Iga Świątek nagle upadła na kort. "Całe życie przed oczami"

To był kolejny zwycięski mecz Igi Świątek w San Diego i to pomimo przeciwności. Najpierw wszystko opóźnione było przez deszcz, a później Polka ślizgała się po korcie i dość niebezpiecznie upadła. "Życie mi przeleciało przed oczami" - pisze fanka w mediach społecznościowych.

Iga Świątek po blisko dwu i pół godzinnym meczu awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 500 na kortach twardych w San Diego. Polka pokonała Chinkę Quinwen Zheng 6:4, 4:6, 6:1.

Zobacz wideo Nowa Iga Świątek. Jednak Djoković, a nie Nadal? [Sport.pl LIVE]

Iga Świątek poślizgnęła się i upadła na kort

Sam triumf nie przyszedł Idze jednak zbyt łatwo i to nie tylko ze względu na twardą postawę przeciwniczki, a także przez warunki atmosferyczne.  Spotkanie było zaplanowane na czwartek 20:45. Mecz opóźnił się ze względu na warunki atmosferyczne. Lekki deszcz sprawił, że spotkanie wystartowało prawie 20 minut później, niż planowali organizatorzy, ale to nie był koniec przygód.

Organizatorzy robili, co mogli, aby osuszyć kort. Do tego przyłączyła się także pani sędzia meczu, która własnoręcznie zaczęła wycierać kort. Przed godziną 21:00 czasu polskiego obie zawodniczki ponownie weszły na kort, zdążyły rozegrać jeden punkt i... ponownie poproszono je o zejście z nawierzchni. Pogoda dała się we znaki po raz kolejny. Po opuszczeniu przez Polkę kortu wprowadzono dwie dmuchawy, mające za zadanie osuszyć nawierzchnię.

Starcie Igi Świątek z Qinwen Zheng rozpoczęło się ostatecznie prawie godzinę później niż było zaplanowane. Deszcz odpuścił, ale kortu najwyraźniej nie udało się idealnie wysuszyć. Przekonała się o tym pierwsza rakieta świata. A to w trakcie jednej z wymian, kiedy Polka odbierała piłkę zagraną przez Chinkę. Wtedy poślizgnęła się i upadła na kort. Wyglądało to niebezpiecznie. - Całe życie przeleciało mi przed oczami - napisała na Twitterze jednak z kibicek Igi. 

- Mamy nadzieję, że nic się nie stało, ale to jest kolejny raz, kiedy Polka poślizgnęła się na korcie. Znów Iga traci równowagę przy dropshocie zagrywanym przez Chinkę. Nie wiem, czy to jest efekt śliskiego kortu, ale mam nadzieję, że nie. Po prostu czasem tak jest, że kort jest po prostu brudny - mówili komentatorzy Canal+Sport.

Na szczęście nic nie stało się Świątek, bo liderka światowego rankingu mogła kontynuować spotkanie i ostatecznie je wygrać. W efekcie polska tenisistka w ćwierćfinale zmierzy się ze zwyciężczynią meczu: Bianca Andreescu (Kanada, 57. WTA) - Cori Gauff (USA, 8. WTA).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.