłamali wczoraj media i wszystkich, aby uniknąć zwrotu pieniędzy? WTA było bardzo bezużyteczne i milczało w sprawie porażek, które miały miejsce w Madrycie i Rzymie" - pisze jedna z internautek.
"Nie wiem, jak bardzo WTA troszczy się o swoich graczy. Nawiasem mówiąc, przepraszam całą tenisową rodzinę z Włoch za złe doznania, jakie oferował tegoroczny turniej. Nie mam na myśli opóźnień z powodu deszczu, ale za ceny i organizatorów" - pisze kolejny użytkownik Twittera, cytowany przez portal tennisuptodate.com.
"Nie jestem zaskoczony. Nie wierzyłem, że dano im wybór, haniebne. Finał jednego z największych turniejów rozpoczął się o 23:00. Turniej okrył się wstydem" - dodają kibice.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Faktycznie organizacja turnieju WTA 1000 w Rzymie pozostawiała wiele do życzenia. Organizację utrudniał deszcz, ale zarządcy nie zadbali m.in. o odpowiednie godziny rozgrywania meczów kobiet. Wiele więcej uwagi poświęcono mężczyznom, podobnie zresztą jak miało to miejsce w Madrycie.