Nie żyje Dick Savitt, legendarny tenisista. Dwa razy wygrywał Wielkiego Szlema

W wieku 95 lat zmarł Richard "Dick" Savitt. Tenisista był prawdziwą gwiazdą w latach pięćdziesiątych, ze względu na liczne triumfy, w tym na Wimbledonie i Australian Open w 1951 roku.

6 stycznia świat obiegła informacja o śmierci jednej z legend tenisa. W wieku 95 lat zmarł Richard "Dick" Savitt dwukrotny triumfator wielkoszlemowych turniejów. Od 1976 roku był członkiem Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sławy. - Savitt przez całe życie poświęcał się tenisowi na wielu poziomach, osiągając ogromne sukcesy, swobodnie dzieląc się swoją niezmienną pasją do gry z każdym, kogo spotkał - czytamy w oficjalnym pożegnaniu tenisisty zamieszczonym przez portal Tennis Hall of Fame.

Zobacz wideo "Stupid games" w kadrze skoczków. U Thurnbichlera jak u Heynena

Zmarła legenda tenisa

Dick Savitt urodził się 4 marca 1927 roku w Bayonne w stanie New Jersey i tam też dorastał. Rozwinął imponującą grę z pola obrony i miał wyjątkowe uderzenia po ziemi, co po latach zapewniło mu autorytet jako jednego z najlepszych graczy w USA lat pięćdziesiątych. W 1950 roku Savitt awansował do pierwszej dziesiątki w Stanach Zjednoczonych, dokładnie na 6. miejsce. Dzięki agresywnej grze w parterze, potężnemu serwisowi i duchowi walki, Savitt wzniósł się na wyższy poziom.

Nie uczęszczał na specjalne lekcje gry, był samoukiem, który później rywalizował z nieokiełznaną intensywnością i wygrał dwa turnieje wielkoszlemowe, w tym Wimbledon w 1951 roku. Był człowiekiem podziwianym zarówno przez graczy, jak i publiczność. Wyróżniał go wspaniały bekhend. W przekonujący sposób zdobył także tytuł mistrza Australii w 1951 roku Tym samym był pierwszym człowiekiem spoza kraju, który zwyciężył w tym turnieju od czasów Dona Budge (tytuł w 1938 roku).

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Jednak sport nie był jego jedynym zainteresowaniem. Savitt Początkowo był zaangażowany w biznes naftowy, zanim prawie resztę życia poświęcił pracy na Wall Street, mieszkając w Nowym Jorku. Gracz pozostał w tenisie nieco na pół etatu. Pomimo tego wygrał halowe mistrzostwa Stanów Zjednoczonych w 1952, 1958 i 1961 roku. Pomimo rozegrania bardzo niewielu turniejów, to wciąż pozostawał w dobrej formie, był w stanie utrzymać miejsce jako jeden z najlepszych amatorskich graczy w USA. Skończył lata 50., w pierwszej szóstce w kraju przez trzy kolejne lata, osiągając 3. miejsce w rankingu. W 1957 nazywany był już "graczem weekendowym".

W międzyczasie Savitt sam utrzymywał zdrową, konkurencyjną dietę. W wieku 54 lat w 1981 roku przypieczętował jeden ze swoich najbardziej satysfakcjonujących tytułów, wygrywając wraz ze swoim synem Robertem Mistrzostwa Stanów Zjednoczonych Ojca i Syna na kortach trawiastych.

Ponieważ przez lata tak często grał w tenisa na kortach Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku i często służył jako nieformalny doradca ich drużyn tenisowych, uniwersytet nazwał jego imieniem swoje centrum tenisowe w 2002 roku, pomimo faktu, że ukończył studia dekady wcześniej. Był to zaszczyt, który bardzo sobie cenił.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.