Brutalna weryfikacja Magdy Linette. Tylko 76 minut i koniec marzeń o wygranej

Magda Linette nie miała szans w ćwierćfinale turnieju WTA 250 w Seulu z wracającą do wysokiej formy Brytyjką Emmą Raducanu. Polka po zaledwie 76 minutach przegrała z triumfatorką US Open z ubiegłego roku 2:6, 2:6.

Emma Raducanu (77. WTA) zszokowała cały tenisowy świat podczas ubiegłorocznego US Open, wówczas drugiego w jej karierze turnieju Wielkiego Szlema. Grając jako kwalifikantka, wygrała turniej, w finale pokonując Kanadyjkę Leylah Fernandez 6:4, 6:3. Od tamtej pory Raducanu spisywała się słabo. W tym sezonie ma bilans zaledwie 16 zwycięstw i 17 porażek. Mało tego, w żadnym turnieju nie awansowała dalej niż do ćwierćfinału. W efekcie spadła nawet na 83. pozycję w rankingu WTA.

Zobacz wideo Nowa Iga Świątek. Jednak Djoković, a nie Nadal? [Sport.pl LIVE]

Federer kończy karieręWystarczyła krótka chwila. Federer znów zachwycił. "Piłeczka się klei" [WIDEO]

Fatalny początek Linette

Teraz Raducanu w ćwierćfinale turnieju w Seulu zmierzyła się z Magdą Linette. Polka była ostatnio w dobrej dyspozycji. Kilka dni temu Linette wystąpiła w finale turnieju WTA w Chennai, gdzie musiała uznać wyższość Czeszki Lindy Fruhvirtovej (6:4, 3:6, 4:6), ale mecz kończyła z bólem na twarzy, bo narzekała na ból mięśnia w nodze. W dodatku 30-letnia tenisistka miała dobre wspomnienia z turniejem w Seulu. W 2019 roku dotarła w nim do finału, w którym przegrała z Czeszką Karoliną Muchovą (226. WTA) 1:6, 1:6.

Piątkowy mecz rozpoczął się fatalnie dla Linette. Po niespełna kwadransie przegrywała 0:4.

- Magda jest przygaszona, nie widzę w niej ognia. Być może obciążenia ostatnich dnia, wyczerpujący turniej, długa podróż, przelot, adaptacja - to wszystko zaczyna powoli wychodzić - mówił Dawid Celt, komentujący mecz w Canal+Sport.

Polka tych strat nie potrafiła już odrobić. Tym bardziej, że Raducanu bardzo dobrze grała w swoich gemach serwisowych. Miała też świetne statystyki serwisowe - wygrała wszystkie 12 punktów! po pierwszym podaniu (Linette 58 proc.).

Drugiego seta polska tenisistka rozpoczęła znakomicie - wygrała pierwsze siedem akcji! Wreszcie pojawiły się pozytywne znaki u Linette - zaciśnięta pięść, spojrzenia w kierunku boksu.

W drugim gemie prowadziła 40:0 i miała trzy szanse na przełamanie. Raducanu potrafiła jednak się wybronić - w świetnym stylu - po bardzo dobrych, kończących uderzeniach. Brytyjka wróciła do znakomitej gry z pierwszej partii i w odpowiedzi to ona, wygrała osiem punktów z rzędu i prowadziła z przełamaniem 2:1 (zdobyła je po przepięknym returnie z forhendu).

Po trzecim gemie Linette poprosiła o pomoc fizjoterapeutki. Tak jak w turnieju w Chennai, znów bowiem narzekała na ból w nodze. Kilkuminutowa wizyta w szatni jej jednak nie pomogła. Polka wciąż nie poruszała się tak dobrze, jak w drodze do finału w Chennai. Po powrocie z szatni Polka przegrała trzy gemy z rzędu i było już 1:5. W siódmym gemie przegrywała już 0:30, rywalka była dwie piłki od wygrania meczu, ale Linette wygrała gema na przewagi. Brytyjka dopełniła jednak formalności w ósmym gemie. Wciąż bowiem bardzo dobrze serwowała - po pierwszym podaniu miała rewelacyjną 93 proc. punktów (14/15), a w całym meczu 96 proc! (26/27). Dzięki temu ani razu nie została przełamana.

Raducanu w pierwszym swoim półfinale turnieju WTA od ubiegłorocznego US Open,zagra ze zwyciężczynią meczu: Jelena Ostapenko (19. WTA, Łotwa) - Victoria Jimenez Kasintseva (186. WTA, Andora). Ta pierwsza jest rozstawiona w turnieju z numerem "1", a zaledwie, 17-letnia zawodniczka z Andory jest uznawana za jedną z najzdolniejszych tenisistek młodego pokolenia.

'Wielka Czwórka' na korcieFederer, Nadal, Djoković i Murray razem na korcie. Publiczność zachwycona ich grą [WIDEO]

W drugim półfinale Tatjana Maria (Niemcy, 80. WTA) zmierzy się z Jekatieriną Aleksandrową (Rosja, 24. WTA).

Więcej o: