Świątek żartuje po Gali Mistrzów Sportu. "Na jajecznicę się tu nie załapałam"

Choć Gala Mistrzów Sportu jest już przeszłością, Iga Świątek nie traci dobrego humoru. Polska teninstka podzieliła się z fanami zdjęciem z Australii, nawiązując do sobotniej imprezy w Warszawie.

Sezon 2022 był dla Igi Świątek niezwykle udany. Polka została zdecydowaną liderką rankingu światowego WTA oraz wygrała dwa turnieje wielkoszlemowe, co było zdecydowanie najlepszym wynikiem w historii polskiego tenisa. Nie było więc wielkim zaskoczeniem, że pierwsza rakieta globu zdobyła tytuł sportowca roku, choć osobiście nie mogła odebrać nagrody.

Zobacz wideo Za kulisami skoczni w Oberstdorfie. Raj dla freaków. Trafiliśmy do skokowego raju

Jajecznica na śniadanie

Jedną z tradycji Balu Mistrzów Sportu, następującego zaraz po gali, jest poranna jajecznica, jaką uczestnicy otrzymują na śniadanie. Dla sportowców nieobecnych na całonocnej zabawie, spożycie tak smakowitego posiłku jest jednak niemożliwy z wiadomych względów. 

W niedzielne przedpołudnie zażartować z tego postanowiła sama Iga Świątek. Polska tenisistka, przygotowująca się do Australian Open, dzisiejszy dzień spędza na regeneracji, odpoczywając na jednej z przepięknych plaż. Niestety jednak, pierwsza rakieta świata, będąc na drugim końcu globu, nie miała możliwości skorzystania z dobrodziejstw hotelu, w którym odbywała się gala.

Widoki może i piękne, ale na jajecznicę się tu nie załapałam. Mam za to nadzieję, że bawiliście się na gali wspaniale. Dziękuję bardzo za wsparcie i wyróżnienie. Ogromnie gratuluję wszystkim nominowanym i nagrodzonym

- napisała polska tenisistka.

Teraz przed Świątek tydzień intensywnych przygotowań do pierwszego turnieju wielkoszlemowego w sezonie, w którym rok temu udało się jej dojść do półfinału. Australian Open rozpocznie się już 16 stycznia, a gra toczyć się będzie o prawie 3 miliony dolarów australijskich. W Melbourne, przez 2 tygodnie, panować też będzie bezkrólewie, gdyż w turnieju udziału nie weźmie będąca na sportowej emeryturze triumfatorka sprzed roku, Ash Barthy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.