Catty McNally to kolejna tenisistka, która zagrała przeciwko Idze Świątek najlepiej jak potrafiła. Jednocześnie to kolejna z zawodniczek w tym roku, której to nie wystarczyło, by pokonać liderkę rankingu (4:6, 4:6). Polka zagra w sobotę o finał w Ostrawie.
Rywalizowanie z Igą Świątek w tym sezonie to dla wielu zawodniczek dawka sprzecznych emocji. Z jednej strony grasz przeciwko nr jeden, która w tym roku przegrała zaledwie siedem spotkań (wygrała aż 59). Nie brakuje obaw, że przegrasz. Z drugiej zyskujesz szczególną motywację i pokazujesz swój najlepszy tenis. Taki to był właśnie występ w piątek w Ostrawie w wykonaniu Caty McNally.
Amerykanka to rówieśniczka Igi Świątek. Panie znają się od lat, co było widać po zakończeniu spotkania, gdy serdecznie podziękowały sobie za grę. W czasach juniorskich McNally wygrywała z naszą tenisistką w Roland Garros. Od tamtego momentu ich kariery bardzo się różnią.
Kariery w innym kierunku
Iga Świątek to aktualnie najlepsza tenisistka na świecie. W tym roku wygrała dwa turnieje wielkoszlemowe, od ponad pół roku prowadzi w rankingu WTA. Caty McNally jest 23., a w singlowych turniejach wielkoszlemowych nie była dotąd wyżej niż w trzeciej rundzie. Jej kariera idzie innym rytmem - na razie osiąga dobre wyniki w grzej podwójnej (finał US Open 2022 i 2021 w deblu, półfinał US Open 2022 w mikście, ćwierćfinał Australian Open 2021 i 2020 w deblu).
Amerykanka zaczęła piątkowe ćwierćfinałowe spotkanie przeciwko Polce w Ostrawie bardzo dobrze. Prowadziła 3:2 z przełamaniem. Wtedy jednak liderka rankingu wrzuciła wyższy bieg i zwyciężyła 6:4.
Drugi set miał inny przebieg - to Świątek szybko uzyskała przewagę (3:0). Gdy jednak wydawało się, że wszystko zmierza ku szybkiej wygranej Polki, McNally odrobiła straty. To duża sztuka przegrywać 4:6, 0:3 z liderką rankingu wspieraną przez prawie całą halę (Polacy tłumnie zjechali się do Ostrawy) i poderwać się raz jeszcze do walki. Ostatecznie Amerykanka przegrała 4:6, 4:6.
Piątkowe zwycięstwo Igi Świątek nad Caty McNally jest tym cenniejsze, że amerykańska zawodniczka grała naprawdę bardzo dobrze. Broniła się w spektakularny sposób, wiele razy nasza tenisistka musiała kończyć akcję po kilku uderzeniach, które w przypadku innych rywalek już dawno oznaczałyby punkt dla Polki. 21-latka z Cincinnati podeszła do meczu bardzo ambitnie. Bardzo chciała zatrzymać naszą tenisistkę.
Jak grać z numerem jeden
Caty McNally to kolejna zawodniczka, która w ostatnich miesiącach zagrała przeciwko Idze Świątek najlepiej, jak potrafiła. Świetny występ przeciwko Polce zaliczyła m.in. Ajla Tomlajnović w drugiej rundzie w Ostrawie. W US Open Aryna Sabalenka grała w półfinale przeciwko Świątek przez długi czas tak mocno, a jednocześnie dokładnie, jak dawno. Niemka Jule Niemeier nigdy wcześniej nie wskoczyła na tak wysoki poziom, jak w starciu z naszą tenisistką w czwartej rundzie US Open.
Jedyny dobry wynik Naomi Osaki w tym roku to finał turnieju w Miami. Japonka przegrała na Florydzie z Igą Świątek, choć pokazała wszystko, co miała wtedy najlepszego. Z kolei w finale US Open Polce nie dała rady Ons Jabeur. Wojciech Fibak oceniała w rozmowie ze Sport.pl: "Nigdy nie widziałem Jabeur grającej lepiej niż w tym finale".
Od kiedy w kwietniu Świątek została liderką rankingu WTA zmieniło się podejście części tenisistek do rywalizacji z Polką. Inaczej gra się z 21-letnią dziewczyną aspirującą do prowadzenia na świecie, a inaczej z zawodniczką, która prawie nie przegrywa spotkań. Poziom obaw, ale i motywacji wzrasta. Okazja do gry ze światową jedynką jedne zawodniczki paraliżuje, innym dodaje skrzydeł. Dla Świątek najważniejsze, że bez względu na dyspozycje rywalek, zdecydowaną większość pojedynków kończy zwycięstwem.
McNally czeka na taką karierę, jaka spotkała Igę Świątek. Polka wydaje się być kilka poziomów wyżej od rywalek. Nie tylko tenisowo, ale i fizycznie. W piątek nie przeszkodził jej w wygranej nawet silny katar, z którym musiała mierzyć się w trakcie spotkania.
W sobotę w półfinale w Ostrawie Iga Świątek zagra z Jekateriną Aleksandrową. Początek meczu około godziny 16:00. Transmisja w Canal Plus. Relacja w Sport.pl.