"To kompletna paranoja. Dla Świątek to będzie katorga". Polska rozważała bojkot

Dominik Senkowski
Iga Świątek
Chris Young / AP / AP

Trwa absurdalne zamieszanie ws. występu Igi Świątek w finałach reprezentacyjnych Billie Jean King Cup. - To będzie dla niej katorga, ale Iga nie powinna odpuszczać tego turnieju - mówi nam komentator Eurosportu Tomasz Wolfke. - Rozważaliśmy bojkot, ale raczej zagramy - przyznaje prezes PZT Mirosław Skrzypczyński.

Miesiąc temu Międzynarodowa Federacja Tenisa (ITF) ogłosiła, że finały Billie Jean King Cup (dawny Puchar Federacji) odbędą się w Glasgow w dniach 8 - 13 listopada. Kilka dni temu zaś Organizacja Kobiecego Tenisa (WTA) podała, że tegoroczny Turniej Mistrzyń (WTA Finals) zaplanowano w Dallas w dniach 31 października - 7 listopada.

To gigantyczny problem dla tych tenisistek, które mają grać zarówno w USA, jak i w Szkocji. Wśród nich jest m.in. pierwsza rakieta świata Iga Świątek. Polka ma już zapewniony udział w WTA Finals. Jej przewaga w rankingu WTA nad resztą stawki jest gigantyczna. Świątek miała jednak także wystąpić w Glasgow wraz z reprezentacją Polski.

Zobacz wideo Nowa Iga Świątek. Jednak Djoković, a nie Nadal? [Sport.pl LIVE]

Związek czeka na decyzje

Zapytaliśmy Polski Związek Tenisowy, czy ma jakieś informacje od teamu Igi Świątek w sprawie jej występu w Glasgow. - Za wcześnie na takie decyzje. Kapitan reprezentacji Dawid Celt oczywiście rozmawia na ten temat z teamem Igi. Tyle, co mogła dla nas zrobić Międzynarodowa Federacja Tenisa, to zadecydować, że pierwszy mecz zagramy w środę 9 listopada, drugiego dnia imprezy - mówi w rozmowie ze Sport.pl prezes PZT Mirosław Skrzypczyński.

- Zobaczymy, jak potoczy się Turniej Mistrzyń. Jesteśmy skłonni zrobić wiele, by Iga pojawiła się w Glasgow. Wiadomo, że z nią mamy szansę nawet wygrać ten turniej. Bez niej byłoby trudno wyjść z grupy, w której mamy wymagające rywalki: Amerykanki i Czeszki - zauważa Skrzypczyński.

Rywalki w grupie mamy najtrudniejsze z możliwych. Amerykanki mogą liczyć m.in. na Coco Gauff i Jessikę Pegulę - tenisistki z top 10. Czeszki z kolei od lat należą do najmocniejszych reprezentacji, często wygrywają rozgrywki międzynarodowe. Ich debel Barbora Krejcikova - Katerina Siniakova, zwyciężając ostatnio w US Open, zdobył praktycznie wszystko, co można w grze podwójnej (szlemy i inne tytuły).

To może być maraton dla Igi Świątek

- Bardzo prawdopodobne jest, że Iga stanie przed wyzwaniem gry w poniedziałek w strefie czasowej Teksasu w finale WTA Finals, a już w środę w strefie czasowej Glasgow w meczu kadry. W środę może mieć do rozegrania nawet dwa mecze! - przestrzega nas Tomasz Wolfke, komentator Eurosportu.

I tłumaczy: "Jeśli zaplanowane zostaną dwa mecze singlowe, do tego debel, a po meczach gry pojedynczej będzie remis, to debel będzie decydował o końcowym zwycięstwie. I wtedy kapitan będzie myślał, czy obok doświadczonej Alicji Rosolskiej nie wystawić w parze właśnie Igi, która potrafi grać w debla, co udowodniła choćby w Roland Garros, dochodząc do finału. Zamiast niej mogą także wystąpić Magda Linette czy Magdalena Fręch".

12 drużyn podzielonych zostało w Glasgow na cztery grupy. Zwycięzcy grup zmierzą się ze sobą w półfinale. 

Wyzwanie aklimatyzacyjne

- To kompletna paranoja. Między Dallas a Glasgow jest sześć godzin różnicy czasowej. Aklimatyzacja dla tenisistek przylatujących do Szkocji będzie trudna, bo wrócą ze Stanów do Europy. Muszą gdzieś zgubić noc. To będzie bardzo duża ekwilibrystyka. Nie rozumiem, dlaczego finał turnieju WTA Finals zaplanowany jest na poniedziałek. Powinien być w niedzielę. Inna sprawa, że i tak byłoby mało czasu na przygotowanie się do finałów Billie Jean King Cup - zauważa Wolfke. 

W dniach 17-23 października w Guadalajarze odbędzie się turniej Masters 1000 kobiet. Iga Świątek prawdopodobnie tam zagra. Potem Polka i siedem najlepszych tenisistek rankingu będzie miała ponad tydzień przerwy przed startem w WTA Finals. Impreza w Dallas trwa od poniedziałku do poniedziałku. Terminarz tych dwóch imprez w USA i Szkocji stawia w bardzo złym świetle organizacje WTA oraz ITF.

Będzie bojkot?

- Najbardziej boli to, że tak duże federacje jak WTA i ITF nie potrafią znaleźć odpowiedniego rozwiązania. Organizują prestiżowe zawody, ale nie konsultują się ze sobą. Czy pan sobie wyobraża, co by się stało, gdyby Polski Związek Tenisowy doprowadził do podobnej sytuacji? Jaki byłby wówczas hałas? Byłoby to znów ubrane w politykę. Najlepiej, gdyby między finałem Billie Jean King Cup i WTA Finals był tydzień przerwy. Albo, by oba turnieje zorganizować w jednym miejscu - w USA lub w Wielkiej Brytanii - wskazuje prezes PZT.

A czy związek rozważa bojkot finałów Billie Jean King Cup z uwagi na sytuację Igi Świątek? - Takie pismo rozważaliśmy, ale raczej będziemy grali. Nie możemy zrobić przykrości pozostałym zawodniczkom i samej Idze. Udział w takim turnieju to nagroda. Nie możemy tak postępować wobec dziewczyn, które wywalczyły awans - mówi nam prezes.

To nie tylko Iga Świątek, ale i Magda Linette, Katarzyna Kawa, Magdalena Fręch, Urszula Radwańska, Maja Chwalińska czy Alicja Rosolska. - Pamiętamy, jak ciężko było przebijać się przez kolejne szczeble rozgrywek, rywalizując także w pandemii, grając po różnych dziurach czy Estoniach. Ciężko było to wywalczyć. Jest nam tym bardziej przykro, że władze tak potężnych organizacji światowych nie potrafią zaplanować kalendarza - dodaje Skrzypczyński. 

Iga zagra czy nie zagra?

Finał turnieju reprezentacyjnego bez "jedynki" światowego rankingu brzmi jak absurd.  Dwa podmioty odpowiedzialne za światowy tenis nie potrafią znaleźć odpowiedniego rozwiązania. - Jeśli w Glasgow nie zagra pierwsza rakieta świata, to będzie to totalna kompromitacja organizacji WTA i ITF. To pokaże, że te rozgrywki nie mają sensu. Generalnie uważam, że model obecny się przejadł. Widać, jak traktowany jest Puchar Davisa. Powinniśmy zorganizować rozgrywki mieszane, a nie dzielić na zawody męskie i żeńskie. Pod względem sportowym i marketingowym to byłoby jak trafienie w "10". Przykładem był mecz Polska – Czechy w Zielonej Górze w grudniu 2021 - wskazuje prezes polskiego związku.

- Nie wyobrażam sobie tego, że Iga nie zagra w Glasgow. Może jeśli dojdzie do finału w Dallas i będzie grała w poniedziałek, to najwyżej nie wystąpi w pierwszym meczu reprezentacji w środę? Moim zdaniem zagra, tylko to będzie dla niej katorga. I to katorga na koniec tak trudnego sezonu, w którym zaliczyła tyle spotkań. Jednak nie powinna odpuszczać pierwszych w historii finałów Billie Jean King Cup - kończy Wolfke. 

Zamieszanie z terminarzem WTA Finals i Billie Jean King Cup najmocniej odbija się na naszej reprezentacji. Nie jest żadną tajemnicą, że Iga Świątek jest zdecydowanie najmocniejszą z liderek reprezentacyjnych spośród drużyn występujących w Glasgow. Jej absencja w Szkocji będzie dla naszego zespołu zdecydowanie mocniej odczuwalna niż np. brak Coco Gauff w składzie USA. Amerykanki mogą w jej miejsce powołać np. Madison Keys lub Amandę Anisimową - dwie tenisistki z czołówki rankingu.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...