Haniebne słowa rosyjskiego propagandysty. Żenujący spektakl na Australian Open

- Naszym obowiązkiem było przeprowadzenie małej lokalnej operacji specjalnej. Jej celem było zirytowanie wroga - powiedział Simeon Bojkow na temat wieców proputinowskich, które zorganizowano podczas Australian Open. W jednym z nich brał udział ojciec Novaka Djokovicia, Srdjan, za co Rosjanin złożył mu podziękowania.

Po zakończonym w niedzielę Australian Open nie milkną echa afery z udziałem Srdjana Djokovicia. Po ćwierćfinałowym meczu jego syna, Novaka, z Andriejem Rublowem, ojciec tenisisty został zauważony w tłumie rosyjskich kibiców. "Niech żyją Rosjanie" - rzucił nawet Djoković senior, czym wywołał ogromne kontrowersje. Później usprawiedliwiał swoje zachowanie, ale nie pojawił się na trybunach podczas półfinału i niedzielnego finału ze Stefanosem Tsitsipasem.

Zobacz wideo Na co stać Igę Świątek w tym sezonie? "Zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko"

Rosyjski propagator szokuje. Zabrał głos ws. wieców proputinowskich podczas Australian Open. "Nie damy się zatrzymać"

Teraz głos w sprawie kontrowersji zabrał Simeon Bojkow, znany prorosyjski komentator, który występuje pod pseudonimem "Aussie Cossack" [australijski kozak - red.]. To on stał za organizacją prorosyjskich prowokacji podczas Australian Open. Bojkow poinformował, że proputinowskie wiece były częścią "operacji specjalnej". 

- Naszym obowiązkiem było przeprowadzenie małej lokalnej operacji specjalnej. Jej celem było zirytowanie wroga. Można powiedzieć, że osiągnęliśmy sukces. Pokazaliśmy rosyjskiego ducha. Udowodniliśmy, że nie damy się zatrzymać. Nie da się nas uciszyć. Nigdy nie będziemy ukrywać naszych symboli państwowych, flagi i poparcia dla Donieckiej Republiki Ludowej - chwalił się Bojkow na antenie jednego z rosyjskich programów. Przypomnijmy, że rosyjska propaganda określa mianem "operacji specjalnej" wojnę w Ukrainie.

Rosjanin zabrał również głos w sprawie wykorzystania w tej "operacji specjalnej" ojca Djokovicia. Mimo że Srdjan zaprzeczył, jakoby świadomie brał udział w wiecu, to Bojkow złożył mu hołd. - Odmówił przeprosin, za co należy mu się szacunek. Zamiast tego zdecydował się zbojkotować półfinał. Chwała jemu i chwała Rosji - podkreślił. 

Bojkow jest obecnie poszukiwany. Mężczyzna został oskarżony o napaść na 76-latka, który brał udział w wiecu poparcia dla Ukrainy w Sydney. Australijskie służby wydały już nakaz jego aresztowania. Według mediów Bojkow ukrywa się teraz w rosyjskim konsulacie. 

Głos na temat kontrowersji z udziałem Srdjana Djokovicia zabrał również jego syn, zwycięzca Australian Open i 22-krotny już triumfator turniejów wielkoszlemowych. Stanął w obronie ojca, a całą sytuację określił jako pomyłkę. - Myślał, że robi sobie zdjęcie z kimś z serbską flagą. Został wykorzystany przez tamtą grupę ludzi. Nie mogę być na niego zły i denerwować się, bo to nie była jego wina - argumentował Novak Djoković. Dodał też, że błędnie zinterpretowano pozdrowienie wypowiedziane przez jego ojca.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.