Boris Becker w kwietniu został skazany przez brytyjski sąd na 2,5 roku pozbawienia wolności w związku z oszustwami podatkowymi, których dopuścił się na przestrzeni ostatnich lat. Kilka dni temu opuścił areszt, dzięki luce w prawie Wielkiej Brytanii. 55-latek został deportowany do Niemiec, o czym więcej pisaliśmy --> TUTAJ.
Becker tuż po wyjściu na wolność i powrocie do ojczyzny zdecydował się na udzielenie wywiadu, w którym ujawni szczegóły z ostatnich miesięcy, które spędził za kratkami. Warto dodać, że za samo udzielenie wywiadu 55-latek wzbogaci się o prawie 500 tysięcy funtów. Choć premiera rozmowy na stacji Sat TV będzie miała miejsce we wtorek wieczorem, to "Bild" dotarł do kilku wątków, które tenisista poruszył.
Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.
- Jesteś tylko liczbą. Mój numer to był A2923EV. Nikt nie nazywał mnie Borysem. Gówno ich obchodzi jak się nazywasz - powiedział Becker, który według tabloidu narzekał na warunki panujące w celach oraz na sposób, w jaki więźniowie byli traktowani.
Były tenisista przyznał też, że osiem miesięcy spędzonych w więzieniu było dla niego bardzo trudną lekcją. - To wszystko nauczyło mnie czegoś ważnego i dobrego. A niektóre rzeczy dzieją się z ważnego powodu. Myślę, że odkryłem w sobie na nowo osobę, którą kiedyś byłem - wyjawił trzykrotny zwycięzca Wimbledonu.
Becker został zwolniony z więzienia 14 grudnia. W rozmowie z Sat TV opisał też, jak wyglądały jego ostatnie chwile w areszcie. - Czekałem na otwarcie. Zapytali mnie, czy jestem gotowy, a ja powiedziałem: "Chodźmy. Spakowałem już bagaże".
Niemiec z problemami finansowymi zmaga się od wielu lat. 21 czerwca 2017 roku oficjalnie ogłosił niewypłacalność. Jego dług wynosił wówczas około 50 milionów funtów. Ponadto tenisista miał na swoim koncie kilka aktywów i pożyczek, które miały pomóc w uniknięciu spłaty powyższych długów. Za wszystkie oszustwa Becker został skazany łącznie na 2,5 roku pozbawienia wolności.