Magda Linette gra jak najlepsze tenisistki świata. Były trener mówi, jak to zrobiła

Łukasz Jachimiak
- Uważam, że Magda w końcu dorosła do sukcesów - mówi Dawid Celt. Magda Linette jest w ćwierćfinale Australian Open i chce oraz może więcej. Dzięki czemu? Co takiego zrobiła doświadczona tenisistka, że gra najlepiej w karierze? O tym w rozmowie ze Sport.pl opowiada jej były trener i kapitan reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup.

Magda Linette w lutym skończy 31 lat, gra swój 30. turniej wielkoszlemowy w karierze i po raz pierwszy osiąga wielki sukces. W minionych latach sześć razy odpadała w trzecich rundach, a teraz wreszcie zdołała awansować do czwartej, czyli do drugiego tygodnia, do top 16. Na tym poznanianka się nie zatrzymała. W swoim pierwszym życiu meczu o wielkoszlemowy ćwierćfinał pokonała 7:6, 6:4 czwartą na świecie Caroline Garcię. Teraz Polka klasyfikowana jeszcze na 45. miejscu w rankingu WTA (wkrótce awansuje co najmniej na 28. miejsce) o półfinał Australian Open zagra z Czeszką Karoliną Pliskovą (31. WTA), byłą numer jeden.

Zobacz wideo Na co stać Igę Świątek w tym sezonie? "Zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko"

- Cieszę się z tego, co się dzieje, bo wiem, że Magda na to zasługuje - mówi w rozmowie ze Sport.pl Dawid Celt, były trener Linette, kapitan reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup.

Łukasz Jachimiak: Czy potrafi pan wytłumaczyć, jak Magda Linette to zrobiła? Przez lata próbowała być tu, gdzie teraz jest, ale nie wychodziło, a teraz wyszło. Dzięki czemu?

Dawid Celt: Przede wszystkim uważam, że Magda w końcu dorosła do sukcesów. Wiemy, że od dawna potrafiła grać na bardzo dobrym poziomie, ale to były pojedyncze mecze, a nie było serii. Brakowało jej powtarzalności. Potrafiła ogrywać najlepsze, najwyżej rozstawione dziewczyny, ale później brakowało potwierdzenia. Czasami też były problemy z domknięciem meczów. Sama w ostatnich wywiadach mówiła, że na wszystko, co w życiu osiągnęła, potrzebowała trochę czasu, że trochę trudniej jej wszystko przychodziło i wolniej to następowało. W pełni się z tym zgadzam. Magda jest wzorem pod względem etyki pracy. Ciężką pracą w końcu doszła do przełomowego momentu w swojej karierze. Teraz ma swoje pięć minut, a ja się bardzo cieszę i jestem z niej dumny.

Co to znaczy, że Magda dorosła?

- Ostatnie mecze pokazują, że w końcu potrafi wytrzymać presję i zagrać nie jeden świetny mecz, tylko kilka takich po kolei. Uważam, że to ruszyło w końcówce poprzedniego sezonu, od finałów Billie Jean King Cup. Tam dzień po dniu Magda wygrała z dwiema bardzo renomowanymi tenisistkami, z którymi wcześniej przegrywała, czyli z Keys i Pliskovą. A później bardzo dobrze weszła w ten sezon, grając w United Cup. Pokazała, że trzyma ciśnienie, że nie pęka. Wygrała z Teichmann, której nigdy wcześniej nie pokonała, wygrała z Bronzetti, gdy przegrywaliśmy z Włochami 1:2 i od jej zwycięstwa zależało czy zostaniemy w grze. Natomiast tenisowo zmieniło się u Magdy to, że zaczęła grać odważniej. Mam na myśli przede wszystkim zmianę kierunków. Ona już nie gra głównie po crossie, nie buduje sobie akcji tylko przez niego, licząc, że tak wymusi na rywalce błąd. Teraz dużo częściej niż w poprzednich latach Magda zmienia kierunki i dzięki temu zyskuje przewagę, nie czeka na to zaproponuje przeciwniczka. Magda gra bliżej kortu, jej uderzenia mają lepszą jakość, bo piłki są troszkę niższe i dzięki temu szybsze. To wszystko wraz ze zmianą kierunków składa się w bardzo dobrą całość.

Wracając jeszcze do sfery mentalnej - czy myśli pan, że Magdzie na dobre wyszła nieobecność Igi Świątek na listopadowych finałach BJKC? Dzięki temu Linette, jako liderka Polski, grała z najmocniejszymi zawodniczkami innych reprezentacji. Natomiast w grze z "dwójkami", czyli już pod presją, że oczekujemy od niej zwycięstw, sprawdziła się w tym miesiącu w United Cup.

- Trudno gdybać, zastanawiać się, co by było na BJKC, gdyby grała tam Iga. Pewnie historia byłaby całkiem inna. W każdym razie z rolą liderki Magda poradziła sobie wyśmienicie. To był koniec sezonu, Magda miała swoje problemy, przyjechała trochę rozbita i fizycznie, i psychicznie, a odbudowała się tam fantastycznie. Z tego, co wiem, dobrze przepracowała później okres przygotowawczy. Trochę inaczej niż zwykle, bo więcej akcentów było położonych na motorykę, na to, żeby omijały ją kontuzje, żeby była mocniejsza. Mniej było grania w tenisa. A kiedy już był tenis, to Magda i trener bardzo się przykładali do pracy nad zmianą kierunków. Widać, że to zaskoczyło, bo od początku tego sezonu Magda wygląda bardzo dobrze. Powiedziałem to na antenie Eurosportu, komentując mecz Magdy z Garcią, i powtórzę: kiedy się rozstawialiśmy na United Cup w Sydney, to powiedziałem Magdzie, że to będzie jej sezon. Wierzyłem, że to będzie przełomowy dla niej sezon bo postęp w jej grze był zauważalny.

Linette usłyszała od pana "Magda, to będzie twój sezon" i jak zareagowała?

- Po prostu to przyjęła, uśmiechnęła się i pojechała grać dalej. Żadnej wielkiej reakcji nie było.

Czyli możliwe, że czuła podobnie jak pan.

- Staram się zawsze dziewczyny z kadry wspierać ,motywować powiedzieć im dobre słowo, a tu po dwóch tygodniach wspólnie spędzonych na starcie sezonu i po obrazkach z końcówki poprzedniego, widziałem, że jest ciągłość, jakość i że mentalnie Magda wszystko świetnie wytrzymuje. Cieszę się z tego, co się dzieje, bo wiem, że Magda na to ciężko pracuje. Myślę, że mam z Magdą dobrą relację, pracowaliśmy razem i było dobrze, a wyniki w reprezentacji też się składają. Cieszę się, że ona ma swoje pięć minut i wierzę, że to nie koniec.

Po prostu wierzy pan, że ona wygra ćwierćfinał Australian Open z Karoliną Pliskovą?

- Pod pewnymi warunkami tak. Jeżeli utrzyma to nastawienie i nie będzie miała satysfakcji z już osiągniętego, ogromnego sukcesu, tylko będzie czuła głód, wielką chęć pójścia do dalej, to są ku temu moim zdaniem olbrzymie szanse. I bardzo się cieszę, że między meczami z Garcią i Pliskovą jest dzień wolny. Po tej huśtawce emocjonalnej, po tej euforii, Magdzie mogłoby być trudno już następnego dnia wejść na optymalny poziom pobudzenia, koncentracji i dyscypliny na korcie. Dzień wolny daje czas i żeby się pocieszyć, i odpowiednio przygotować do ćwierćfinału.

Dlaczego właściwie nie jest już pan trenerem Magdy Linette? Prowadził ją pan w 2021 roku i chyba wszyscy się zgodzą, że może jej gra nie była wtedy aż tak znakomita, jak teraz, ale wyglądało to naprawdę dobrze?

- Myślę, że to jest pytanie do Magdy. Ja uważam, że przez ten krótki czas, bo pracowaliśmy razem pół roku, udało się zrobić kilka fajnych wyników. Magda zdecydowała się wrócić do Marka Gellarda, który akurat na koniec 2021 roku rozstawał się z Shelby Rogers i, jak widać, dobrze to działa. Serdecznie gratuluję całemu teamowi Magdy z Markiem na czele. Cieszę się, że pomogli jej dojść tu, gdzie zawsze chciała być. Ja trochę zgaduję, że wpływ na decyzję Magdy miało też to, że ona się bardzo dobrze czuje w Stanach, chciała tam mieć swoją bazę, a Mark jest stamtąd, też mieszka na Florydzie, tam jest świetny klimat, tam jest kilka akademii i mnóstwo zawodników do trenowania. Absolutnie się Magdzie nie dziwię.

Pana pewnie nawet Magda nie pytała, czy przeniósłby się na Florydę, bo wie, że w Polsce ma pan żonę, dziecko i dom?

- Jasne, że mam ograniczenia, o których Magda wie. Dałem jej to, co mogłem dać. Z kraju bym się faktycznie nie wyniósł, nie poświęciłbym się aż tak bardzo jak to robią niektórzy trenerzy mogący sobie na to pozwolić. Zawodnik patrzy przez pryzmat swojej kariery i bardzo dobrze, bo ta kariera jest krótka. Magda niech gra i wygrywa jak najdłużej, ale w lutym skończy 31 lat, na pewno jest więc bliżej końca niż początku i musi podejmować najlepsze dla siebie decyzje.

To jak chwycić tę w ćwierćfinale z Pliskovą? Tu chyba kluczowe będą te zmiany kierunków, na które zwrócił pan uwagę?

- Magda musi się postawić na linii końcowej i zagrać w podobnym stylu co z Garcią i z Aleksandrową. Zadanie może być o tyle łatwiejsze, że Pliskova nie jest tak sprawną tenisistką, jak one, że nie porusza się tak dobrze po korcie. Wszystko to, co będzie poza rytmem, co będzie niższe, krótsze, to będzie dla Magdy na plus. Na pewno Pliskova musi być w ruchu, nie może dwa-trzy razy dostawać piłki w to samo miejsce, bo coś takiego wykorzysta. Ona ma potężne dźwignie i przyłożyć potrafi. Chociaż to tenisistka, która już najlepszy okres ma za sobą. Jednak jako zawodniczka bardzo doświadczona na pewno czuje swoją szansę. Drabinka ułożyła się dla niej świetnie, mocne rywalki po drodze się wykruszyły i ona zdaje sobie sprawę z tego, że ma ogromną szansę, żeby sięgnąć po jeszcze jeden bardzo wartościowy wynik w turnieju wielkoszlemowym. Szansy na to ona się na pewno nie przestraszy.

Spodziewam się, że Pliskova będzie dobrze serwowała, dlatego też bardzo ważne będzie, żeby i Magda serwowała na dobrym poziomie Tak jak to robiła z Garcią i Aleksandrową. Zwłaszcza z Garcią, gdy w drugim secie i podniosła trochę prędkość, i zaczęła serwować w różnych kierunkach. Jak będzie trzymać swój serwis to o szanse na serwisie Pliskovej jestem spokojny bo wiem, że wtedy Karolina będzie szukać czegoś ekstra i w takiej sytuacji mogą się u niej pojawić błędy. Wydaje mi się ze Magda będzie chciała do takiego stanu Pliskova doprowadzić. Ale przede wszystkim będzie się liczyło nastawienie. Wyjście po zwycięstwo, a nie z satysfakcją z tego, co się już się osiągnęło. To będzie kluczowe.

Więcej o: