Iga Świątek to zdecydowanie najlepsza tenisistka na świecie. Kiedy jednak Polka ma swój dzień, jej gra zachwyca każdego obserwatora tenisa. Tak było w sobotę, gdy pierwsza rakieta świata walczyła w drugiej rundzie Indian Wells z Amerykanką Claire Liu.
O dominacji Świątek najlepiej świadczy wynik. Polka zdołała wygrać całe spotkanie 6:0 6:1, przy czym Liu wygrała jedynego gema po znakomitym minięciu wyżej notowanej rywalki. Tenisowy świat zachwyca się jednak akcją z trzeciego gema pierwszego seta, gdy Amerykanka zrobiła wszystko na światowym poziomie, a mimo to przegrała punkt.
W drugim punkcie trzeciego gema wydawało się, że wszystko układa się pod dyktando Świątek. Wówczas Liu zaskoczyła, odgrywając na drugą stronę niezwykle trudną piłkę i przejmując inicjatywę. To jednak nie wystarczyło, by pokonać będącą w świetnej formie Igę. Polka zaprezentowała wówczas jeszcze wyższej klasy zagranie, co pozwoliło jej zdobyć punkt. - Wygraj ten punkt, dziewczyno, bo to będzie pokazywane w każdym zakątku świata. Kapitalna akcja - zachwycał się komentator Canal+Sport, Bartek Ignacik.
Dzięki pewnemu zwycięstwu nad Claire Liu Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy prestiżowego turnieju w kalifornijskim Indian Wells. Tam zmierzy się z Kanadyjką Biancą Andrescu (36. WTA), która dzisiejszej nocy poważnie męczyła się z Amerykanką Peyton Stearns (126. WTA), wygrywając w trzech setach 6:4 4:6 3:6.
Przypomnijmy, że w słonecznej Kalifornii Iga Świątek broni tytułu zdobytego przed rokiem, a jest czego bronić. Turniej w Indian Wells jest zaliczany do grona imprez Masters, w których za zwycięstwo otrzymuje się 1000 punktów do rankingu światowego. Nawet w przypadku przegranej w finale, z konta Polki odjęte zostanie aż 350 oczek.