Największe wyzwanie dla Świątek w karierze. Ekspert: "Musi przebić szklany sufit"

Dominik Senkowski
Kobiecy tenis potrzebuje takiego turnieju jak Laver Cup. "Iga Świątek mogłaby to pociągnąć jako pierwsza rakieta świata, ale byłoby to dla niej największe wyzwanie w karierze. Musiałaby przebić szklany sufit dla kobiecego tenisa", "Powinien być także kobiecy odpowiednik Laver Cup" - mówią eksperci, z którymi rozmawialiśmy w Londynie.

W Londynie trwa turniej tenisowy Laver Cup. To impreza pokazowa, ale bardzo prestiżowa, w której rywalizują drużyny Europy i Reszty Świata. Po stronie europejskiej m.in. Szwajcar Roger Federer, Hiszpan Rafael Nadal i Serb Novak Djoković. Wśród rywali m.in. Kanadyjczyk Felix Augier-Aliassime, Australijczyk Alex de Minaur czy Amerykanin Francis Tiafoe.

Zobacz wideo Nowa Iga Świątek. Jednak Djoković, a nie Nadal?

Laver Cup dla tenisistek

Laver Cup to zawody, które wpływają na promocję męskiego tenisa. Siedząc na trybunach, zastanawiałem się, czy podobne rozgrywki nie powinny powstać także wśród kobiet? Wyobraźmy sobie, że po jednej stronie występują np. Polka Iga Świątek, Rumunka Simona Halep, Białorusinka Aryna Sabalenka i Greczynka Maria Sakkari. W zespole "Reszty Świata" z kolei m.in. Amerykanki Coco Gauff i Jessika Pegula, Tunezyjka Ons Jabeur i Kanadyjka Leylah Fernandez. 

To mógłby być kolejny etap na drodze do równouprawnienia kobiecego tenisa. Tenisistki walczą o to od lat. Dziś zarabiają już czasem na tym samym poziomie co mężczyźni (m.in. w turniejach wielkoszlemowych). Wciąż jednak są w wielu aspektach w tyle za tenisistami. Rozgrywki WTA nie oferują aż takich nagród jak ATP

W kobiecym tenisie nie ma odpowiedników męskiego Laver Cup czy ATP Cup (reprezentacyjne rozgrywki na początku stycznia/lutego każdego roku, inne niż Puchar Davisa). Zlikwidowano także Puchar Hopmana, nieoficjalne mistrzostwa świata par mieszanych. Być może, tworząc nowe kobiece zawody, można przyciągnąć nowych sponsorów i fanów. Kalendarz kobiecego tenisa kurczy się z roku na rok, szczególnie w drugiej części sezonu. Brakuje imprez np. w Chinach czy w Rosji. 

Samospełniająca się przepowiednia?

Od lat toczą się dyskusje na temat słabości kobiecego tenisa. Krytycy zarzucają, że tenisistki po prostu nie przyciągają na trybuny czy przed telewizory tylu kibiców, co tenisiści. A jeśli to po części także samospełniająca się przepowiednia? A może damski tenis nie jest tak popularny również dlatego, że brakuje mu rozgrywek typu Laver Cup i ATP Cup?

Pamiętam jak w Paryżu obserwowałem w tym roku oburzenie części dziennikarzy i ekspertów na decyzje dyrektorki Roland Garros Amelie Mouresmo. Była francuska zawodniczka postanowiła, że w sesji wieczornej na 10 spotkań tylko jedno obejmowało turniej kobiet. Pozostałe dziewięć, w najlepszej porze, rozgrywane były przez mężczyzn. Mauresmo tłumaczyła, że to nie jej wina, że tenisiści cieszą się większym zainteresowaniem. A może cieszą się - nie tylko, ale także dlatego - że są częściej pokazywani, w ciekawszych formułach?

- Nie przekonamy się, czy kobiecy Laver Cup nie przyciągałby kibiców, dopóki taki turniej nie powstanie. Pytanie tylko, kto miałby to organizować? - mówi serbski dziennikarz Miodrag Dimitrijevic z portalu Nova.rs, z którym rozmawiałem w Londynie.

Dimitrijevic wątpi, czy Organizacja Światowego Tenisa (WTA) byłaby zainteresowana powołaniem takiej imprezy. Sport.pl skontaktował się z WTA w tej sprawie, ale do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Działacze szukają jednak nowych dróg dotarcia do kibiców i partnerów - jak choćby turniej w Guadalajarze w październiku - więc być może byliby zainteresowani. 

Za organizację Laver Cup odpowiadają: Team 8 (powiązany z Rogerem Federerem), Australijski oraz Amerykański Związek Tenisowy oraz Jorge Paulo Lemann, brazylijski przedsiębiorca. Pytanie, kto mógłby zająć ich miejsce w przypadku kobiecego turnieju.

Na barkach Igi Świątek

Federica Cocchi z dziennika "La Gazzetta dello Sport" mówi nam: "Kobiecy Laver Cup mógłby być bardzo ciekawy. Nie wiem tylko, jak damski tenis poradziłby sobie z tym na polu organizacyjnym i jakie byłoby zainteresowanie ze strony kibiców". Lokalny dziennikarzy z kolei mówi nam: "Jeśli miałaby to pociągnąć Iga Świątek - jako pierwsza rakieta świata - to byłoby to dla niej największe wyzwanie w karierze. Sprawić, by kobiecy tenis wszedł na ten sam poziom co męski, przebić szklany sufit".

Wraz z dziennikarzami przebywającymi w Londynie znaleźliśmy nawet odpowiednią nazwę dla takich rozgrywek - "Navratilova Cup". Dlaczego Martina Navratilova? Bo idealnie łączy Europę i Resztę Świata jako legenda tenisa urodzona w Czechach a reprezentująca USA. 

Bardziej zacięta rywalizacja 

- Skoro funkcjonuje Laver Cup to powinien być też kobiecy odpowiednik. Takie rozgrywki mogłyby przyciągnąć do tenisa nowych kibiców, którzy chcą bardziej wyrównanej rywalizacji - mówi nam Tony Fairbairn z portalu Ubitenni.net.

Laver Cup funkcjonuje od 2017 roku. W każdej z czterech edycji (nie rozgrywano w 2020 z powodu pandemii) triumfowali tenisiści z Europy. Trudno by było inaczej, jeśli po jednej stronie masz Nadala, Djokovicia i Federera. W przyszłości może być podobnie, gdy miejsce starych mistrzów zajmą Hiszpan Carlos Alcaraz (aktualnie nowy lider rankingu ATP), Grek Stefanos Tsitsipas czy Włoch Matteo Berrettini.

Turniej "Navratilova Cup" mógłby być bardziej wyrównany. Po stronie Europy liderka rankingu Iga Świątek, po stronie Reszty Świata wiceliderka Ons Jabeur czy finalistka Roland Garros Coco Gauff. Ostatnio tenisistki z Europy nie dominują aż tak bardzo jak tenisiści z Europy. 

Obserwując z bliska Laver Cup widzę, że to nie tylko impreza sportowa, ale także okazja do promocji np. własnego kraju lub przedsięwzięcia. W strefie kibica wokół londyńskiej hali O2 ustawione są stoiska poświęcone Szwajcarii. Nawet w biurze prasowym pokazywane są reklamy zachęcające do odwiedzenia tego kraju. 

Jednocześnie obok szwajcarskiego stoiska jest m.in. namiot Akademii Tenisowej Rafaela Nadala. Roger Federer już zapowiedział, że latem pośle tam swoje dzieci.

Więcej o: