Podirytowana rywalka Magdy Linette nie wytrzymała. Miała już dość

Dominik Senkowski
Magda Linette w imponującym stylu pokonała Karolinę Pliskovą i awansowała do półfinału Australian Open. Podirytowana Czeszka złamała rakietę po pierwszym secie. Polka zyskała zaś taką pewność siebie, jakiej brakowało jej przez całą karierę. W tych okolicznościach nie można nawet wykluczyć, że wygra cały turniej w Melbourne.

Magda Linette przez wiele lat była w cieniu najpierw Agnieszki Radwańskiej, potem Igi Świątek. Teraz doczekała się swoich chwil szczęścia. Linette awansowała w singlu do półfinału Australian Open jako trzecia polska tenisistka w historii, właśnie po Radwańskiej (2014, 2016) i Świątek (2022).

Zobacz wideo Na co stać Igę Świątek w tym sezonie? "Zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko"

Rozrzucanie po korcie i głowa

Paradoksalnie, choć to był już wielkoszlemowy ćwierćfinał, choć po drugiej stronie siatki stała była liderka rankingu WTA Karolina Pliskova, Magda Linette miała łatwiejsze zadanie niż w poprzednich rundach. Czeszka potwierdziła, że wraca do formy, ale nadal ma pewne wyraźne braki.

Polka wykorzystywała fakt, że rywalka nie porusza się najlepiej po korcie. Z zimną krwią posyłała jej piłki z jednego rogu na drugi, a podirytowana Pliskova musiała pokonywać kolejne metry. Ta taktyka okazała się bezcenna. Po minie Czeszki widać było, że momentami aż odechciewało jej się grać. Po przegraniu pierwszego seta połamała rakietę, za co otrzymała ostrzeżenie od sędziego. 

Magda LinetteWymowne słowa Linette tuż po meczu. "Po raz pierwszy w życiu"

Znów trzeba też pochwalić podejście mentalne Magdy Linette. Tym bardziej, że sam początek spotkania nie był dla niej dobry. Dała się zaskoczyć, tracąc podanie w pierwszym gemie. Jednak nie spanikowała tylko szybko odrobiła stratę, potem sama wyszła na prowadzenie, którego nie oddała (6:3).

W drugiej partii polska tenisistka czekała na ten jeden jedyny moment na przełamanie rywalki i doczekała się w 11. gemie. Chwilę później własnym serwisem domknęła wynik spotkania. Nie było żadnych wątpliwości, kto był tego dnia lepszy. Linette znów pokazała wielką siłę psychiczną.  

Co za droga do półfinału

To element przemiany, jaki zaszedł w naszej tenisistce podczas tegorocznego Australian Open. Polka przez lata uchodziła za zawodniczkę, która potrafi ogrywać najmocniejsze rywalki, ale ma problem z utrzymaniem formy, a przez to z wygraniem kilku spotkań z rzędu. 

W tym roku z turnieju w Melbourne wyrzuciła już m.in.: byłą liderkę WTA Karolinę Pliskovą, byłą wiceliderkę Anett Kontaveit, czwartą dziś tenisistkę świata Caroline Garcię i groźną Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową. Tym bardziej trzeba docenić półfinał Magdy Linette w Australii, bo nie ma w nim żadnego przypadku. Droga do tego sukcesu nie była łatwa.

Droga Magdy Linette do takich sukcesów jak w Australian Open jest wyboista. Przez lata uchodziła za wielki talent, ale nie potrafiła tego do końca potwierdzić. Genialne mecze, jak zeszłoroczny występ w pierwszej rundzie Roland Garros, gdzie wyeliminowała wiceliderkę WTA Ons Jabeur, przeplatała gorszymi startami.

Magda LinetteLinette z tytułem profesora. Zasłużyła. Cały czas powtarzała jeden gest

- Uważam, że Magda w końcu dorosła do sukcesów - mówił Sport.pl Dawid Celt, jej były trener. Z obecnym szkoleniowcem Markiem Gellardem pracuje od lat, z przerwą kilkumiesięczną na współpracę właśnie z Celtem. 

Co dalej?

Po tym sukcesie Magda Linette będzie co najmniej 22. w rankingu WTA. Potencjał ma tak wielki, że po zyskaniu wreszcie większej pewności siebie w Melbourne stać ją na wszystko - nawet na wygranie całego turnieju Australian Open. Zwykle nie lubię takiego gdybania, ale w przypadku naszej tenisistki jest to autentycznie możliwe. 

Oczywiście do ostatecznego triumfu jeszcze daleka droga - w półfinale rywalką Linette będzie Aryna Sabalenka.

Więcej o: