Kolejne relacje obciążają byłego prezesa PZT. "Dosypał mi środków nasennych"

- Chwalił się, że może spokojnie się bawić, bo jego żona śpi i na pewno się nie obudzi - mówi była tenisistka Katarzyna Teodorowicz o byłym prezesie PZT Mirosławie Skrzypczyńskim. Onet ujawnia, że Skrzypczyński miał podawać środki nasenne nie tylko żonie, ale i zawodniczkom, w tym Teodorowicz.

Afery z udziałem byłego prezesa PZT Mirosława Skrzypczyńskiego ciąg dalszy. Po tym, jak dziennikarze Onetu ujawnili, że jeszcze jako trener znęcał się on nad zawodniczkami, na jaw wychodzą kolejne relacje pokrzywdzonych. Tym razem historię przedstawiła Katarzyna Teodorowicz. Skrzypczyński miał podać jej środki nasenne.

Zobacz wideo 33-letni Hindus podbija Polskę. "To wy mnie stworzyliście. Kocham was"

Były prezes PZT podał jej środki nasenne? "Spałam całą noc, potem cały dzień i znów całą noc"

Teodorowicz to była polska tenisistka, olimpijka, wielokrotna reprezentantka w Pucharze Federacji. 50-letnia była sportsmenka opowiedziała Onetowi o sytuacji, gdy w wieku 17 lat grała w mistrzostwach Polski przeciwko partnerce z gry deblowej i późniejszej żonie prezesa PZT Renatą Skrzypczyńską. W pewnym momencie słabo się poczuła, a organizm odmawiał jej posłuszeństwa. Mecz przegrała w dwóch setach.

- Początkowo uznałam to za rezultat zmęczenia. Po meczu wsiadłam z kolegą do auta i całą podróż na Śląsk przespałam. To także tłumaczyłam wysiłkiem. Poważnie zaczęłam się martwić dopiero po powrocie do domu. Położyłam się wtedy do łóżka, a później nie wybudziłam się przez kolejnych kilkadziesiąt godzin. Spałam całą noc, potem cały dzień i znów całą noc - wyznała uczestniczka igrzysk w Barcelonie.

Jak ujawnia, badania wykazały obecność środków nasennych, a jedyną osobą, która mogła w tym czasie je podać, był Mirosław Skrzypczyński. - Był jedyną osobą, z którą spędzałam czas przed meczem z Renatą. Poza tym mieszkaliśmy razem w pokoju i tamtego dnia jedliśmy razem śniadanie - tłumaczyła Teodorowicz.

"Żona śpi i na pewno się nie obudzi" - wstrząsające relacje o byłym prezesie PZT

Na Skrzypczyńskiego wskazywałyby także zachowania, jakie zaobserwowała była tenisistka. - Stosował wtedy dość specyficzną metodę na "rozluźnienie" Renaty przed meczem. Kazał jej jeść wiśnie nasączane alkoholem - dodała.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

Ponadto sam Skrzypczyński przyznał się do tego podczas jednej z imprez. Tego typu środki miał podawać także swojej żonie. - Chwalił się, że może spokojnie się bawić, bo jego żona śpi i na pewno się nie obudzi. Mówiąc "bawić", miał na myśli możliwość spoufalania się z inną kobietą, zresztą tenisistką innego śląskiego klubu - wyznała Teodorowicz. Na pytanie, czy nie boi się, że ta się obudzi i go nakryje, odpowiedział, że wsypał jej do drinka środki nasenne. - Kiedyś Kasi Teodorowicz też dosypałem i widzicie, jak dobrze się ma - miał chwalić się kolegom.

Kilka dni temu Zarząd Polskiego Związku Tenisowego poinformował, że Mirosław Skrzypczyński złożył rezygnację ze stanowiska prezesa. Był nim od 2017 r., choć wcześniej nie dał się poznać ani jako aktywny działacz, ani wybitny trener. Stanowisko miał objąć dzięki politycznym koneksjom. Onet ujawnił, że drzwi do politycznych gabinetów otwierał mu Adam Hofman, były poseł PiS i partner agencji R4S.

- Padłem ofiarą bezwzględnej manipulacji i kampanii oszczerstw, czego dowiodę przed sądem - mówił Skrzypczyński. PZT zbada aferę, choć mec. Jacek Dubois twierdzi na łamach Sport.pl, że komisja stanowi zagrożenie dla dobra ofiar, o czym przeczytacie w tekście Dominika Senkowskiego w tym miejscu .

Więcej o: