W styczniu 2022 roku świat torpedowała jeszcze pandemia COVID-19. Wiele państw wprowadziło, tak zwane, "paszporty covidowe" i wjazd na ich terytorium było możliwe jedynie dzięki zaszczepieniu się przeciwko tej chorobie. Na przyjęcie szczepionki nie zdecydował się Novak Djokovic. Serb przyleciał wówczas do Australii, ale po kilku dniach w izolacji został deportowany i nie zagrał w turnieju. Tamtejsze władze zniosły ten wymóg w lipcu.
Jakiś czas temu Craig Tiley, dyrektor Australian Open, powiedział, iż ma nadzieję, że Djoković będzie mógł wrócić na przyszłoroczny turniej. - "To zależy wyłącznie od australijskiego rządu. Wiem, że Novak chce przyjechać, grać i wrócić od rywalizacji" - wyznał.
Złamanie wymagań co do szczepień oraz deportacja na początku roku, miała kosztować 35-latka zakaz wjazdu na terytorium państwa do 2025 roku. Jak podaje "ABC" ("Australian Broadcasting Corporation") - Andrew Giles, minister ds. imigracji, anulował ten zakaz, udzielając Djokoviciowi wizy na wjazd do Australii na początku roku.
Jeszcze w poniedziałek Serb mówił o swojej przyszłości w Melbourne tak: - "Nie ma jeszcze nic oficjalnego. Czekamy. Moi prawnicy rozmawiają z rządem Australii. To wszystko, co mogę powiedzieć". Było to na konferencji prasowej po spotkaniu ze Stefanosem Tsitsipasem w ramach ATP Finals. Djoković wygrał to starcie 6:4, 7:6 (4).