Pajacyk nie musi być pajacowaniem. Skrajne opinie na temat gestu Świątek

Iga Świątek w niedzielę zdobyła ósme trofeum w sezonie, ale równie dużo, co o jej sukcesie, mówi się o tzw. pajacyku, którym próbowała rozproszyć rywalkę. Po raz pierwszy Polka mierzy się z tak dużą krytyką, choć bronią jej zagorzali fani. Byli i obecni tenisiści, trener, sędzia i dziennikarz, z którymi rozmawiamy o zachowaniu Świątek, też nie są jednomyślni. Ale większość uważa, że takie zachowanie na korcie nie przystoi. Zwłaszcza gwieździe.

Po finale w San Diego z Donną Vekić (6:3, 3:6, 6:0) Iga Świątek mogła wznieść ręce w geście triumfu. Wcześniej, w drugiej partii, jej ręce także powędrowały w górę, ale ten gest z aprobatą się już nie spotkał, a wręcz przeciwnie - Polce oberwało się tak mocno, jak jeszcze nigdy. I to niemal ze wszystkich stron.

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Dwa pajacyki i skrajne opinie. "Niektórzy specjalnie chcieli Nastase trafić piłką"

W tamtym momencie seta prowadziła Chorwatka, 3:2, na dodatek była punkt od przełamania. W kluczowej wymianie dominowała, miała okazję na minięcie Świątek. Próbując się bronić pod siatką i rozproszyć Vekić, Polka wykonała tzw. pajacyka. Bezskutecznie, punkt zdobyła rywalka, a na Świątek spadła lawina krytyki.

Tym bardziej że to nie pierwszy raz, gdy Polka używa tego zagrania - traktowanego przeważnie w tenisie jako niepotrzebne i nieeleganckie - jako rozpraszacza. Poprzedni raz - we wrześniu. W obu sytuacjach doszło do burzliwej dyskusji krytyków z wiernymi obrońcami Świątek. Kto w tym sporze ma rację? I czy w ogóle ktoś ją posiada?

Pierwszego pajacyka wychwycono w meczu trzeciej rundy US Open z Lauren Davis (6:3, 6:4). Wtedy też liderka rankingu była w trudnej sytuacji. Serwująca Amerykanka wygrywała w drugiej partii 2:0, a w trzecim gemie było 30:30 i miała dobrą okazję, by zakończyć z powodzeniem akcję. Zarówno wtedy, jak i w niedzielnym spotkaniu z Vekić ruch przy siatce nic nie dał Świątek - punkt zdobyła rywalka. Interwencji sędziego nie było, ale internet zalała fala komentarzy o feerii barw - od zarzucających Idze, że po raz kolejny zachowała się niesportowo, po takie, które nic złego w zachowaniu Polki nie widzą. I dziwią się, że Świątek w ogóle przepraszała w poniedziałek Chorwatkę.

Od kilku dni po sieci krąży wideo, którego opis nie zostawia wątpliwości – jego twórca sugeruje, że Polka celowo przeszkadza przeciwniczkom. W filmie – poza dwoma pajacykami – są przykłady podwójnego odbicia i uderzenia rakietą o kort. Znalazły się też niepełne pajacyki, kiedy znajdująca się za linią końcową Polka częściowo podnosi ręce i wykonuje ruch sugerujący, że uda się w daną stronę za piłką. Wypomina się jej też zmianę rakiety przed piłką meczową czy między serwisami, a wszystko kwituje zdanie: "Może i jest świetną tenisistką, ale to zachowanie NIE jest godne szacunku". Materiał spotkał się z ostrym sprzeciwem miłośników raszynianki.

Komentujący wrześniowy mecz z Davis Marek Furjan i Dawid Celt ocenili, że zachowanie Świątek było "na granicy". John McEnroe uznał je za niezgodne z przepisami i poniżej pasa. Legendarny tenisista zwrócił jednak uwagę, że Polka jest młoda i jeszcze się uczy, by tak nie robić. Podobną wymowę miał wpis Pam Shriver na Twitterze:

- Bardzo mi się podobają przeprosiny za impulsywne przeszkadzające zachowanie, które nie było konieczne. Naprawianie błędów to dojrzałe postępowanie - napisała była tenisistka.

Iga Świątek po finale z Donną VekićIga Świątek przeprasza za swoje zachowanie w finale. Wielka dojrzałość i klasa

Co sądzą o tej sytuacji byli gracze, trenerzy, sędziowie czy dziennikarze? Gdy pytałam ich o zdanie,  niektórzy nie chcieli wypowiadać się pod nazwiskiem. Wspólnym mianownikiem większości ocen było słowo: niepotrzebne.

Niemal wszyscy rozmówcy uznali, że nigdy wcześniej takiego pajacyka na korcie nie widzieli. Wojciechowi Fibakowi przypomniał się za to Rumun Ilie Nastase, który zachowaniem irytował na korcie, a już po karierze był często krytykowany za kontrowersyjne wypowiedzi.

- Dowcipnisie jak on nieraz robili tak pod siatką. Jak stojący po drugiej stronie zawodnik go nie lubił, to specjalnie wtedy celował w niego piłką - wspomina słynny przed laty tenisista.

Mirosław Żukowski, szef działu sportowego w "Rzeczpospolitej" i znawca tenisa, również pamięta popisy Nastase czy Jimmy’ego Connorsa. Ale te, które nie miały miejsca podczas wymian.

Markowanie ruchu normą, pajacyk - nie. Sędzia: sceptykom powtarzam, by odwrócili sytuację

Kluczowe wydają się trzy sprawy – czy takie zachowanie jest dozwolone, jaki ma cel i czy jest świadome. Co do ostatniej kwestii trudno mieć wątpliwości, choć niektórzy fani przekonywali, że może to być po prostu odruch niezależny od Polki. Rzecz w tym, że oba pajacyki miały miejsce w ciągu ostatnich niespełna dwóch miesięcy, a zdobywczynię trzech tytułów wielkoszlemowych w seniorskiej rywalizacji oglądamy już od 2019 r.

- Teoretycznie obie opcje są możliwe - działanie świadome i nie. Nie przypominam sobie wcześniej takiego zachowania Igi. Skąd to się wzięło teraz? Nie mam pojęcia – mówi Paweł Ostrowski, były trener m.in. Marty Domachowskiej i Angelique Kerber.

I przyznaje, że prawdopodobne była to rozpaczliwa próba Świątek, która szukała sposobu na utrudnienie zadania rywalce. - Naturalny ruch imitujący wybór strony i próba zdekoncentrowania rywala w ten sposób, by uniemożliwić precyzyjne minięcie, są dopuszczalne. W innej sytuacji to kwestia interpretacji przepisów – zaznacza.

Ogólność reguł sprawia, że takie sytuacje niełatwo rozstrzygnąć. Mowa w nich ogólnie, że zakazane są wszelkie zachowania, które mają celowo przeszkodzić rywalowi. Do interpretacji arbitra pozostaje więc, czy w danym przypadku spełnione zostały te warunki. Sędzia Gabriela Załoga nie ma wątpliwości co do pajacyka w wykonaniu Świątek.

- Czasem można wyrzucić rękę w górę, ale to nie był naturalny ruch. Iga potwierdziła to, przepraszając za swoje zachowanie – analizuje.

Iga ŚwiątekEksperci krytykują Świątek. Ostre słowa. "G... taktyka"

Dodaje, że w obu przypadkach można byłoby to uznać za błąd Polki, co oznaczałoby stratę punktu. - Sędzia mógł tego nie widzieć, patrzył pewnie za piłką będącą po drugiej stronie kortu. Przeciwniczka też mogła tego nie zauważyć. Nie jest to zero-jedynkowa sytuacja, ale gdyby rywalka zagrała w siatkę i byłaby wyraźna konsekwencja, to mogłoby się to wiązać ze stratą punktu. Sędzia obserwuje zachowanie zawodników. W niektórych sytuacjach przerywa od razu, nie czekając na koniec akcji. Np. gdy ktoś uderza rakietą o kort, krzyczy czy tupie. Zdarza się też, że odbierający serwis, którzy nie powinni się zbytnio przemieszczać wcześniej, robią to. Ale pajacyków sobie nie przypominam - wspomina.

Załoga zwraca uwagę na wariant tzw. nieumyślnej przeszkody. Do takich zalicza się np. zgubienie przez kogoś czapeczki albo wypadnięcie piłki z kieszeni. Wtedy grę się przerywa. - Takiej osobie daje się szansę i powtarza się akcję oraz ostrzega winnego, że jeśli to się powtórzy, straci punkt - wskazuje.

Załoga pierwszego pajacyka w wykonaniu Świątek nazwała na Twitterze kontrowersyjnym. Najbardziej zagorzali obrońcy 21-latki poczuli się urażeni. - Wylało się sporo hejtu, ale podchodzę do tego z dystansem. A sceptykom powtarzam, by odwrócili sytuację i wyobrazili sobie, że to Idze by ktoś tak przeszkadzał. Wtedy mieliby pewnie odmienne zdanie - argumentuje.

Ostrowski na pytanie, jakie miałby odczucia, gdyby rywalka jego tenisistki w ten sposób chciała jej przeszkodzić, przyznaje, że "raczej nie byłby zadowolony". Sam był świadkiem energicznego machania rakietą pod siatką w dwóch sytuacjach.

- Gdy przeciwnik ma taką "wystawkę", że równie dobrze może z całej siły w nas uderzyć. Wtedy chodzi o to, by wybić mu to z głowy. To takie machanie ze strachu. Można powiedzieć, że forma obrony. Widziałem też nieraz, jak robiono tak, licząc, że piłka przypadkiem odbije się od rakiety - wylicza.

"To jak serwis od dołu - nie jest zabronione, ale potępiane"

Tenisistę wykonującego pajacyka porównuje zaś do bramkarza w sportach drużynowych. Takie samo zestawienie przywołuje Katarzyna Kawa. Zajmująca 178. miejsce w rankingu WTA zawodniczka uważa, że wszelkie takie zachowania są świadome, ale sama nie ma co do nich zastrzeżeń.

- Ja tego nie potępiam. Dopóki osoba po drugiej strony siatki nie wydaje z siebie dźwięków przed moim uderzeniem, to – jak dla mnie – może sobie machać rękami i nogami. Ale to moja opinia. Nie spotkałam się z tym, by sędzia za coś takiego odebrał punkt. Dopiero ostatnio się dowiedziałam, że to może zostać zinterpretowane jako przeszkadzanie – opowiada.

Jak dodaje, będąc przy siatce, ryzykuje się, że dostanie się piłką np. w brzuch. Sama została kiedyś w takiej sytuacji trafiona w czoło. - To wybór – można się schować albo próbować przeszkodzić rywalowi. Jeśli ktoś nie jest waleczny, to odpuści piłkę. Iga jest niesamowicie waleczną zawodniczką – zwraca uwagę finalistka turnieju WTA w Jurmale z 2019 roku.

Jej zdaniem za akceptacją pajacyków przemawia też to, że trudno byłoby doprecyzować przepis dotyczący przeszkadzania w ten sposób rywalowi.

- Jak mógłby brzmieć? Nie można robić pajacyków, ale można machać jedną ręką? Albo można machać rękami poniżej głowy? To śmieszne. A zrobienie przysiadu i wystawienie rakiety jest ok? Z tym pajacykiem jest trochę tak, jak z serwowaniem od dołu - nie jest to zabronione, ale trochę potępiane – podsumowuje Kawa.

Zdecydowanym przeciwnikiem wykonywania pajacyka jest m.in. Żukowski. Ceni on tenis za elegancję, a takie zachowanie stanowi tego zaprzeczenie.

- Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że to u Igi działanie instynktowne. Jest liderką rankingu, wzorem dla innych. Nie pasuje to do jej wizerunku. Jest uśmiechnięta i sympatyczna, dobrze odnajduje się przy różnych pytaniach, nie zalicza wpadek na korcie ani poza nim. A takie przeszkadzanie pasuje bardziej do rywalizacji podwórkowej – ocenia piszący od wielu lat o tenisie szef działu sportowego "Rzeczpospolitej".

Niektórzy fani tenisa oburzali się, że przymyka się oko na wiele niewłaściwych zachowań na korcie np. Nicka Kyrgiosa, a Polce wytyka się pajacyki. Kontrowersyjny Australijczyk to tzw. zły chłopiec światowego tenisa, który w pewnym stopniu marnuje potencjał przez wybryki na korcie i poza nim. Świątek jest zaś numerem jeden i w przyszłości może być wymieniana jednym tchem obok Rogera Federera czy jej ulubionego Rafaela Nadala. A oni zasłynęli klasą wobec rywali. Krytyka ostatnich zachowań Polki nie wynika więc ze złej woli, a właśnie z jej docenienia i wysokich wymagań wobec być może przyszłej legendy dyscypliny.

Więcej o: