Iga Świątek (1. WTA) w sobotę sięgnęła po trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze. Polka w finale US Open pokonała 6:2, 7:6 (7:5) Tunezyjkę Ons Jabeur (2. WTA). Liderka rankingu WTA na ostatniej imprezie wielkoszlemowej imponowała wspaniałą formą, która przypominała jej poczynania z początku sezonu. To pozwoliło jej umocnić się na prowadzeniu w klasyfikacji singlistek.
Świątek za zwycięstwo w US Open zainkasowała 2000 punktów do rankingu WTA. To pozwoliło jej przekroczyć magiczną granicę 10 tyś. punktów. Liderka rankingu ma teraz na koncie 10365 punktów. Polka ma ogromną przewagę nad resztą stawki. Druga jest bowiem finalistka US Open, Jabeur, z dorobkiem 5090 punktów. To oznacza, że polska tenisistka ma dwa razy więcej punktów od swojej największej rywalki.
Na trzecie miejsce spadła Estonka Anett Kontaveit (4300 pkt). Czwartą lokatę utrzymała Paula Badosa z Hiszpanii (3980 pkt), a na 5. miejsce awansowała ćwierćfinalistka imprezy w Stanach Zjednoczonych, Amerykanka Jessica Pegula (3501 pkt). Do czołowej "dziesiątki" po raz pierwszy w karierze awansowała Amerykanka Corie Gauff (8. miejsce), a awans do półfinału pozwolił wrócić do czołówki Francuzce Caroline Garcii (10. lokata).
Ogromny spadek w rankingu zaliczyła ubiegłoroczna triumfatorka US Open, Emma Raducanu. Brytyjka po porażce w I rundzie straciła 2000 punktów i teraz zajmuje odległe, 83. miejsce (726 pkt, spadek o 72 lokaty). Także finalistka poprzedniej edycji, Leylah Fernandez, nie obroniła wywalczonych punktów i teraz jest 40. tenisistką świata (1310 pkt, spadek o 26 miejsc).
Mimo porażki w meczu otwarcia w rankingu awansowała Magda Linette, która teraz zajmuje 67. miejsce (awans o 6. pozycji). Mniej szczęścia miała natomiast Magdalena Fręch. Polka spadła o 14 lokat i obecnie jest 117. tenisistką świata.