Świątek tłumaczy przyczyny swojej porażki. Wymowne słowa liderki rankingu WTA

Agnieszka Niedziałek
- Czasem rywalka zdobywała punkty przy moim serwisie praktycznie za darmo. (...) Wyglądało to trochę tak, jakbym jechała na ręcznym hamulcu - przyznała Iga Świątek po odpadnięciu w 1/8 finału Australian Open. Liderka światowego rankingu tensisitek nie kryła, że Jelena Rybakina pokazała lepszy od niej tenis. - Była solidniejsza. A we mnie nie było wystarczająco energii i walki, by się jej przeciwstawić - dodała ze spokojem.
Iga Świątek
Screen Player

Iga Świątek była zawsze pierwszą opcją, gdy przystępowano do wymieniania faworytek tegorocznego Australian Open. Liderka światowego rankingu tak mocno zdominowała rywalizację w poprzednim sezonie, że niektórzy nie potrafili wskazać rywalki, która ich zdaniem byłaby w stanie przeszkodzić Polce w zdobyciu tytułu w Melbourne. Zaporą nie do przejścia okazała się w 1/8 finału reprezentująca Kazachstan Jelena Rybakina, która wygrała 6:4, 6:4. Mistrzyni Wimbledonu 2022 zagrała bardzo dobry mecz, ale sama Polka przyznała, że nie postawiła się wystarczająco rywalce.

Zobacz wideo Na co stać Igę Świątek w tym sezonie? "Zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko"

Świątek nieraz miała duże kłopoty z opanowaniem emocji - na korcie i po porażkach. Po porażce z Rybakiną na konferencję prasową przyszła jednak spokojna. Rzeczowo odpowiadała na kolejne pytania dotyczące jej zakończonego w niedzielę występu. Na początek chodziło o znalezienie słabości tenisowych. Tą główną wciąż pozostaje podanie Polki.

- Ciężko przeanalizować to tuż po meczu, ale na pewno brakowało mi pierwszego serwisu i wywierania większej presji na Jelenie. Rywalka grała solidnie, ale czasem na returnie praktycznie zdobywała punkty za darmo przy moim drugim serwisie - przyznała Świątek.

Nie kryła, że nie był to dobry mecz w jej wykonaniu, a przy bardzo dobrej postawie Rybakiny efektem było przedwczesne pożegnanie się z turniejem w Melbourne.

- Ogólnie mówiąc, to Jelena była dziś solidniejsza. A ja jakbym jechała na ręcznym hamulcu. Na pewno popracuję nad tym przed kolejnymi meczami - zapewniła spokojnie 21-latka.

Jej zdaniem jednak w takich meczach o końcowym wyniku nie decydują elementy czysto tenisowe. Kluczem jest bowiem utrzymanie "momentum".

- Chodzi o rzeczy, których nie da się wyłapać gołym okiem. Mam wrażenie, że przeważają rzeczy bardziej nieuchwytne. Nad tym popracuję. By trochę więcej dać z siebie. Mieć spokojniejszy czas przed turniejem. Teraz trochę się stresowałam. Kosztowało mnie dużo energii, by gra była solidna - podkreśliła Świątek.

W trzeciej rundzie potrzebowała zaledwie 55 minut, by pokonać hiszpańską kwalifikantkę Cristinę Bucsę, a jedynego gema w spotkaniu straciła przy prowadzeniu 6:0, 5:0. W kolejnej rundzie miała ogromny przeskok jakościowy. Rybakina jest rozstawiona z numerem 22. i jest znacznie groźniejsza, a przekonały się już o tym m.in. tenisistki, które nie sprostały jej podczas ubiegłorocznego Wimbledonu. Polka nie potrafiła jednoznacznie ocenić, czy dodatkowo utrudniło jej to zadanie w niedzielę.

- Mimo wszystko mamy dzień wolny w Wielkim Szlemie i nie wraca się w pewnym sensie do poprzedniego meczu. Tu faktycznie drabinka dziwnie się ułożyła, bo zaczęłam od meczu z dziewczyną, z którą prawie przegrałam w US Open i to był wymagający mecz. Później styl gry i gra rywalek trochę łatwiejsze, a teraz bardzo solidna Jelena. Na pewno nie było to rozkręcanie się krok po kroku, ale nie sądzę, by miało to znaczenie. Raczej chodziło o to, że nie było we mnie na tyle energii i walki, by przeciwstawić się Jelenie - podsumowała pierwsza rakieta świata.

Agnieszka Niedziałek
Więcej o: