Szarapowa uderza w Igę Świątek i nowe pokolenie tenisistek. "Mówiłam Serenie"

Dominik Senkowski
Maria Szarapowa i Iga Świątek
screen TV

Maria Szarapowa wspomniała podczas komentowania meczu US Open, że powiedziała Serenie Williams, że jest znacznie lepsza niż obecne gwiazdy tenisa. - Z całym szacunkiem do nowego pokolenia tenisistek, jesteś od nich zdecydowanie lepsza i powinnaś wrócić im to pokazać - namawiała Rosjanka Amerykankę.

Przez lata uważano, że siostry Venus i Serena Williams oraz Maria Szarapowa nie mają dobrych relacji. Wszystko z powodu ich zaciekłej rywalizacji na korcie. Niespodziewanie trzy panie spotkały się w zeszłym roku na Met Gali w Nowym Jorku i sprawiały wrażenie zadowolonych. 

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Szarapowa zachęcała Williams 

W czwartek Szarapowa zdradziła, co powiedziała wtedy Serenie Williams. - Powiedziałam jej, że - z całym szacunkiem do nowego pokolenia tenisistek - jest od nich zdecydowanie lepsza i powinna wrócić, żeby im to pokazać. Cieszę się, że miała swoję szansę w US Open - wspomniała Rosjanka. 

Szarapowa opowiedziała o tym na antenie stacji ESPN, gdzie komentowała półfinał US Open pań Ons Jabeur - Caroline Garcia. Była liderka rankingu tłumaczyła, że chciała zachęcić Williams do powrotu na kort. Próbowała przekonać 23-krotną mistrzynię wielkoszlemową mówiąc, że jest znacznie lepsza niż poziom rywalizacji, jaki czeka na nią w rozgrywkach WTA.

Serena Williams wróciła, a US Open 2022 był jej ostanim turniejem w karierze. Amerykanka przegrała w trzeciej rundzie z Ajlą Tomljanović 5:7, 7:6, 1:6. Wcześniej, w drugiej rundzie, wyeliminowała wiceliderkę rankingu Anett Kontaveit. Williams walczyła ostatnio z kontuzjami i przyznała, że zamierza skupić się teraz na życiu, a nie na tenisie. 

35-letnia Szarapowa zakończyła karierę w 2020 roku. Wcześniej wygrała pięć turniejów rangi Wielkiego Szlema. W 2016 roku została zdyskwalifikowana na 15 miesięcy za  stosowanie meldonium. W lipcu Rosjanka urodziła dziecko. Głośno było o niej w lutym, gdy atak Rosji na Ukrainę nazwała w mediach społecznościowych „eskalującym kryzysem". Przekonywała, że modli się o pokój, ale nie nazywała rzeczy po imieniu.  

Narzekanie na poziom rozgrywek WTA trwa od lat. Krytycy twierdzą, że kobiecy tenis przeżywa gorszy czas, że brakuje liderek, które dominowały tak jak np. siostry Williams, Szarapowa, Wiktora Azarenka czy Kim Clijsters i Justine Henin. 

Jak to jest dziś z kobiecym tenisem?

Aktualnie druga na świecie Anett Kontaveit, trzecia Maria Sakkari i czwarta Paula Badosa zawodzą w tym sezonie w Wielkim Szlemie. Żadna z nich nie dotarła nawet raz do półfinału jednej z czterech najbardziej prestiżowych imprez w tenisie. To jednak bardziej złożony temat, wynikający z faktu, że m.in. poziom tenisistek z niższych miejsc w pierwszej 100 rankingu znacznie się podniósł, co wpływa na całą rywalizację. 

Kontaveit jako druga rakieta świata przegrała w US Open z Williams, ale ranking zakłamuje rzeczywistość. Estonka od kilku miesięcy nie gra jak wiceliderka zestawienia, notuje słabe wyniki, a wysokie miejsce zawdzięcza jedynie udanej drugiej połowie poprzedniego sezonu. Jak tak dalej pójdzie, zaraz zleci w rankingu.

Nie jest też tak, że w kobiecych rozgrywkach nie ma silnych liderek, a najlepszy przykład to skład sobotniego damskiego finału US Open. O tytuł powalczą Iga Świątek i Ons Jabeur - bezapelacyjnie najlepsze tenisistki tego roku. Polka wygrała sześć turniejów, prowadzi w rankingu WTA od ponad 23 tygodni, triumfowała w Roland Garros. Tunezyjka była niedawno w finale Wimbledonu, zwyciężyła m.in. w Madrycie. 

Tegoroczny US Open to akurat kiepska okazja do krytykowania kobiecego tenisa. W ćwierćfinałach wystąpiły aż cztery zawodniczki z najlepszej ósemki rankingu: Iga Świątek, Jessika Pegula, Aryna Sabalenka i Ons Jabeur. Gorzej wyglądało to u panów - zaledwie dwaj zawodnicy z Top 8 (Casper Ruud i Carlos Alcaraz) dotarli do ćwierćfinałów.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...