Polityczna awantura w Australian Open. Flagi i manifesty półfinalisty z Rosji

Michał Kiedrowski
Karen Chaczanow jako rosyjski tenisista występuje w Australian Open bez narodowości i barw. A mimo to na jego meczach powiewają flagi, a on sam wypisuje przekazywane na cały świat polityczne manifesty. Po awansie do półfinału też coś napisał.

We wtorek Chaczanow awansował do półfinału Australian Open, pokonując Amerykanina Sebastiana Kordę. Przy stanie 7:6 (7-5), 6:3, 3:0 przeciwnik Rosjanina zrezygnował z gry z powodu kontuzji. W ten sposób 20. zawodnik rankingu ATP powtórzył największe osiągnięcie w Wielkim Szlemie. 26-latek w US Open 2022 też dotarł aż do półfinału. W Melbourne może to osiągnięcie jeszcze poprawić. W półfinale zmierzy się z lepszym z pary Stefanos Tsitsipas (nr 4. w rankingu ATP) i Jiri Lehecka (71.). 

Zobacz wideo

Jednak nie tylko z powodu wielkich osiągnięć sportowych Chaczanow wywołał zainteresowanie na świecie. Choć jako oficjalny rosyjski tenisista nie ma prawa występować w Australian Open w narodowych barwach i z nazwą kraju przy nazwisku, to na jego meczach barwy narodowe i flagi pojawiają się cały czas i bez żadnej reakcji ze strony organizatorów. 

Jelena RybakinaPogromczyni Świątek znowu zadziwiła. Niesamowita. Wystarczyło 81 minut

Chaczanow popiera Górski Karabach

Tak samo było na ćwierćfinale z Kordą. 

Nie chodzi tu jednak o flagi rosyjskie, ale o barwy narodowe nieuznawanego na arenie międzynarodowej Arcachu. To inaczej Górski Karabach – region, który od zawsze jest terytorium spornym między Armenią i Azerbejdżanem. Od zawsze, czyli od momentu, gdy oba te państwa uzyskały niezależny byt. Najpierw krótko po I wojnie światowej przed wcieleniem obu krajów do ZSRR, a potem od 1991 r. gdy tzw. Kraj Rad upadł. Obecnie w tej wojnie przewagę uzyskał wspierany przez Turcję, Azerbejdżan i rządzony przez Ormian Arcach został właściwie odcięty od świata. Jedyną drogę łączącą Górski Karabach z Armenią zablokowali "aktywiści ekologiczni" z Azerbejdżanu żądający zaprzestania "rabunkowej" eksploatacji karabaskich złóż złota, miedzi i molibdenu. Blokada trwa od 12 grudnia, a 120 tysięcy mieszkańców Arcachu znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji. Rosyjskie wojska, które miały zapewnić drożność połączenia między Armenią a karabachską enklawą, nie podjęły żadnych działań, aby przywrócić komunikację.

DLORA\WydarzeniaMagda Linette gra jak najlepsze tenisistki świata. Były trener mówi, jak to zrobiła

I właśnie los Arcachu leży na sercu Chaczanowowi. W III rundzie Australian Open po pokonaniu Amerykanina Francesa Tiafoe Rosjanin napisał na kamerze: "Arcach, bądźcie silni". W IV rundzie, gdy zwyciężył Japończyka Yoshihito Nishiokę 6:0, 6:0, 7:6, jego przekaz był jeszcze bardziej wyraźny: "Wierzcie do samego końca. Arcach, wytrzymaj!".

Rosjanin z urodzenia, Ormianin w sercu

Oczywiście dziennikarze na konferencji prasowej dociekali, co miały znaczyć te słowa. - Pomimo tego, że urodziłem się w Rosji, zawsze przypominam, że moje korzenie są ormiańskie. Bardzo boli mnie serce, gdy patrzę na to, co dzieje się w kraju, który tak bardzo kocham. Giną niewinni ludzie, a nawet dzieci - powiedział po meczu z Nishioką Chaczanow, który urodził się co prawda w Moskwie, ale jego ojciec Abgar jest Ormianinem. 

Mało kto zwrócił na to uwagę, ale słowa tenisisty to potężny polityczny manifest. Arcach przed wojną znajdował się w granicach Azerbejdżanu. Natomiast według słów Chaczanowa Górski Karabach i Armenia to jeden kraj. 

Fernando Santos i Zbigniew BoniekBoniek wykonał telefon ws. Santosa. I się zaczęło. "To nie jest randka w ciemno"

Polityczne manifesty Chaczanowa wywołały furię w Azerbejdżanie. Związek tenisowy z tego kraju złożył protesty zarówno w Międzynarodowej Federacji Tenisa, jak i u organizatorów Australian Open. "Pisanie serdecznych życzeń na obiektywie kamery jest swoistego rodzaju tradycją tenisa, ale Chaczanow nadużył jej do swoich brudnych planów" - napisali w oświadczeniu Azerowie i zażądali kary dla Chaczanowa. Domagają się także prewencyjnych środków, aby w przyszłości podobne wybryki ze strony tenisisty się nie powtórzyły.  

Po ćwierćfinale Chaczanow napisał na kamerze: "Nie zapominajcie o swoich korzeniach".