Prestiżowy turniej w Polsce? Jednoznaczne stanowisko Igi Świątek

Dominik Senkowski
Idze Świątek nie przeszkodziła w meczu z Caroline Garcią nawet zaskakująca przerwa w grze. - Miałam już podobne sytuacje, gdy w Miami kibice pili nieodpowiednie trunki - mówiła. A czy chciałaby zagrać taki turniej jak WTA Final w Polsce? - Jak najbardziej. Potrzebowałabym jednak cztery razy więcej energii - przyznała.

Iga Świątek przyszła na spotkanie z dziennikarzami wyluzowana i zadowolona. Trudno się dziwić, Polka nie tylko pokonała Carolinę Garcię 6:3, 6:2, ale także dzięki zwycięstwu Darii Kasatkiny nad Coco Gauff ma już pewny udział w niedzielnym półfinale WTA Finals w Fort Worth.

Zobacz wideo Nowa Iga Świątek. Jednak Djoković, a nie Nadal?

Trudny początek z Garcią

Jak Świątek ocenia swój występ przeciwko Garcii? Po pierwszym uśmiechu Polka spoważniała i zaczęła analizować: „Na początku meczu trochę brakowało mi pewności siebie przy serwisie. Potem zmieniłam technikę serwisu i czułam większą kontrolę. Cieszę się, że to zadziałało. Nie podawałam może idealnie, ale wystarczyło, by doszło do wymian, w których mogłam dominować".

Trener Tomasz Wiktorowski po meczu przyznał, że cieszy się, iż jego zawodniczka nie poddała się presji, jaką od początku stwarzała Caroline Garcia. - Bez dwóch zdań czułam presję. Caroline jest taką przeciwniczką, która lubi wywierać presję na rywalkach. Myślę, że tym wygrywa w tym sezonie. Ale pomyślałam sobie, że właściwie muszę poprawić tylko jakość pierwszego serwisu. Skoncentrowała się wyłącznie na tym. Wiedziałam, że jak dojdzie do dłuższej akcji to będę miała większa kontrolę nad tym, czy wygram punkt czy nie - tłumaczyła Świątek. 

W grupie WTA Finals Iga Świątek rywalizuje z Darią Kasatkiną, Coco Gauff i Caroline Garcią - zawodniczkami, z którymi w tym roku mierzyła się już wiele razy. - Na pewno jest łatwiej dzięki temu. Z drugiej strony rywalka zawsze może coś zmienić na kolejny mecz. Przeciwko niektórym tenisistkom faktycznie nauczyłam się trochę grać. Myślę, że w US Open czułam to przeciwko Arynie [Sabalence, grały w półfinale, a Świątek wygrała wtedy - przyp red.]. Z drugiej strony nigdy nie wiesz, co może się wydarzyć na korcie. Dlatego staram się nie analizować za dużo - przyznaje 21-latka z Raszyna.

Drugie zwycięstwo Igi Świątek w WTA Finals. Polka wzięła rewanż za WarszawęDrugie zwycięstwo Igi Świątek w WTA Finals. Polka wzięła rewanż za Warszawę

Niespodziewana przerwa

W drugim secie z Garcią w Fort Worth przy stanie 3:2 i serwis Polki sędzia przerwała na moment mecz, gdy zepsuła się jedna z reklam nad kortem. Jak z taką niespodziewaną sytuacją poradziła sobie nasza tenisistka?

- Miałam już podobne sytuacje. Choćby w Miami na trybunach byli kibice, którzy chyba pili nieodpowiednie trunki i trochę przeszkadzali (śmiech). Wtedy udowodniłam sobie, że potrafię się skoncentrować w takich momentach. Tu przerwa była krótka, mogłam złapać oddech i skoncentrować się na serwisie - przyznała.

I dodała: „Po wznowieniu gry miałam z tego co pamiętam dwa dobre pierwsze serwisy. Takie sytuacje dotychczas nie miały na mnie negatywnego wpływu, co jest także zasługą Darii, która dość dużą wagę przykłada do takich momentów i ja dzięki temu też zaczęłam to robić".

WTA Finals w Polsce?

Polka została zapytana, czy chciałaby wystąpić w Polsce w takich zawodach jak Turniej Mistrzyń? - Pod względem sportowym byłoby to dla mnie wymagające. Musiałabym poświęcić cztery razy więcej energii na koncentrację, by skupić się na tym, co dzieję się na korcie. Jednak jak najbardziej jestem za tym. Zawsze chciałam promować tenis w Polsce. Staram się to robić krok po kroku - mówiła.

Nasza tenisistka opowiadała, że przerwy między meczami w Fort Worth spędza dość spokojnie. Oglądała m.in. trzy części komedii romantycznej „Zamian w księżniczkę". - Trochę się dzięki temu odmóżdżyłam i mogłam nie myśleć o tenisie - uśmiechnęła się szeroko. Wiemy, że chce również odwiedzić tutaj ogród botaniczny, ale to pewnie po turnieju.

- Nie czuję trudów tego spotkania. Jestem przyzwyczajona do takiego tempa. Często na treningach gramy tak szybko, ćwiczę z mężczyznami. Oni także potrafią grać bardzo płasko. W czasie meczu wyzwanie jest większe, bo dochodzi element stresu i trzeba się zmusić, by przyśpieszyć rękę - zakończyła. 

Więcej o: