Sobotni mecz w Fort Worth był już spotkaniem "o pietruszkę". Tak jak Iga Świątek była pewna tego, że awansuje do półfinału z pierwszego miejsca w swojej grupie, tak Coco Gauff na wyjście z grupy nie miała już żadnych szans. Mimo to Amerykanka chciała odnieść chociaż jedno zwycięstwo przed własną publicznością, a Świątek przedłużyć swoją zwycięską passę - z Gauff wygrała dotąd wszystkie cztery spotkania bez straty seta.
Początek tej konfrontacji był bardzo wyrównany. Obie tenisistki wygrywały gemy przy własnym podaniu, a większe problemy z tym miała nawet Świątek, która już w swoim pierwszym gemie serwisowym musiała bronić dwóch break pointów.
Decydujące dla losów pierwszego seta były wydarzenia z gema siódmego, przy serwisie Coco Gauff. Wówczas doszło do gry na przewagi, w której przy równowadze Amerykanka w tzw. "małej grze" posłała prostą piłkę w aut i dała Polce break pointa. Ta sytuacja na tyle zdeprymowała Gauff, że po chwili popełniła ona podwójny błąd serwisowy i Świątek mogła się cieszyć z pierwszego w tym meczu przełamania.
To okazało się kluczem do wygrania pierwszej partii. Świątek nie bez problemu, na przewagi, wygrała własne podanie i objęła prowadzenie 5:3, a po chwili raz jeszcze przełamała swoją rywalkę, by zwyciężyć 6:3. Sobotnie spotkanie obserwowało najwięcej kibiców od momentu rozpoczęcia turnieju WTA Finals, choć wypełnienie trybun i tak było dalekie od imponującego.
Drugi set rozpoczął się najlepiej jak mógł dla Polki. Iga Świątek najpierw wygrała pewnie własne podanie, następnie zagrała agresywnie przy serwisie przeciwniczki, dzięki czemu prowadziła 15:40 i miała dwa break pointy. Tych nie udało się jej wykorzystać, ale gdy w grze na przewagi pojawiła się trzecia szansa na przełamanie, to zgodnie z powiedzeniem "do trzech razy sztuka" liderka rankingu WTA wyszła na prowadzenie 2:0.
Gauff próbowała się odgryźć w kolejnym gemie serwisowym Świątek. Prowadziła 0:30, następnie 30:40, ale Polka zdołała wyjść z tych opresji i kontynuowała serię gemów wygranych z rzędu. To już zupełnie wybiło jakiekolwiek chęci z głowy nastoletniej Amerykanki, która nie wygrała już ani jednego gema. Świątek zakończyła mecz dziesięcioma kolejnymi wygranymi gemami i drugim setem wygranym do zera.
Iga Świątek pokonała Coco Gauff 6:3, 6:0, kończąc fazę grupową WTA Finals z kompletem zwycięstw. W niedzielnym półfinale zmierzy się z Białorusinką Aryną Sabalenką (WTA 7), z którą wygrała wszystkie cztery mecze w sezonie 2022, m.in. półfinał US Open czy finał w Stuttgarcie. Polka po raz ostatni przegrała z Sabalenką w zeszłorocznym turnieju WTA Finals w Guadalajarze, gdy Białorusinka zwyciężyła 2:6, 6:2, 7:5. W drugim półfinale dojdzie do starcia Greczynki Marii Sakkari (WTA 5) z Francuzką Caroline Garcią (WTA 6).