Świątek podczas finału zobaczyła, kto jest na trybunach. Nie mogła się skupić. To jej idol

Ani gwizdy, ani krzyki nowojorskiej publiczności nie były w stanie rozproszyć Igi Świątek podczas finału US Open. Jednakże, jak sama przyznała, był moment, w którym nie mogła się skupić. A to za sprawą jednej osoby, która nie przeszkadzała w meczu, ale pokazały ją kamery. "Czy może być coś bardziej ekscytującego?" - pisze polska tenisistka.

W drugim secie, już w trakcie wykonywania serwisu przez Świątek, kibice na trybunach zaczęli gwizdać. Sędzia kilkukrotnie musiała uciszać publiczność. - Iga musi spokojnie do tego podchodzić, tak zachowują się tutejsi kibice - mówili komentatorzy Eurosportu. Do tego doszli też kibice Ons Jabeur, którzy żywiołowo dopingowali zawodniczkę. Ale i ona z czasem zwracała uwagę na hałas. Krótko mówiąc, obie tenisistki miały delikatny problem z fanami. 

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Iga Świątek skupiona na zwycięstwie. Wtem kamery pokazały jego

Mimo problemów Iga Świątek wykonała swoje zadanie wręcz perfekcyjnie. Choć był moment, w którym nieco się rozkojarzyła. Przyczyną nie byli jednak krzyczący kibice, a jedna osoba, która nie musiała nic mówić. "Gdy naprawdę chcę skupić się na meczu, ale nagle widzę Matthew Perry'ego na telebimie. Czy może być coś bardziej ekscytującego?" - pyta Świątek na Twitterze. A pod wpisem zamieszcza GIF-a z serialu "Przyjaciele", w którym występował aktor. 

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

To, że tenisistka widziała swojego ulubionego bohatera, to jedno. Ale można sobie jedynie wyobrazić, jak poczuła się, gdy Matthew Perry odpowiedział jej na ten wpis. "Gratuluję wspaniałego zwycięstwa, Mistrzyni!" - napisał aktor.  

Iga Świątek (1. WTA) została pierwszą Polką, która wygrała US Open. 21-latka pokonała w finale 6:2, 7:6(5) Ons Jabeur (5. WTA). To trzeci wielkoszlemowy sukces tenisistki w karierze. W 2020 i 2022 roku wygrała French Open. Teraz dołożyła sukces w Nowym Jorku. - To dla mnie bardzo ważne. Na początku roku miałam nadzieję, że uda mi się wygrać coś w tourze WTA, bo doszłam do półfinału Australian Open. Ale nie miałam pewności, czy jestem już na takim poziomie, aby zwyciężać w Wielkim Szlemie, a w szczególności w US Open, bo tu nawierzchnia jest taka szybka. To jest więc coś, czego się nie spodziewałam. Ale to utwierdza mnie w przekonaniu, że... "sky is the limit". Jestem dumna, nieco zaskoczona, ale szczęśliwa, że udało mi się to osiągnąć - skomentowała swoje tegoroczne osiągnięcia na pomeczowej konferencji prasowej.

Więcej o: