Rywalka Świątek straciła wsparcie od państwa, bo rywalizuje z Rosjankami. "To głupie"

Dominik Senkowski
Fot. Alberto Pezzali / AP

Pięciu łotewskich sportowców, w tym czołowa tenisistka świata Jelena Ostapenko, straciło właśnie wsparcie finansowe od państwa. Dlaczego? Bo brali udział w zawodach, w których występowali także sportowcy z Rosji i Białorusi. - Jesteśmy w szoku. Przerzucanie odpowiedzialności na zawodników jest głupie - mówi w rozmowie ze Sport.pl dziennikarz sportowy Reinis Osenieks z łotewskiej telewizji państwowej. Inni rozmówcy z Łotwy przekonują nas, że "to absurd".

Wstrzymanie środków to efekt porozumienia na linii Łotewski Komitet Olimpijski (LOK) - Ministerstwo Edukacji i Nauki. - Zarząd zdecydował o wycofaniu finansowania dla następujących sportowców: kolarze Toms Skujins i Krists Neilands oraz tenisistki Jelena Ostapenko, Daniela Vismane i Darja Semenistaja - potwierdził w rozmowie z agencją LETA sekretarz generalny LOK Karlis Lejnieks.

Najbardziej znaną w tym gronie jest Ostapenko. To mistrzyni Roland Garros 2017, była piąta tenisistka świata (marzec 2018). Aktualnie 25-latka jest na 25. miejscu w rankingu WTA (singiel) i 10. w deblu. Łotyszka trzy razy mierzyła się na korcie z Igą Świątek i ani razu nie przegrała. 

Zobacz wideo Historyczny moment dla polskiego tenisa. "Trudno to będzie powtórzyć"

Burza na Łotwie 

Decyzja władz wywołała burzę na Łotwie. - Jesteśmy w szoku. Rozmawialiśmy wśród dziennikarzy, że rząd powinien podejść do tego inaczej. Warto byłoby skontaktować się z komitetami olimpijskimi z całej Europy, a następnie próbować wpłynąć na WTA i ATP. Powiedzieć, że jeśli Rosjanie i Białorusini nadal będą mogli rywalizować, nasi sportowcy wycofają się z tych rozgrywek. Przerzucanie odpowiedzialności na sportowców jest głupie - mówi w rozmowie ze Sport.pl łotewski dziennikarz sportowy Reinis Osenieks z publicznej telewizji LTV.

I dodaje: "Ukraińcy przecież też biorą udział w turniejach WTA i ATP. Niestety nasze władze wygadują bzdury. Próbowałem się kontaktować z managerem Jeleny, ale nie odbiera telefonu. Sama tenisistka nie miała jeszcze okazji wypowiadać się na ten temat."

W tenisie Rosjanie i Białorusini nadal mogą startować jako zawodnicy neutralni. Wykluczeni zostali jedynie z rozgrywek drużynowych. Podobnie jest w kolarstwie - Międzynarodowa Unia Kolarska nie pozwala kolarzom na występy jako reprezentantom Rosji (na mistrzostwach świata), wykluczyła też rosyjskie teamy, ale pojedynczy zawodnicy mogą występować, jeśli pracują dla zagranicznych drużyn. 

- Decyzję podjęło łotewskie Ministerstwo Edukacji i Nauki, które odpowiada za sport na Łotwie. Pomysł jest oceniany negatywnie. Dlaczego? Ponieważ nie zostało to omówione z zainteresowanymi stronami i samymi sportowcami - tłumaczy nam Uldis Strautmanis z największego portalu w krajach nadbałtyckich delfi.lv.

Nie chodzi o pieniądze, ale o zasady

Zawarta 15 lutego 2023 umowa między LOK a ministerstwem przewiduje, że środki z budżetu państwa nie będą przekazywane sportowcom, którzy biorą udział w zawodach sportowych, w których występują zawodnicy z Rosji lub Białorusi, "niezależnie od ich statusu oraz zasad i decyzji międzynarodowych federacji sportowych". 

- Miesiąc temu nasza minister edukacji Anda Caksa zapowiedziała ten pomysł w politycznym talk-show "Co się dzieje na Łotwie". Przyznała, że takie prawo ma działać jak najszybciej - tłumaczy Sport.pl dziennikarz sportowy Andris Auzins. 

Caksa stwierdziła, iż niedopuszczalne jest, aby państwo łotewskie przekazywało środki budżetowe sportowcom, którzy biorą udział w tych samych zawodach co rosyjscy i białoruscy zawodnicy. Miesięczne wsparcie pochodzące z LOK zostało wstrzymane od marca 2023 (za luty). - To po raz kolejny pokazuje, jak słabo nasza minister rozumie sport i jak jest oderwana od rzeczywistości - komentuje dla nas. Almants Poikans, który na portalu delfi.lv pisze o tenisie. 

Ostapenko otrzymywała miesięcznie 1700 euro, Skujins 300 euro, Neilands 200 euro, a Vismane i Seme?istaja po 100 euro. Dwie ostatnie to wciąż młode tenisistki z trzeciej setki rankingu WTA. - Oczywiście w przypadku Jeleny to są żadne pieniądze, ale tu nie chodzi tylko o pieniądze, ale i o postawę władz naszego kraju - wskazuje Osenieks.

- Kwoty nie są duże, ale chodzi o zasady. Gdyby odbyła się dyskusja ze społeczeństwem, z odpowiednimi federacjami, decyzja byłaby do zaakceptowania, jakkolwiek nie jest przyjemna. Na Łotwie większość społeczeństwa jest przeciw nowym przepisom, ponieważ sportowcom trudno jest wpłynąć na listę uczestników zawodów międzynarodowych. Podobnie jest w popularnej u nas lidze hokejowej NHL. Nadal gra tam Aleksander Owieczkin, twórca "Putin Team", drużyny wspierającej dyktatora Putina. I inni Rosjanie - tłumaczy Strautmanis. 

Co mieli zrobić sportowcy?

- Nie brakuje pytań, jaki Ostapenko ma wybór, by nie grać w rozgrywkach WTA? Gdzie ma występować, jeśli zbojkotuje WTA. Jedynie w mistrzostwach Łotwy? W mistrzostwach Polski?  To absurd. Nie rozumiem tego sposobu myślenia naszej minister - mówi Auzins.

Strautmanis przypomina, że kolarze, którzy ucierpieli w wyniku nowych przepisów, startują w zawodach razem z Ukraińcami, którzy nie zostali tak "ukarani" przez swoje władze. - Jelena Ostapenko gra często w deblu w parze z Ukrainką Nadiją Kiczenok, którą nie spotkały podobne sankcje. Wręcz przeciwnie, Kichenok dostaje wsparcie emocjonalne od władz ukraińskich, bo w ten sposób przypomina światu o wojnie - wskazuje nasz rozmówca. 

Poszkodowany kolarz Krists Neilands zabrał głos. - Odmawiając państwowego finansowania sportowcom, którzy brali udział w zawodach z udziałem zawodników z Rosji i Białorusi, rząd zwrócił się przeciwko swoim własnym zawodnikom, zamiast próbować doprowadzić do zawieszenia przedstawicieli krajów-agresorów w międzynarodowych organizacjach sportowych - powiedział w łotewskim radiu.

Auzins obawia się konsekwencji decyzji władz Łotwy. - To zamieszanie może wprowadzać w błąd przeciętnego Łotysza. Bez odpowiedniego wyjaśnienia można pomyśleć, że Ostapenko popiera wojnę - mówi. A to byłoby absurdalne, bo jak twierdzi Poikans, "Jelena gra stale w deblu z Kiczenok i nie ma wątpliwości, po której jest stronie".

Dziennikarz tenisowy obawia się także, jak ta decyzja wpłynie na chęć reprezentowania Łotwy w zawodach drużynowych przez Ostapenko. - Wtedy dopiero będziemy mieli problem, jeśli wycofa się z reprezentacji - mówi Poikans. 25-latka to zdecydowana liderka łotewskiej kadry kobiecej w tenisie. 

Nie ten kierunek

- Jestem też rozczarowany, że nasz komitet olimpijski nie robi nic, by temu zaprotestować. Nie wysłali listu do ministerstwa, nie napisali nawet posta na Twitterze, że to niewłaściwe rozwiązanie. Nie walczą o prawa tych sportowców - mówi Auzins. 

Sekretarz generalny LOK potwierdził, że przepisy nie dotyczą startów w barwach reprezentacji Łotwy np. podczas mistrzostw świata w kolarstwie lub rozgrywek Billie Jean King Cup w tenisie.

- Sam pomysł, by pokazać stanowisko wobec rosyjskich i białoruskich sportowców jest dobry, ale kierunek jest niewłaściwy, bo cierpią na tym nasi sportowcy. Nie chcemy, aby zawodnicy z Rosji i Białorusi rywalizowali w zawodach międzynarodowych i byłoby dobrze, gdyby nasi sportowcy nie startowali z nimi w zawodach. Ale w przypadku tenisa czy kolarstwa nie ma alternatywy - zauważa Poikans.

- Jelena mogłaby oczywiście sprawdzić listę uczestniczek danego turnieju i odmówić udziału w nim, ale przede wszystkim to WTA i organizatorzy imprez tenisowych powinni zakazać startu rosyjskim i białoruskim tenisistom. Jeśli Jelena zdecyduje się nie brać udziału w niektórych turniejach, może to źle wpłynąć na jej karierę - kończy. 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...