Nieprzyzwoite propozycje. 19-latek na tenisowym szczycie odkrył, co "daje" popularność

- Nie wierzę jeszcze w to, co się dzieje. Nie przestaję myśleć, że jestem numerem 1, że wygrałem US Open - przyznawał Carlos Alcaraz w hiszpańskich mediach po tym, jak wszedł na tenisowy szczyt.

W połowie września rewelacyjny 19-latek wygrał US Open, pokonując w finale Norwega Caspera Ruuda 6:4, 2:6, 7:6(1), 6:3. Dzięki tej wygranej Hiszpan został najmłodszym liderem w historii rankingu ATP. Ciągle jednak ten sukces nie dociera do młodego mistrza.

Zobacz wideo Nowa Iga Świątek. Jednak Djoković, a nie Nadal? [Sport.pl LIVE]

"Zajmie mi to kilka tygodni". Alcaraz o sukcesie w US Open

- Nie zdążyłem się jeszcze zatrzymać, pomyśleć o tym i przyswoić sobie, co przeżyłem w ostatnim czasie. W końcu jest wielu graczy, którzy grają o to samo, co ty - podkreślał Carlos Alcaraz w hiszpańskim programie "El Hormiguero". Dodawał, że w finale nowojorskiego turnieju był spięty, jak w żadnym poprzednim spotkaniu. - Rzadko się denerwuję, ale w tym meczu nerwy były odczuwalne.

Numer 1 rankingu ATP zaznaczał, że mimo wygranej w tak wielkim turnieju, "całkiem dobrze" znosi sławę i nagły skok popularności. - Zawsze byłem normalną osobą. Jeśli chcę wyjść na spacer, to wychodzę. To prawda, nie mogę zrobić wszystkiego i za bardzo się eksponować. Pozostaję jednak tym samym chłopakiem, którym byłem i będę cieszył się tym, co robię.

Dobra cena w restauracji i niewybredne wiadomości. Plusy i minusy bycia na szczycie według Carlosa Alcaraz

19-letni Hiszpan wyjawił w "El Hormiguero" anegdotę związaną z obiadem z najbliższymi po wygranej w US Open. - Pojechaliśmy do restauracji, w której pracował przyjaciel, którego poznałem rok wcześniej. Traktowali nas tam bardzo dobrze i dostałem bardzo dobrą cenę, którą oczywiście zapłaciłem.

Alcaraz został także zapytany, czy po ostatnim tryumfie otrzymywał w social-mediach wiadomości z "nieprzyzwoitymi propozycjami". 19-latek chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią i ostatecznie odparł "tak" z uśmiechem na ustach.

Więcej informacji znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o: