Iga Świątek odniosła najważniejsze zwycięstwo w zawodowej karierze. Wygrywając US Open udowodniła, że posiada taką mentalność jak Rafael Nadal czy Novak Djoković. Nie przeszkodziło jej nawet zachowanie nowojorskiej publiczności, która gwizdała przeszkadzając w skupieniu. Jest wielka!
Dwa tygodnie temu przed startem nowojorskiego turnieju niewielu wierzyło w większy sukces Igi Świątek w tegorocznym US Open. Polka obniżyła nieco poziom względem pierwszej części sezonu. Po kilku porażkach straciła na pewności siebie, a rywalki zyskały wiarę, że 21-letnia Świątek nie jest maszyną. Paradoksalnie w zwycięskim US Open również nie była maszyną.
Szlem inny niż poprzednie
To był dla niej turniej wielkoszlemowy zupełnie inny niż poprzednie, w których triumfowała: Roland Garros 2020 i Roland Garros w 2022. W obu przypadkach w Paryżu zwyciężała stosunkowo łatwo, przeciwniczki urwały jej łącznie raptem jednego seta w 14 spotkaniach. W Nowym Jorku Polka straciła niby tylko dwa sety, ale męczyła się zdecydowanie bardziej. Także w finale z Ons Jabeur.
Zwycięstwo w US Open to największy dotychczas sukces w karierze naszej tenisistki. To zwycięstwo zrodzone w dużych bólach. Przyszło w momencie, w którym nastąpił chwilowy spadek formy Igi Świątek. Nie da się cały sezon grać na maksymalnych obrotach, wahania dyspozycji są naturalne. W maju w Paryżu Polka udźwignęła presję faworytki. Teraz w Nowym Jorku odcięła się od ostatnich kilku porażek, pogodziła w końcu z piłkami, na które narzekała, znów musiała udowodnić przeciwniczkom, że nie mają co wierzyć w pokonanie jej.
W sobotę przed finałem dziennikarz Tony Faibairn z Ubitennis powiedział nam, że „Iga posiada mentalność zwycięzcy, a gdy już masz nawyk wygrywania, trudno się go pozbyć." To właśnie ta mentalność pozwoliła Polce wygrywać kluczowe piłki we wszystkich siedmiu nowojorskich spotkaniach. Odwrocić losy meczu z Jule Niemeier, przetrwać bombardowanie Aryny Sabalenki, przechylić na swoją korzyść festiwal przełamań w meczu z Jessicą Pegulą czy zwyciężyć po trudnej końcówce w pojedynku z Ons Jabeur.
Świątek jak Nadal i Djoković
Zwycięska mentalność to cecha największych mistrzów jak Rafaela Nadala czy Novaka Djokovicia. Iga Świątek jest dopiero na początku kariery, ale idzie drogą wielkich legend. W poniedziałek wybiją 24 tygodnie od kiedy prowadzi w rankingu WTA. W tym roku wygrała dwa turnieje wielkoszlemowe, w trzecim była w półfinale. Eksplozja formy na skalę, jakiej dawno nie widzieliśmy w kobiecym tenisie. I nawet, jeśli Świątek nie grała w US Open aż tak dobrze, jak wiosną, gdy biła rekordową serię 37. zwycięstw z rzędu, to właśnie zwycięska mentalność przychodziła jej zawsze na ratunek.
Podobnego podejścia zabrakło w finale Ons Jabeur. Tunezyjka przegrywa drugi z rzędu mecz o wielkoszlemowy tytuł. W Wimbledonie nie dała rady jako faworytka w starciu z Jeleną Rybakiną. W US Open nie poradziła sobie w roli tej, która miała sprawić niespodziankę. Choć jest starsza od naszej tenisistki o siedem lat, Polka jest sprawia wrażenie dużo bardziej dojrzałej.
Cofnięty "pajacyk"
Mąż, będący jednocześnie trenerem przygotowania fizycznego Jabeur, krzyczał do niej z trybun: "Myśl pozytywnie, myśl pozytywnie". Do niej to jednak nie docierało. Była tak rozbita po fatalnym początku spotkania, że - pomijając fragmenty drugiego seta - nie była w stanie wejść na swój normalny poziom. Nie była to Ons Jabeur z półfinału przeciwko Caroline Garcii, gdy Tunezyjka dosłownie zmiotła z kortu Francuzkę, najlepszą tenisistkę ostatnich tygodni.
Iga Świątek wciąż jest młoda, ale to fascynujące, jak szybko wyciąga wnioski z niedociągnięć. W piątym gemie pierwszego seta była bliska powtórzenia "pajacyka" z meczu z Lauren Davis. Polka, będąc przy siatce, podniosła ręce, ale nie tak wysoko jak w meczu z Amerykanką. Nie było podstaw do zarzutu, że przeszkadza rywalce. Tym razem zdała sobie sprawę, że to wbrew przepisom, cofnęła ręce, a chwilę później zdobyła punkt, którego sędzia nie podważał.
Skandaliczne zachowanie kibiców
Iga Świątek jest tak mocna psychicznie, że nie przeszkodziło jej nawet zachowanie nowojorskiej publiczności. W drugim secie już w trakcie wykonywania serwisu przez Polkę, kibice na trybunach zaczęli gwizdać. Chwilę później nasza tenisistka przegrała punkt i w konsekwencji gema. Widać było, że ma żal do publiczności, ale pozbierała się. - Iga musi spokojnie do tego podchodzić, tak zachowują się tutejsi kibice - mówili komentatorzy Eurosportu.
Wśród kibiców nie brakowało fanów z Tunezji, którzy żywiołowo dopingowali swoją zawodniczkę. Inna sprawa, że nie raz także Jabeur narzekała na hałas, jaki odchodził z trybun, nie potrafiła się skupić wyłącznie na grze. Także i w tym elemencie Tunezyjka okazała się słabsza od Polki.