Curenko nie podała ręki Kasatkinie, choć ta sprzeciwia się Rosji. Jest odpowiedź. "To jest najsmutniejsze"

- Oczywiście zawodnicy z Ukrainy mają wiele powodów, by nie podawać nam rąk i akceptuję to. Rozumiem ich i byłam naprawdę szczęśliwa, że pomachała mi z powrotem - powiedziała Rosjanka Daria Kasatkina po spotkaniu z Ukrainką Łesią Curenko. Ósma rakieta świata była górą w tym pojedynku i awansowała do czwartej rundy turnieju w Madrycie.
Charleston Open Tennis
Fot. Mic Smith / AP

W trzeciej rundzie turnieju w Madrycie doszło do konfrontacji Ukrainki Łesi Curenko (77. WTA) z Rosjanką Darią Kasatkiną (8. WTA). Lepsza okazała się wyżej notowana zawodniczka, która wygrała 6:4, 6:2 i awansowała do czwartej rundy imprezy. Curenko po spotkaniu nie podała ręki swojej przeciwniczce. Rosjanka pomachała jej, co odwzajemniła przeciwniczka.

Zobacz wideo Polska znów ma mistrza świata! Kapitalna gala! Wasilewski i Szpilka komentują

Kasatkina o wojnie i Wimbledonie. Poparła inicjatywę władz turnieju

Daria Kasatkina od początku agresji Rosji na Ukrainę jest jedną z najodważniejszych tamtejszych zawodniczek, które kategorycznie sprzeciwiają się decyzjom reżimu Putina. Wielokrotnie podkreślała, że jej największym życzeniem jest "aby wojna wreszcie się skończyła". Po spotkaniu przeciwko Curenko Rosjanka po raz kolejny podkreśliła swoje stanowisko.

- Najsmutniejsze jest to, że wojna wciąż trwa, więc oczywiście zawodnicy z Ukrainy mają wiele powodów, by nie podawać nam rąk i akceptuję to. To bardzo smutna sytuacja. Rozumiem ich i byłam naprawdę szczęśliwa, że pomachała mi z powrotem - powiedziała Kasatkina.

Temat rosyjskich i białoruskich tenisistów i tenisistek po raz kolejny został podniesiony, gdy władze Wimbledonu dopuściły ich do startu w nadchodzącej imprezie wielkoszlemowej. Wymogiem jest podpisane stosownego protokołu, w którym muszą m.in. zadeklarować, że nie pobierają pieniędzy od władz państwowych. Ósma zawodniczka świata już to zrobiła.

- Cieszę się. Bardzo mi przykro, że przegapiłam Wimbledon w zeszłym roku, chociaż nie bez powodu, ale nadal było to bolesne. Szczerze mówiąc, jesteśmy najszczęśliwszym sportem [w którym można być zawodnikiem z Rosji - red.], ponieważ nadal możemy rywalizować. 95 procent sportowców z Rosji nie może rywalizować na arenie międzynarodowej. Naprawdę doceniamy tę szansę, że możemy być tutaj - mówi Kasatkina, która poparła inicjatywę Wimbledonu. Władze tego turnieju zaproponowali pewne udogodnienia zawodnikom oraz kibiców z Ukrainy. Chodzi m.in. o bezpłatne zakwaterowanie czy możliwość treningów.

- Większość z nich nie może wrócić do swoich baz treningowych, nie może wrócić do domu, więc sensowne jest danie im możliwości treningu w Londynie. Zawsze są w drodze i muszą płacić za zakwaterowanie, więc myślę, że ma to sens - wyznała Rosjanka. Sama Kasatkina wie, co to znaczy żyć z dala od ojczyzny. Na co dzień mieszka w Barcelonie wraz ze swoją partnerką łyżwiarką Natalią Zabiiako. 25-latka po swoim coming-oucie oraz poglądach na toczącą się wojnę zastanawiała się, czy kiedykolwiek będzie mogła wrócić do kraju.

Więcej o: