Iga Świątek awansowała do 1/8 finału Indian Wells. Pierwsza rakieta świata pokonała Kanadyjkę Biancę Andreescu (36. WTA) 6:3, 7:6 (7:1). Tym razem mecz wcale nie należał do najprostszych. Gra była bardzo wyrównana i trwała ponad dwie godziny. Na szczęście w kluczowych momentach to Polka zachowała więcej zimnej krwi i wybrnęła z trudnej sytuacji.
Raszynianka pewne problemy miała już w pierwszej partii. Zaczęła ją nie najlepiej - od przegranego gema serwisowego. Przy stanie 2:2 musiała natomiast bronić trzech breakpointów i udało jej się. Całą partię wygrała 6:3. Jeszcze więcej kłopotów sprawił jej drugi set. W pewnym momencie przegrywała w nim 2:4. Na szczęście w porę się pozbierała, doprowadziła do tie-breaka (7:6), a w nim pokazała wyższość, zwyciężając do jednego (7:1)
Rywalka rzeczywiście postawiła się, co Świątek doceniła w pomeczowym wywiadzie. - Dobrze zmieniała rytm, a przy tej nawierzchni może to sprawiać trudności. Ale przynajmniej cieszę się, że przez większość czasu grałam solidnie i że mogłam się odbudować w tie-breaku - powiedziała, cytowana przez oficjalną stronę internetową WTA.
Uderzająca była także szczerość 21-latki. Okazuje się, że taki przebieg spotkania wcale jej nie zmartwił, wręcz przeciwnie. - Jestem naprawdę szczęśliwa, że faktycznie rozegrałem tak zacięty mecz, ponieważ teraz widzę, jak mogę sobie radzić w takich sytuacjach. Kilka poprzednich meczów było dla mnie trochę jednostronnych - przyznała.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
W poprzedniej rundzie Świątek nie miała żadnych problemów z Amerykanką Claire Liu (56. WTA). Pokonała ją, tracąc zaledwie jednego gema. Teraz na jej drodze stanie pogromczyni Magdy Linette, a więc Emma Raducanu (77. WTA). Brytyjka w III rundzie Indian Wells ograła Beatriz Haddad Maię (13. WTA) z Brazylii 6:1, 2:5, 6:4.