Magda Linette nie wykorzystała szansy. Rywalka obroniła setbola i wygrała mecz

Magda Linette nie wykorzystała prowadzenia aż 5:2 w drugim secie i przegrała z Jessicą Pegulą w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Miami 1:6, 5:7.

Magda Linette (19. WTA) nie wykorzystała kapitalnej okazji, by po fatalnym dla siebie pierwszym secie odrobić straty i doprowadzić do trzeciej partii. W drugim secie prowadziła już 5:2 i serwowała. Nie potrafiła jednak wygrać gema i została przełamana. Chwilę później miała jednak przy podaniu Amerykanki piłkę setową, ale ją też zmarnowała. - Linette serwuje, by wygrać seta. Coś, co po pierwszym secie wydawało się całkowicie nieprawdopodobne - mówili nawet komentatorzy Canal+Sport. Rywalka wygrała pięć gemów z rzędu i seta 7:5.

Zobacz wideo Historyczny moment dla polskiego tenisa. "Trudno to będzie powtórzyć"

Fatalny pierwszy set Linette

Jessica Pegula (3. WTA) kapitalnie zaczęła poniedziałkowy pojedynek. Po zaledwie dwóch gemach miała aż sześć winnerów, a po zaledwie czternastu minutach prowadziła aż 4:0. Mnóstwo było krótkich, szybkich wymian, w których Amerykanka dominowała. Bardzo często atakowała słabszy, drugi serwis Polki i nie myliła się z returnów. Tymczasem Polka nie mogła odnaleźć swojego rytmu gry, popełniała sporo błędów.

- Widać, że ma chyba jakieś problemy fizyczne, jej poruszanie po korcie nie jest optymalnie. Pewnie z przyczyn zdrowotnych. Nie startuje przecież do pewnych piłek, do których by normalnie ruszała - mówili komentatorzy Canal+Sport.

Walka była dopiero w szóstym gemie, gdzie Polka nawet wygrała dłuższą wymianę i chwilę później przełamała rywalkę. Nadzieja trwała krótko, bo po chwili przegrała swoje podanie do zera i całego seta 1:6. Amerykanka miała aż 14 winnerów przy zaledwie czterech niewymuszonych błędach. Polka skoczyła tylko trzy piłki i popełniła pięć błędów. 

Od początku drugiego seta Magda Linette grała lepiej, a rywalka nieco obniżyła swój kapitalny poziom. Błyskawicznie dało to efekt, bo już w pierwszym gemie Polka przełamała Amerykankę. Nie było już praktycznie piłek, do których nasza zawodniczka nie próbowałaby dojść, była regularna, solidna, popełniała mało błędów. Natomiast Pegula przestała imponować regularnością, popełniała niewymuszone błędy, zaczęła gestykulować, rozmawiać sama ze sobą. W efekcie przegrywała już 2:5. I wtedy doszło do katastrofy, którą opisaliśmy już wyżej.

Jessica Pegula w ćwierćfinale zmierzy się z Rosjanką Anastazją Potapową (26. WTA).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.