Posłanka Lewicy oskarża prezesa PZT. "Napastował mnie seksualnie kilkanaście razy"

- Mirosław Skrzypczyński napastował mnie seksualnie co najmniej kilkanaście razy w ciągu trzech lat, gdy przebywałam w klubie Energetyk Gryfino - w rozmowie z Onetem powiedziała posłanka Lewicy Katarzyna Kotula. To kolejna odsłona skandalu z prezesem Polskiego Związku Tenisowego w roli głównej.

- Początkowo podczas treningów trener Skrzypczyński zaczął szukać okazji do kontaktu fizycznego: dotykał, ocierał się. A po treningach, często indywidualnych, pod pretekstem znoszenia sprzętu czy konieczności odbycia rozmowy o popełnianych na korcie błędach, wybrane zawodniczki, w tym mnie, zaczął "zapraszać" do kantorka. Kantorkiem czasami to była dziewczęca szatnia, czasem biuro trenera, a innym razem miejsce składowania sprzętu. To były zawsze spotkania jeden na jeden. Zamykał od środka drzwi i krzywdził nas - w rozmowie z Onetem powiedziała posłanka Lewicy Katarzyna Kotula.

Zobacz wideo Person o mundialu w Katarze: Wstyd mi słuchać prezesa FIFA

45-latka na początku lat 90. była zawodniczką klubu tenisowego Energetyk Gryfino. Tam jej trenerem był Mirosław Skrzypczyński, czyli obecny prezes Polskiego Związku Tenisowego. Kotula pod nazwiskiem opowiedziała o krzywdzie, jaką przed laty wyrządził jej Skrzypczyński.

Budweiser ogłosił, co zrobi z niesprzedanym piwem. Budweiser ogłosił, co zrobi z niesprzedanym piwem. "Największa celebracja"

- Za zamkniętymi drzwiami dotykał mnie po miejscach intymnych... po piersiach, pośladkach. Mirosław Skrzypczyński napastował mnie seksualnie co najmniej kilkanaście razy w ciągu trzech lat, gdy przebywałam w klubie Energetyk Gryfino. Kiedy to robił, byłam całkowicie sparaliżowana. Pamiętam, że zastygałam, nie byłam w stanie wykonać żadnego ruchu. Dopiero później wypracowałam sobie strategię uciekania - powiedziała kobieta.

I dodała: - Podczas treningów pozwalał sobie - wobec nas, kilkunastoletnich dziewczynek - na obrzydliwe komentarze. Komentował dojrzewanie naszych ciał, krzyczał: "ale masz cycuszki!". Innym razem potrafił powiedzieć, że mamy "fajne tyłki". Chłopców pytał, czy mieliby ochotę nas pomacać. Jedno zdanie powtarzał w kółko, było jego ulubione: "jak kobieta mówi »nie«, to myśli »tak«". Po pewnym czasie te obrzydliwe, seksistowskie teksty stały się normą. Miałyśmy wtedy 13-14 lat. Dziś wiem, że wtedy badał, na ile może sobie pozwolić. Selekcjonował nas i typował na swoje późniejsze ofiary.

"Mówił do Eweliny: lej matkę, lej!"

Słowa Kotuli to kolejna odsłona skandalu ze Skrzypczyńskim w roli głównej. Pod koniec października dziennikarze Onetu ustalili, że 59-latek przez lata stosował przemoc psychiczną i fizyczną wobec rodziny i zawodniczek. Sprawę w 2019 r. nagłośnić chciała była teściowa mężczyzny - Sabina W.

W wysłanym do PZT liście kobieta napisała, że Skrzypczyński miał "psychicznie i fizycznie znęcać się nad rodziną", czyli swoją byłą żoną i dwiema córkami. Odręcznie napisany list w pierwszej chwili przechwycił jeden ze związkowych działaczy, który nie zdecydował się przekazać go Skrzypczyńskiemu. Dlaczego? Bo sam nie miał pewności, czy zarzuty mają pokrycie w rzeczywistości.

Kobieta w rozmowie z Onetem twierdziła, że jej były zięć, kiedy sam nie bił córki i byłej żony, nastawiał je przeciw sobie: - Mówił do Eweliny: "lej matkę, lej!". Wnusia wtedy brała rakietę do ręki i zaczynała uderzać. Prosiłam Renatę: "chroń się albo uciekaj z domu". Raz mi powiedziała, że jak chroniła głowę ręką, to Ewelina jej tę rękę złamała, ale ja mojej wnuczki nie winię. Jest mi jej żal. Jak na dziecko, wiele przeszła. Jej dzisiejsze zachowania to wina rodziców, ojca... - mówiła przez łzy Sabina W.

"Obmacywał mnie co najmniej kilka razy"

Z ustaleń Onetu dowiedzieliśmy się też, że Skrzypczyński miał stosować przemoc również lata temu, kiedy jeszcze nie był prezesem, a trenerem tenisa zawodniczek i zawodników Energetyka Gryfino.

- Do kantorka wołał zawsze tylko jedną dziewczynę, pod pretekstem omówienia elementów, jakie możemy poprawić w swojej grze: forehandy, backhandy, serwowanie, poruszanie się po korcie... Wszystkie wskazówki, które mogłyby nam się przydać - powiedziała Onetowi czterdziestokilkuletnia kobieta, która pragnęła zachować anonimowość.

Arena Lublin. Mecz kwalifikacyjny do Mistrzostw Europy Polska - IzraelMedia: Kolejny reprezentant Polski może trafić do Serie A. Życiowa runda

I dodała: - Zaraz po wejściu do środka zamykał drzwi. Wszystko, co działo się wewnątrz, pozostawało tajemnicą między nim a zawodniczką. Gdy miałam 14 lat, dotknął mnie po raz pierwszy. Łapał za piersi, pupę, w miejsca intymne… Do dziś pamiętam ten jego śmiech. Traktował to jako dobrą zabawę. Ile razy to zrobił? Po latach większość wspomnień wyparłam. Jestem jednak przekonana, że obmacywał mnie co najmniej kilka razy

"Profil prowadzony przez tchórzy, ludzi bez honoru"

W specjalnie wydanym oświadczeniu Skrzypczyński zaprzeczył wszelkim doniesieniom Onetu. "W odpowiedzi na dzisiejszą publikację Onet.pl pt. »Onet ujawnia nieznane oblicze prezesa Polskiego Związku Tenisowego« oświadczam, że kategorycznie zaprzeczam doniesieniom redaktorów Harłukowicza oraz Schwertnera. Zarzuty w stosunku do mojej osoby przedstawione w tym artykule są nieprawdziwe" - napisał.

I dodał: "Jak wynika z treści artykułu, autorzy opierają się na źródle, jakim jest profil "Quo Vadis", który jest profilem hejterskim [na Facebooku] od lat próbującym zdyskredytować władze Polskiego Związku Tenisowego, ale przede wszystkim profilem prowadzonym przez tchórzy, ludzi bez honoru, którzy nie ujawniają swoich danych personalnych".

Skrzypczyński prezesem PZT jest od 2017 r.

Więcej o: